„Piła bez rączki”

- Weźmiemy udział w konkursie na budowę karmnika dla domu dziecka - powiedział Pan Złota Rączka do narzędzi w swoim warsztacie. - Wyśpijcie się dobrze, bo z samego rana zabieramy się do roboty. Aha, robiłem porządki na strychu i mam dla was nowego pomocnika – dodał, kładąc na półce starą piłę.
         Piła zaczęła nieśmiało rozglądać się po warsztacie. Wszędzie panował wzorowy porządek. Obok niej, w przegródkach, leżały śrubokręty i dłuta. Na niższej półce stały w równym rzędzie słoiczki z gwoździami, śrubkami i nakrętkami. Na specjalnej tablicy wisiała miarka, poziomica i śrubokręty w kolejności - od największego do najmniejszego. Na stole piła zobaczyła imadło w pięknym czerwonym kolorze, a obok leżała wielka walizka.       Piła była bardzo ciekawa, co znajduje się w tajemniczej walizce, więc zeskoczyła na stół i zaczęła ją oglądać z każdej strony. Potem zapukała delikatnie w ściankę walizki
 i zaczęła nasłuchiwać. Nagle wieko walizki otworzyło się i oczom piły ukazał się komplet nowiutkich narzędzi.
- Jakie one nowoczesne, piękne i lśniące! – krzyknęła piła z zachwytem. - Co ja tu z nimi robię? - dodała ciszej i starała się tak ustawić, żeby nikt nie zauważył znajdujących się na niej śladów rdzy.
- No, koledzy - powiedziała wiertarka wyskakując z walizki. - Jak słyszeliście, jutro ważny dzień,  więc trzeba zaplanować pracę.
- Ja chętnie przepiłuję deski na karmnik - zgłosiła się piła podekscytowana czekającym ich zadaniem.
- Ty? – wiertarka obrzuciła ją niechętnym spojrzeniem. - A na co może nam się przydać taka stara piła?
- I to bez rączki! - dodał młotek.
Inne narzędzia przyjrzały się pile i zachichotały:
- A to ci dopiero pomocnik!
A kombinerki otworzyły szerzej walizkę i powiedziały:
- Mamy tu piłę łańcuchową, nie potrzebujemy zardzewiałego złomu.
         Narzędzia stanęły wokół wiertarki i zaczęły rozdzielać zadania. Nikt nawet nie zwracał uwagi na piłę, która położyła się na półce i zaczęła cicho płakać.

        Rano Pan Złota Rączka pokazał narzędziom projekt karmnika i pojechał do sklepu po farby. Narzędzia w tym czasie przygotowywały drewno do pocięcia na odpowiednie kawałki. Wiertarka odczytywała wymiary z projektu, miarka odmierzała, a ołówek zaznaczał właściwe miejsca na deskach. Piła przyglądała im się z zazdrością z kąta półki. Jednak kiedy wszystko było już gotowe, piła łańcuchowa odmówiła piłowania desek. Powiedziała, że nie ma zamiaru się spocić, bo mogłaby od tego zardzewieć. Nie pomogły żadne namowy, piła łańcuchowa odwróciła się na pięcie i wróciła do walizki. Narzędzia starały się poradzić sobie inaczej: nożyce do drutu próbowały deskę przeciąć, imadło chciało ją zmiażdżyć, a młotek oparł deskę o ścianę i z całych sił w nią stukał, żeby się złamała. Bez skutku. W końcu śrubokręt zaproponował, żeby poprosić starą piłę, ale inne narzędzia odpowiedziały:
- No co Ty? Przecież ona nie ma rączki!
W końcu narzędzia zasnęły zmęczone licząc na to, że rano znajdą jakieś rozwiązanie.

W nocy stara piła zeskoczyła z półki i szybko pocięła całe drewno na kawałki. Następnego dnia wszystkie narzędzia podziwiały stos pociętych desek, ale były pewne, że to dzieło piły łańcuchowej. Słysząc zachwyty i podziękowania piła łańcuchowa tylko wzruszyła ramionami i wskazała na starą piłę, która zaczerwieniła się i wcisnęła się jeszcze dalej w kąt półki.
- Kto by pomyślał, że ta piła jest taka pracowita i zdolna - nie mógł się nadziwić klucz imbusowy. I jak równiutko przepiłowała te deski, mimo braku rączki.
- A do tego jaka koleżeńska - dodał młotek. – Pomogła nam, chociaż tak źle ją potraktowaliśmy!
- Zawsze mówiłem, że wygląd nie jest najważniejszy - wtrącił się do rozmowy papier ścierny. - Ważne jest to, co ktoś ma w środku.
Wszystkie narzędzia zaakceptowały piłę. Nawet wiertarka powiedziała:
- Dobra robota! Zapraszamy do współpracy.
Piła była szczęśliwa, że stała się częścią zespołu. Narzędzia zabrały się
ostro do pracy, żeby nadrobić wczorajszy stracony dzień, ale w zespole robota szła im szybko i sprawnie. Młotek wbijał gwoździe, papier ścierny wygładzał drewno a pędzel malował. Każde narzędzie miało swoje zadanie do wykonania i wszystkie świetnie się uzupełniały. Bawiły się też bardzo dobrze przy tej budowie karmnika, bo okazało się, że piła jest nie tylko pracowita, ale i bardzo wesoła, zna również wiele zabawnych historyjek. Narzędzia przekonały się, że brak rączki nie przeszkadza ani w pracy, ani w zabawie.
Wiertarka wskoczyła na górną półkę, żeby stamtąd nadzorować pracę i wydawać polecenia, ale nagle potknęła się o miarkę i spadła na podłogę. Pierwsza podbiegła do niej piła. Okazało się, że wiertarka ma pękniętą obudowę.
- Jestem do niczego - rozpłakała się wiertarka. - Teraz już nikt nie będzie chciał się ze mną bawić ani pracować.
- No coś ty! – pocieszała ją piła.- Jak to do niczego? Masz wiele innych zalet - kontynuowała. Jesteś bardzo pomysłowa, masz zdolności przywódcze i jesteś wspaniałą organizatorką. A poza tym, przecież my Cię lubimy za to, jaka jesteś, a nie za Twoją lśniącą obudowę.
Wiertarce przypomniało się jak dała pile do zrozumienia, że jest nic nie warta i niepotrzebna, bo nie ma rączki i zrobiło jej się bardzo wstyd.
- Wiesz, jakie jest ulubione zwierzę majsterkowiczów? - spytała piła, żeby rozśmieszyć wiertarkę, ale ta nie wiedziała.
- Odpowiedź brzmi: ryba piła.
Wszystkie narzędzia wybuchnęły śmiechem i zabrały się za lakierowanie karmnika.
         W piątek Pan Złota Rączka poinformował narzędzia, że to właśnie ich karmnik spodobał się dzieciakom najbardziej i został postawiony na dziedzińcu domu dziecka.
- To zasługa piły - powiedziała wiertarka.- Bez niej nigdy by nam się to nie udało!
- To do jutra, narzędzia – powiedział Pan Złota Rączka. - Muszę dzisiaj wcześniej wyjść, bo obiecałem synkowi, że kupimy jakieś domowe zwierzątko.
- Może rybę piłę? – zaproponowały chórem narzędzia.
Ale Pan Złota Rączka nie zrozumiał, z czego się tak zaśmiewają.

 

 

 

następna bajka: "Pierwszy dzień w przedszkolu"