WYJĄTKOWY DZIEŃ   

Bywają dni, kiedy dzieciom jest tak smutno, że nie pomaga czekoladka, bajeczka ani nawet łaskotanie w pięty. W taki dzień kakao wylewa się na nowy obrus, wazonik spada ze stołu, a w skarpetkach robią się dziury wielkości mysiej dziury. Nauka gry w piłkę wydaje się trudna, a odbity balon nie frunie tam, gdzie powinien.
Ach! Jakże chciałoby się pojeździć na rowerze z kolorowym latawcem na bagażniku! Albo zbudować z piasku zaczarowany zamek, a potem zostać jaśminową królową balu!
W takie dni jak ten, dzieci czują się samotne i zapominają o tym, jaki niezwykły może być świat.
Ale bywają też inne, wyjątkowe dni.
Właśnie taki dzień przydarzył się Jaśmince...

        Od rana działy się dziwne rzeczy. Z różnych kącików i zza drzwi szafy dochodziły podejrzane odgłosy. Kto tak wyje? Może wilki? A może jakieś kosmate „wyjątki”? Jaśminka wielokrotnie przeglądała półkę z zabawkami i nawet przyłożyła ucho do misiowego brzucha. Czyżby aż tak w nim burczało?
„Auuuuuuu” - tym razem było słychać bardzo blisko.
Dziewczynka otworzyła pudełko z plasteliną i aż pisnęła ze zdziwienia! Zobaczyła tam niezwykłe stworzonko. Było podobne do przepiórczego jajeczka, okrągłe i z piegowatym pyszczkiem. Miało tylko jedną łapkę, a w miejscu, gdzie powinna być druga, sterczał mały, zakręcony ogonek.
- O jejku! – zawołała Jaśminka.
- O jejkuuuuuuuuuu! – odparło stworzonko i podskoczyło radośnie, merdając łapką i ogonkiem.
- To ty tak wyjesz od rana? – spytała dziewczynka.
      Stworzonko nic nie odpowiedziało, tylko poturlało się w stronę przyborów szkolnych. Wyjęło z pudełka spory kawałek zielonej plasteliny i z pomocą jednej łapki i ogonka ulepiło długiego węża. Wąż robił się coraz dłuższy i coraz chudszy. Stworzonko uśmiechnęło się do dziewczynki, a w tym uśmiechu było zaproszenie do wspólnej zabawy.
       Po chwili na stoliku leżało dziesięć kolorowych wężyków, jeden ładniejszy od drugiego. Wężyki wyginały się i plątały na wszystkie strony, mieszały między sobą kolory i wyczarowywały nowe kształty. W ten sposób powstały wesołe literki alfabetu od „A” do „Zet”, a stworzonko ułożyło z nich napis: ”Jaśminka”
       Dziewczynka aż podskoczyła z radości i do swojego imienia dodała wielki kolorowy wykrzyknik. Nie mogła się nadziwić, że stworek z jedną łapką potrafi tworzyć takie piękne rzeczy. Ona sama wiele razy próbowała coś ulepić, ale słoń przypominał krowę, a kot szczura! Czy na pewno wszystkie dzieci i stworzenia mają jakieś zdolności? Na pewno! Stworzonko umiało jedną łapką wyczarować najpiękniejsze wylepianki na świecie!
- Jak masz na imię? – spytała zachwycona dziewczynka.
- Bzik – odpowiedziało stworzonko, a potem zaśpiewało zbzikowaną piosenkę:
Kto ja?
Twój wesoły Bzik.
Zbzikowany jest jak nikt.
Bzik ci każe łapać mrówki,
trzymać w słoju boże krówki,
gąsienicom liczyć nóżki,
wklejać gęsiom puch z poduszki,
badać smak kryształków w cukrze
albo w pudrze (gdy się utrze),
lepić stworki z plasteliny,
poznać mowę małp i miny,
badać, co się śni niedźwiedziom,
czy sól nie zaszkodzi śledziom…
Bo świat taki jest ciekawy!
Nie masz Bzika? Bez obawy…
Ja mam Bzików aż za wiele,
chętnie z tobą się podzielę!

Bzik jak rzep się tak przyczepi,
że nie można go odlepić!
Naukowcy, podróżnicy,
przedszkolaki, taternicy,
wszyscy oni mieli Bzika,
który z nimi świat połykał.

Bo świat taki jest ciekawy!
Nie masz Bzika? Bez obawy…
Ja mam Bzików aż za wiele,
chętnie z tobą się podzielę!

         Jaśminka podrygiwała w takt piosenki i naprawdę zaczynała czuć, że ma jakiegoś bzika. Tak bardzo miała ochotę ulepić albo narysować coś ciekawego! Bo „mieć bzika”, to znaczy interesować się czymś bardzo, ale to bardzo i dzięki temu tworzyć prawdziwe arcydzieła!
      Stworzonko uśmiechnęło się od ucha do ucha i pogłaskało Jaśminkę łapką i ogonkiem. To było bardzo miłe. Potem wspólnie poukładali wszystkie literki w kolejności alfabetycznej.
- Aaaaaaaaaaaa – zawyło stworzonko i spojrzało wyczekująco na swoja pomocnicę.
- Beee… - niepewnie odezwała się dziewczynka.
- Ceeeeeeeeeeeeee!
- Deeeeeeeeeeee. - krzyknęła rozbawiona Jasminka. - Już rozumiem! 
        I tak zawyli cały alfabet! A, B, C, D, E, F, G…. i tak do literki Zet. Potem przeszli do cyfr „jeeeeeedeeeeen”, „dwwaaaaaaaa” aż do dziesięciu, ale kiedy zaczęli śpiewać „Góraaaaaaaaaaaaaaaaaluuuuuu, czy ci nie żaaaaaaaaaaaaaaaaaaal”, do pokoju weszła zaniepokojona mama.
- Jaśminko, co się tu dzieje? – spytała córeczkę.
- Mamusiu, nie martw się. To jest po prostu bardzo w y j ą t k o w y  dzień z wyjątkowym przyjacielem!
     Mama pokiwała głową i wróciła do kuchni, żeby przygotować wyjątkowe naleśniki dla swojej wyjątkowej córeczki.
A stworzonko ogonkiem ulepiło z plasteliny rymowany napis:

„KAŻDY MALUCH TO WYJĄTEK
LATEM, ZIMĄ ORAZ W PIĄTEK.”

 

 

następna bajka: "Wyprawa"