Przyjaciele z krainy Mi

            Beatka lubiła patrzeć w niebo. Wyobrażała sobie, że gwiazdy do siebie mówią, używając alfabetu mrugnięć. „Opowiadają sobie swój dzień” – myślała Beatka – „że były w przedszkolu dla gwiazd, a najjaśniejsza  z nich – o ta! - kupiła sobie nową sukienkę. „Co miały na śniadanie?” – zastanawiała się dalej – „Może drogę mleczną z chrupkami? A może któraś z nich dostała jakieś zwierzątko, albo kataru. Czy gwiazdy chorują? Na pewno nie” – skwitowała dziewczynka. „Chciałabym być gwiazdą!”

            We wtorek jak każdego dnia Beatka wróciła do domu przygnębiona. Nie lubiła przedszkola i bała się dzieci, bo one tak często śmiały się z jej prawej dłoni, która miała tylko trzy palce. Beatka nie wiedziała dlaczego tak było. Najbardziej dokuczał jej Szymon – rudy, pewny siebie chłopak ze starszaków.
            Wieczorem patrzyła w niebo i rozmyślała o tym, jak to źle jest być innym niż wszyscy. Nagle dostrzegła coś niezwykłego. Błyszcząca kula pędziła jak wicher i cięła rozgwieżdżone niebo na dwie ciemne płachty. 

  • Spadająca gwiazda – zawołała dziewczynka. Zamknęła natychmiast oczy i pomyślała życzenie.

Gdy je otworzyła, zauważyła, że w ogrodzie pana Staszka coś świeci jak kamyk w pierścionku mamy. Beatka zbiegła po schodach, wzięła rower i już jej nie było.
            Pędziła na łeb na szyję. Z ogrodu roztaczał się taki blask, jakby wszystkie jabłonki pana Staszka ktoś pomalował na złoto. Była już bliziutko, gdy ni stąd, ni zowąd upadła na ziemię. Rower jak zając odskoczył w bok, a Beatka leżała po łokcie w błocie.

  • Ojej, mój but! Gdzie on jest?

            Dziewczynka schyliła się i zaczęła przeczesywać teren na czworakach. Zaglądała w każdą dziurę i kempę trawy. Za krzakiem malin oprócz swojego trzewika Beatka dostrzegła trzy postacie w złotych kombinezonach. „Ręce, głowy, nogi - zupełnie jak u Szymona” – pomyślała Beatka. „Tylko te dłonie. Zupełnie takie same jak moja. Trzy palce i na dodatek niezbyt ładne”. Dziewczynka przyjrzała się bacznie swoim „trzem muszkieterom” i jeszcze raz dłoniom kosmitów. - Nie mogą być groźni – powiedziała do siebie dziewczynka – skoro są do mnie podobni.
Beatka wygramoliła się z krzaków.

  • Cześć! -  zawołała do obcych. Nazywam się Beata. A wy?

Dziwne postacie spojrzały na siebie, na dziewczynkę ale zamiast wydobyć z siebie głos, zatrzepotały palcami.
- No co wy! Nie potraficie mówić? Od czego macie buzie? - zapytała Beatka.
Kosmita w odpowiedzi narysował w powietrzu jakiś znak.

  • Czy to znaczy cześć? - zapytała.

Obcy poruszył w powietrzu dłonią tak, jakby dyrygował orkiestrą. Beatka wpatrywała się w jego dłonie ale nic z tego nie rozumiała.

  • Mama – powiedziała w końcu, zakreślając w powietrzu serce – będzie się denerwować. Dlatego muszę już iść. Ale nie martwcie się jutro przyniosę Wam naleśniki!

            Naleśniki mamy były najpyszniejsze na świecie, a że mama zawsze powtarza, że przez żołądek najlepiej trafia się do serca, Beatka postanowiła trafić do serca przybyszów. Zabrała zatem dziewięć placków z malinami.

  • Proszę – powiedziała podając naleśnik największemu z kosmitów – Możesz to zjeść! Beatka ugryzła kawałek, by pokazać, co się robi z jedzeniem.

Błyszczące postacie zaczęły nieśmiało kosztować.
- Tylko mi tu nie mlaskać! To nie jest kulturalne – zawołała dziewczynka, ale kosmici nic sobie nie robili z uwag Beatki, tylko jedli, aż im się uszy trzęsły. I to był początek porozumienia.
            Beatka codziennie chodziła do swoich przyjaciół. Okazało się, że kosmici mieszkali na planecie Mi, gdzie jest bardzo kolorowo, ale też niespotykanie cicho. Kosmici zdziwieni byli niesamowitą ilością dźwięków, jakie są na ziemi. Cieszył ich szum drzew, plusk wpadającego do wody kamyka, a nawet szuranie ślimaka, który przechadza się po kamieniu. Beatka pokazała im jednak nie tylko dźwięki natury, ale także dźwięk radia.

  • To jest Czesław Niemen – mówiła Beatka dumnie, gdy  tylko w radiu rozlegał się jego przebój.
  • A to audycja o bajkach! Chcecie poczytam Wam bajkę!

            Beatka lubiła spotykać się z kosmitami. Cieszyła się, gdy mogła pokazać im coś nowego, gdy bawili się razem w chowanego lub w berka. Byli przyjaciółmi, chociaż oprócz podobnych dłoni, wyglądali inaczej. Przybysze nosili najczęściej grube kombinezony, na głowie gryzące czapki z pomponem, a zamiast butów: pasiaste skarpety. Beatka jak się domyślacie nie cierpiała zimy a jeszcze bardziej wełnianych czapek, chyba, że byłaby to czapka - niewidka.  
      Pewnego dnia Beatka nie zastała nikogo w ogrodzie pana Staszka. „Ktoś porwał moich przyjaciół!” - pomyślała z rozpaczą. Wtem poczuła, że ktoś trzyma ją za rękę. Dziewczynka odwróciła się. Trzy postacie w pasiastych skarpetach stały przed nią. W tle wirowała i sapała jakaś tajemnicza maszyna.

  • Przyjechali po nas – powiedział gestem jeden z nich.
  • Musimy jechać – dodał drugi.

Beatka nie mogła powstrzymać łez, które napłynęły jej do oczu.

  • Zabierzcie mnie z sobą! Jesteście moimi jedynymi przyjaciółmi. Jesteśmy do siebie podobni – powiedziała dziewczynka wskazując na swoje dłonie.
  •  Nie możemy cię zabrać, ale jeśli mogłabyś dać nam radio... - powiedział najmniejszy.
  • Jasne, że mogę – odpowiedziała smutno. - Tu są zapasowe baterie, a tu wielki całus. Dziewczynka nachyliła się i pocałowała kosmitę z cmoknięciem.
  • Znajdziesz przyjaciela – powiedział najstarszy przybysz z planety Mi, wchodząc do swojego statku – bo potrafisz dogadać się z każdym, nawet z kosmitą.

            Przybysze odlecieli. Beatka wróciła do domu i jeszcze długo była bardzo smutna. Wspominała swoich przyjaciół  i marzyła, by do nich polecieć.
Pewnego dnia w przedszkolu pani Misia zaproponowała zabawę w kalambury. Beatka miała pokazać Szymonowi słowo „hipopotam” za pomocą gestów. I wiecie co? - wywiązała się z zadania tak znakomicie, że gdy skończyła wszyscy zaczęli jej klaskać.

  • To było bardzo piękne! - pochwaliła dziewczynkę pani.
  • Dziękuję! - odpowiedziała Beatka, dumna i zawstydzona zarazem.
  • Wiesz – powiedział Szymon – chciałbym się z tobą zaprzyjaźnić. 
  • Dobrze! - odparła z radością dziewczynka. Opowiem ci historię o kosmitach.          

 

 

następna bajka: "Przyjaźń nie z tego świata"