Uczniowie pani Sowy

 

            Pewnego dnia, w leśnej szkole pani Sowy, zwierzęta mieły narysować las. Wszystkie ochoczo zabrały się do pracy. Tylko mała sarenka spuściła smutno głowę i pyszczkiem odsunęła kartkę i ołówek.
- Co się stało sarenko? - zapytała pani Sowa - Dlaczego nie rysujesz tak jak inne zwierzęta?
- Bo ona nie ma łapek! - zawołała wiewiórka.
Pani Sowa podeszła do sarenki i powiedziała:
- Nie martw się sarenko. To, że nie masz łapek wcale nie znaczy, że nie potrafisz narysować obrazka! Ja też nie mam łapek tylko skrzydła w których bardzo trudno trzyma się ołowek. Ale pokażę ci jak można rysować bez użycia łapek.
Pani Sowa chwyciła dziobem ołówek i w mig narysowała obrazek.
- Widzisz? - powiedziała - Długo ćwiczyłam, ale teraz umiem to zrobić. Spróbuj i ty.
Sarenka niechętnie wzięła ołówek do pyszczka i powoli zaczęła rysować. Wszystkie zwierzęta przyglądały się zaciekawione i nawet same próbowały rysować tak jak sarenka.
            Gdy lekcje się skończyły, wszyscy wybiegli z klasy, oprócz sarenki, która nadal rysowała.
- Nie śpiesz się sarenko - mówiła pani Sowa - na wszystko potrzeba czasu.
W końcu sarenka skończyła.
- Brawo! - powiedziała pani Sowa - To bardzo piękny rysunek.
Sarenka bardzo się ucieszyła, bo chociaż drzewa na obrazku były trochę krzywe, to jednak narysowała go zupełnie sama.
            Następnego dnia, pani Sowa przyprowadziła ze sobą nowego ucznia - dzika.
- O! - wykrzyknęła wiewiórka - On też nie ma łapek!
- No i co z tego? - Zapytał wesoło dzik - Mam za to mocne kopytka którymi mogę kopać piłkę tak mocno jak nikt!
- A umiesz rysować trzymając ołówek w pyszczku? - zapytała nieśmialo sarenka.
- Umiem. - odpowiedział dzik - Ale nie lubię rysować, wolę śpiewać. Moja mama mówi, że mam bardzo ładny głos. Po lekcjach zaśpiewam ci moją ulubioną piosenkę to sama zobaczysz!
Sarenka uśmiechnęła się, bo zrozumiała, że można poradzić sobie bez łapek i wcale nie znaczy to , że jest się gorszym od innych.
            Kilka dni później, zwierzęta bawily się na szkolnym podwórku. Grały w piłkę i kopały ją tak mocno, że aż dotykała koron drzew. W końcu dzik kopnął piłkę tak mocno, że utknęła pomiędzy gałeziami.
- Nie martwcie się - zawołała wiewiórka - Zaraz ją zdejmę.
- A jak spadniesz? - zapytała sarenka - To co będzie?
- Nie spadnę! - oburzyła się wiewiórka - Jestem przecież wiewiórką i całe życie skaczę po drzewach.
Następnie szybko wspięła sie na drzewo i zaczęła skakać z gałęzi na gałąź. Była już prawie przy piłce gdy nagle zachwiała się i spadła z drzewa. Zwierzęta podbiegły do niej a ona leżała biedna w trawie nie mogąc się poruszyć.
- Musimy ją zanieść do domu - powiedział dzik.
Zajączek i sarenka ostrożnie umieścili wiewiórkę na grzbiecie dzika i udali się do jej domu.
            Na miejscu mama wiewiórki natychmiast wezwała lekarza. Gdy przyjechał, wyprosił wszystkich z domu i zaczął badać wiewiórkę. Kiedy skończył nie miał dobrych wiadomości. Okazało się, że wiewiórka złamała obie łapki i to tak nieszczęśliwie, że już nigdy nie będzie mogła nimi poruszać.
- Biedna wiewiórka - płakała sarenka - jak ona sobie poradzi?
Wszystkim zwierzętom było bardzo żal sarenki, która powoli wracała do zdrowia.
            Gdy wreszcie mogła przyjść do szkoły, wszyscy bardzo się ucieszyli. Pierwszego dnia przyprowadziła ją mama. Wiewiórka była trochę smutna, ale jej przyjaciele tak radośnie ja przywitali, że smutek szybko odpłynął. Gdy nadeszła lekcja rysunku, wiewiórka wstala i oznajmiła:
- Pokażę wam jak nauczylam się rysować.
- Też trzymasz ołówek w pyszczku? - zapytala sarenka.
- Próbowałam - mówiła wiewiórka - ale mi nie wychodziło. I wtedy mama powiedziała, że przecież mogę rysować moimi dolnymi kończynami. Też mają palce i można w nich trzymać ołówek.
- Ojej! - zawołał dzik. - To niesamowite. Pokażesz nam?
Wiewiórka usiadła, wzięła ołówek w dolne łapki i w miarę szybko narysowała piękny obrazek.
- Jestem z was wszystkich bardzo dumna - powiedziała pani Sowa - I wiecie co? Chyba zrobimy konkurs plastyczny, bo rysowników mamy wspaniałych.
- Tak! Tak! - wołali wszyscy wesoło.
A ja będę rysował pyszczkiem! - wolał zając.
A ja wam zaśpiewam - dodał dzik - Bo rysować to naprawdę nie lubię...
 

następna bajka: "Uzdrawiającu kwiat"