Stonoga Zuzia

 

       W szarej krainie, która nazywała się Obrazek- Bochomazek, mieszkała stonoga Zuzia. Każdego ranka spoglądała na otaczający ją świat i mówiła:
- Ale tu szaro! Ale tu nudno!
Potem dreptała po okolicy tupiąc małymi nóżkami w szaro-czarnych kaloszach. Raz, dwa, raz, dwa… Lewa, prawa, lewa, prawa…Szary, czarny, szary, czarny…
Gdy spotykała na drodze jakieś stworzenie, nie mówiła „dzień dobry” tylko dumnie zadzierała nosa. „Ja mam sto nóżek” – myślała. „A wy o wiele mniej! Cha, cha!”
Pewnego razu spotkała starego Chrumfryka, który niósł wielką torbę szarych płatków mydlanych. Uginał się pod jej ciężarem i sapał jak odkurzacz. Nagle wiatr zerwał mu z głowy kapelusz.
- Pomożesz mi, śliczna panienko? – spytał Chrumfryk.
- Nie pomogę! Nogi nie noszą kapelusza.
I Chrumfryk poczłapał dalej, próbując pochwycić rondo swojego kapelusza.

          Stonoga Zuzia wędrowała dalej. Raz, dwa, raz, dwa… Lewa, prawa, lewa, prawa…Szary, czarny, szary, czarny…
Właśnie przechodziła obok Parku Szaraka, gdy na środek drogi wyskoczył króliczek Truś. W łapkach trzymał ogromną głowę kapusty.
- Ratunku! – zawołał. – Pomóż mi!
- W czym mam ci pomóc? – spytała Zuzia.
- Nno… nooo… - zapiszczał Truś.
- No, co?
- Nocnik mnie goni!
Stonoga zachichotała, a jej brzuch zatrząsł się ze śmiechu.
- Nie śmiej się, to dla mnie bardzo trudne. Posłuchaj…
Truś wyjął zza ucha zwitek papieru i zaczął czytać:

 

 

następna bajka: "Stworzonko"