Uzdrawiający kwiat. 

Jest taki kwiat na świecie który nie ma listków. Na imię ma Barwinek. Lecz nie myślcie sobie, że Matka Natura nie dała Barwinkowi czegoś w zamian. Dała mu taki zapach, dzięki któremu może uzdrawiać innych z bardzo, ale to bardzo poważnych chorób. Barwinek lubi rozmawiać z innymi kwiatkami, lecz czasami woli chodzić na samotne spacery po parku i marzyć o różnych rzeczach. Gdy tak zamarzony szedł, nagle przypadkowo zstąpił z dróżki i poszedł inną w ogóle nieznaną. Była ona taka sama jak inne, lecz gdy się jej bliżej przyjrzeć, była jakby inna, weselsza. Gdy już dotarł na nieznaną mu łąkę zobaczył, że różniła się ona od tych, które znał. Poczuł strach i jednocześnie radość. Łąka była wesoła: kwiatki wystawiały swe pączki do słońca, ptaszki śpiewały wesoło, a mrówki, uradowane, co chwilę wracały z bułką lub chlebem. Jednak inne zwierzęta wydawały się jakieś smutne, chociaż przecież łąką była taka radosna. Barwinek nic już nie rozumiał .Zapytał jeża, który akurat przechodził koło niego dlaczego zwierzęta były takie smutne .
-„Och, to przykra historia, lecz ci ją opowiem. Pewnego razu mała myszka bawiła się ze swoją przyjaciółką w zbijaka nagle piłka poszybowała do ciemnego lasu. Myszka pobiegła tam, ale po godzinie nie wróciła. Jej przyjaciółka przestraszyła się i pobiegła po pomoc, ale nikt nie odważył się pójść do ciemnego lasu za myszką. Od tej pory las stał się najgorszą  rzeczą na całej wesołej łące” .
-„Przykro mi. Kiedy to się stało?”
-„Jakieś dwa tygodnie temu”.
I jeż poszedł do swojego domku .Barwinek stał długo na środku łąki, ale szybko mu się to znudziło. Pomyślał sobie, że mógłby znaleźć myszkę, gdyby tak poszedł do lasu. Jak pomyślał, tak zrobił. Zapakował do woreczka trochę chleba i wody i wyruszył do lasu. Gdy zapuścił się głębiej, trochę się przestraszył. Chociaż wiedział, że to dla dobra myszki, tak bardzo chciał zawrócić, och, tak bardzo chciał być w swoim domu, czytać książkę i ogrzewać się przy kominku! Nagle jakiś krzyk wyrwał go z zamyślenia. Pobiegł w tamtą stronę i zobaczył małą myszkę, którą chciał zjeść wąż.
-„Zostaw ją w spokoju!”- krzyknął i ruszył na węża. .Wystraszony napastnik pędem ruszył w kierunku swojego domu. Barwinek podbiegł do myszki, która wydawała się jakaś chora. Kwiatek zaraz użył swojego zapachu, by wyleczyć myszkę. Gdy wracał z nią na łąkę uzdrowił jeszcze kilka chorych owadów. Wszyscy gratulowali mu i podziwiali jego odwagę .Od tej pory Barwinek przychodził na łąkę, gdy trzeba było wyleczyć jakieś zwierzątko. I nigdy nie czuł już żalu, że nie ma listków. Był potrzebny.