Dawno temu w krasnali krainie
Żył taki krasnal co Pim miał na imię.
Był on najmłodszy w całej swej rodzinie
Najbardziej pomocny,czy to w lecie czy w zimie.
Choć był bardzo dobry, nikt go nie doceniał
Bo Pim Biedulka jednej rączki nie miał.
Lecz on się nie przejmował,
pomagał każdemu:
Krasnalowi dobremu ,krasnalowi złemu.
I tak też chciał pomóc mieszkańcowi nowemu.
W pewien mroźny,brzydki czwartek
Przybył do miasta nowy krasnal Bartek.
Troszkę przestraszony,nie znał tam nikogo
Poszedł na zakupy główną miejską drogą.
Śniegu było dużo.Bardzo było ślisko
A po lewej stronie-wielkie lodowisko!
A my wiemy wszyscy
Że każdy krasnal aż piszczy
Jeśli śmigać sobie może
Po lodowym torze.
I Bartkowi się marzyło
By na łyżwach było miło.
Wnet na lodzie znalazł się z radością
Lecz inne krasnale krzyknęły ze złością:
Hej,Ty nowy,idź stąd sobie!
My Cię tu nie chcemy,nic tam tu po Tobie!
Szturchać i popychać Bartusia zaczęły
Łzy mu natychmiast z oczu popłynęły.
Krzyknął:”Pomocy!", to go uderzyli
A inni stali i tylko patrzyli.
Na szczęście krzyki usłyszał Pim mały.
Krzyk był tak smutny,aż uszy go bolały.
Pobiegł natychmiast w stronę lodowiska
W towarzystwie Bogdana-kochanego psiska.
-Wy wstrętne łobuzy!Przestańcie w tej chwili!
Dlaczego jesteście tacy niemili?
Podszedł do Bartka,rękę mu swą podał,
Pomógł mu wstać,otuchy mu dodał.
-Chodź ze mną-powiedział-Nie przejmuj się nimi.
Nie są nic warci,jak Ci tak zrobili.
-Ty się nie wtrącaj,bo jesteś za mały
A na dodatek niedoskonały!
Co to za krasnal,co ręki nawet nie ma
Głupi i brzydki,tyle mam do powiedzenia!
Krzyczał tak jeden z tych okropnych krasnali.
Ale Pim i Bartek już się go nie bali.
-Co z tego,że Pim urodził się taki?
Popatrzcie na siebie,jakie macie braki!
On jest dobry,innym wciąż pomaga!
A wy zamiast”bohater!”mówicie: łamaga!
Nigdy nikogo takiego nie spotkałem!
On mi podał rękę,gdy tutaj płakałem!
Choć mały to odważny
Dla obcych przyjazny.
Każdy chciałby mieć przyjaciela takiego-
Choć małego ciałem,to sercem wielkiego.
Przemyślcie co mówię
I przeproście Pima,
Bo to jest najlepszy krasnal z Ciechocina!
Słowa Bartka bardzo tłum ten poruszyły
U niektórych nawet łzy się pojawiły.
Każdy po kolei do Pima podbiegał
i o wybaczenie prosił i nalegał.
Wzruszony Pim krótko wszystko skomentował:
Już się nie przejmujcie,Kochane Krasnale
Ja nie jestem zły,nie gniewam się wcale.
Lecz  Was bardzo proszę,byście posłuchali
I siebie nawzajem zawsze szanowali.
Bo kto jak wygląda-to nie najważniejsze
Liczy się dobroć,to jest najpiękniejsze.
Po tamtym dniu wszystko się zmieniło
Wreszcie w Ciechocinie słońce zaświeciło.
Już od bramy miasta szczęście czuć się dało.
Pim wraz z przyjaciółmi(było ich niemało!)
Radosne życie wiódł.
I nigdy na nikim się więcej nie zawiódł.
Jaki z tego morał,każdy chyba widzi,
Niech już żaden człowiek wyglądu się nie wstydzi.
Niech każdy swe serce innych zawsze daje.
Kto tak robi-ten w zamian wielkie szczęście dostaje.

Wierszyk ten chciałabym zadedykować mojej siostrze bliźniaczce Zuzi,która 10 lat temu przyszła na świat bez rączki.

następna bajka: "Wiosenna wycieczka"