Stworzonko

Ćśśś... Bądź już zupełnie cichutko, Kochanie i posłuchaj. Chcę Ci opowiedzieć pewną historię.
     Pewne stworzenie spędziło pod ziemią mnóstwo czasu- śpiąc tak głęboko i tak długo, że kiedy się obudziło, nie wiedziało już wcale, czym jest. Próbowało sobie przypomnieć, skąd się wzięło pod ziemią lub choćby jak długo spało, lecz nie mogło. Kiedy zrozumiało, że nie pamięta żadnej z tych rzeczy, rozpłakało się. Łzy kapały jedna po drugiej, a serce niedużego Stworzonka stawało się coraz smutniejsze.
Wyczerpane płaczem prawie zasnęło na nowo, gdy nagle... usłyszało czyjś głos. Czyjeś wołanie.
Stworzonko podniosło wzrok i zobaczyło bardzo słabe światełko.
     -Halo, kto tam jest?- usłyszało Stworzonko.
     -Ja!- pisnęło.- Ja tu jestem.
     -Wyjdź stamtąd. Przecież tam na dole jest zupełnie ciemno i nieprzyjemnie.
Stworzonko rozejrzało się.
     -Ale ja nie potrafię stąd wyjść- rozpłakało się.
     -No już, cichutko, cichutko- odparł łagodnie głos.- Poczekaj, zejdę po ciebie.
Stworzonko otarło łzy i... niemal pisnęło z przerażenia, gdy zobaczyło, kto mu idzie na ratunek.
Jego złote łuski lśniły jak cenny skarb, a gorący oddech pachniał ogniem. Do Stworzonka zbliżał się najprawdziwszy... smok.
     -Ach, tu jesteś- wysapał Smok.- Ale się głęboko wcisnąłeś. Jak ty tu wszedłeś, maluchu?- spytał i chwycił Stworzonko delikatnie w swoją wielką, ciepłą łapę.
     -Nie mam pojęcia, jak tu wszedłem- odparło smutno Stworzonko, ale po chwili już zrobiło mu się trochę weselej, bo dookoła niego nie było już ciemno, ani zimno.
     -Jestem Smokiem- powiedział Smok, uśmiechając się przyjemnie.- A to, w czym teraz razem siedzimy, to wulkan, który jest moim domem. Ale nie martw się, to wygasły wulkan- zachichotał, patrząc jak jego gość rozgląda się dookoła.- A ty, przyjacielu, jak masz na imię?
     -Nie wiem- zasmuciło się Stworzonko.- I nie wiem wcale, kim jestem.
     -Och- zmartwił się Smok.- W takim razie musimy znaleźć twoją rodzinę. Oni na pewno powiedzą ci kim jesteś, a wtedy o wszystkim sobie przypomnisz.
     -Ale jak znajdziemy moją rodzinę?
     -Ależ to proste- musimy najpierw poszukać kogoś podobnego do ciebie, a wtedy wszystko się wyjaśni. Najlepiej będzie jeśli pójdziemy najpierw do mojego przyjaciela- Węża, który jest bardzo mądry i z pewnością podpowie nam, co zrobić.
Smok usadził Stworzonko między swoimi skrzydłami i zleciał z wulkanu- daleko w dół, aż do ogromnego lasu, który rósł dookoła.
W sercu lasu, na grubej, słonecznej gałęzi wygrzewał się wielki Wąż. Kiedy ujrzał swojego przyjaciela pod drzewem, ruszył się leniwie i zsunął po konarze.
     -Witaj przyjacielu, przychodzimy do ciebie po radę. To stworzonko nie wie, kim jest- powiedział Smok i opowiedział Wężowi co się stało.
     -Ach tak?- powiedział Wąż, zerkając na nich swoimi złotymi oczyma.- Naprawdę nie wieszszsz, kim jesteśśś, maleńssstwo?- spytał i roześmiał się.
     -Nie- odpowiedziało cichutko Stworzonko, nie rozumiejąc, jak Wąż może się śmiać, kiedy ono jest takie smutne.
     -Ależ moje kochane Ssstworzonko, przecież ty jesteśśś najprawdziwszą gwiazdą!
     -Gwiazdą?- spytali Smok i Stworzonko jednocześnie.
     -Oczywiście!- wykrzyknął zadowolony Wąż.- Widocznie spadłaśśś z nieba wprossst do wulkanu. Sssmoku, jak mogłeś nie rozpoznać gwiazdy?
Smok podrapał się po łuskach na głowie.
     -To chyba dlatego, że gwiazdy zwykle mają pięć ramion, albo sześć. A ta gwiazdka ma tylko trzy ramiona.
Wąż zaśmiał się łagodnie.
     -Wybacz mi, Sssmoku, ale to zupełna bzdura. Przecież gwiazdy nie poznaje się po ilości ramion, ale po tym, jak świeci. Czy nie widzisz, jaki wielki blasssk bije z tej maleńkiej Gwiazdki?
Rzeczywiście, teraz kiedy Gwiazdka przypomniała sobie, kim jest, zaczęła śmiać się radośnie, głośno i z każdą chwilą świeciła coraz mocniej i mocniej- rozjaśniając wszystko swoim złotym blaskiem.
     -Nie przessstawaj się śmiać, Gwiazdko, a nie przestaniesz świecić.
Gwiazdka zachichotała radośnie i już chciała coś powiedzieć, gdy nagle przypomniały jej się słowa Smoka.
     -Czy rzeczywiście gwiazdy mają pięć albo sześć ramion?- spytała.
     -Zdaje się, że tak- odparł Smok.
     -Jeśli tak, to jak mam wrócić do innych gwiazd, skoro wyglądam inaczej, niż one?
     -A w czym to przeszkadza?- uśmiechnął się Wąż.- Ja nie mam ani skrzydeł, jak mój przyjaciel Smok, ani nawet potężnych łap, a mimo to, jestem najzwinniejszym stworzeniem w całym lesie.
Jednak Gwiazdka zasmuciła się. Co innego być wężem- myślała- a co innego gwiazdą, która różni się od innych gwiazd.
     -Cóż, jessst tylko jeden sposób, aby sprawdzić, kto z nasss ma rację- uśmiechnął się Wąż.- Musiszszsz wrócić na niebo.
     -Jeśli chcesz, zaniosę cię tam- potrafię latać całkiem wysoko- powiedział Smok.- Jesteś taka biedna...
     -Och nie- zaprotestował Wąż.- Ona wcale nie jessst biedna. Przekonaszszsz się, Sssmoku- uśmiechnął się tajemniczo.- Gwiazda może znaleźć się na niebie tylko jeśli sama tam wzleci. A wzleci wyżej tylko, jeśli zacznie świecić- mocniej i mocniej.
     -Ale jak sprawić, bym zaczęła mocniej świecić?- spytała Gwiazdka.
     -Musiszszsz zacząć się śmiać. Im więcej będziesz się śmiała, tym wyżej wzleciszszsz.
Aby pomóc Gwiazdce, Smok i Wąż zaczęli ją łaskotać i rozśmieszać swoimi minami i zabawnymi opowiastkami. Minęło ledwie parę chwil, a Gwiazdka chichotała tak głośno, że Smok i Wąż przestali ją łaskotać.
I rzeczywiście- zgodnie z tym, co powiedział Wąż- kiedy tylko zaczęła się śmiać, rozbłysnęła światłem tak jasnym, złotym i pięknym, że jej przyjaciele musieli zmrużyć oczy.
A im bardziej świeciła, tym wyżej unosiła się do góry. Leciała wysoko, wysoko- zostawiając w dole małą ziemię, maleńki las i maciupeńki wulkan.
Kiedy już znalazła się na niebie, rozejrzała się dookoła i zobaczyła mnóstwo innych gwiazdek- takich jak ona. Uśmiechały się do niej i witały ją z radością- stęsknione za swoją przyjaciółką, której tak długo nie widziały.
Gwiazdka dopiero po chwili zdała sobie sprawę z tego, że każda gwiazda ma inną ilość ramion- jedne pięć, inne osiem, jeszcze inne trzy. Ale wiesz co, Kochanie? Nikt tak naprawdę nie zwracał na to uwagi. Bo liczyło się tylko to, jak pięknie potrafią lśnić.

 

następna bajka: "Szczęśliwe wakacje "