Opowieść o czterech porach roku

Wszystko zaczęło się od tego, że Wróżka Zima spacerując po lesie spotkała dwoje zapłakanych dzieci.
- Czemu płaczecie? - zapytała zatroskana.
Staś i Ania, bo tak mieli na imię, wyciągnęli przed siebie rączki
i Wróżka zobaczyła, że maluchy nie mają paluszków.
-  Żadne z dzieci nie chce się z nami przyjaźnić. Wszystkie myślą, że jak mamy inne rączki, to nie umiemy się z nikim bawić
- odpowiedziały i jeszcze głośniej zapłakały.
Wróżka Zima westchnęła i w ciszy odeszła. Długo zastanawiała się jak może pomóc Stasiowi i Ani.  Postanowiła więc zaprosić na spotkanie wróżki wszystkich pór roku. Każda przyjęła zaproszenie z wielką ochotą. Wszystkie były bardzo ciekawe co takiego się stało, że został zaburzony kalendarzowy porządek.
- Witam Was drogie Wróżki i dziękuję za przybycie. Szczególnie Tobie - Wróżko Jesieni, bo dopiero niedawno skończyłaś swoją rolę na ziemi - zaczęła Zima uroczyście
 Zebrałam Was tutaj, bo niepokoi mnie jedna sprawa. Mimo, że co roku każda z nas obdarowuje ziemie wszystkim tym co ma najlepsze, nie wszystkie dzieci są szczęśliwe…
- Wiem. Mówisz o Stasiu i Ani, tym rodzeństwie, które nie posiada paluszków - odezwała się wróżka Wiosna.
- Żadne z dzieci nie chce przyjaźnić się z nimi. Staś i Ania są dlatego bardzo smutni i samotni - zgodziła się Wróżka Lato
 - W takim razie co proponujesz Wróżko Zimo? Ty, która pojawiasz się w jednym roku aż dwa razy, jesteś najmądrzejsza
z nas wszystkich.
Zima miała już pewien pomysł jak umożliwić Stasiowi i Ani wspólną zabawę z innymi dziećmi. Nakazała wszystkim Wróżkom aby, kiedy przyjdzie ich czas na Ziemi, jeszcze bardziej sypały dookoła swoimi darami. Zaczęła oczywiście od siebie.

Następnego dnia spadł piękny, biały śnieg. Wróżka Zima zaprzęgła do swoich san przepiękne konie i pognała hen za las. Na drodze spotkały ją dzieci - Ola i Adaś, którzy wybierali się pozjeżdżać na sankach.
- Witajcie! - powiedziała przyjaźnie Wróżka - Czy nie macie ochoty na kulig?
-  Mamy ogromną ochotę - odpowiedziały dzieci - tylko jest nas przecież za mało!
Wróżka podpowiedziała by zabrali więc Stasia i Anię, którzy maszerowali właśnie przez wieś. Dziewczynki usiadły do jednych sanek, a chłopcy do drugich. I wtem Wróżka Zima ruszyła
z kopyta! Wszyscy bardzo śmiali się, kiedy na zakrętach co rusz któreś dziecko przewracało się. Po skończonym kuligu cała czwórka resztę dnia  spędziła na wspólnych zimowych zabawach. Oprócz zjeżdżania na sankach, robili razem orzełki na śniegu. Okazało się również, że wszystkie dzieci bardzo kochają ptaki
i dlatego postanowiły założyć KLUB PRZYJACIÓŁ PTAKÓW.
A że zimą ptaszki nie mają co jeść, jeszcze tego samego dnia zajęli się ich dokarmianiem.
I tak mijały dni. Śnieg stopniał a na drzewach i krzewach zaczęły pojawiać się pączki. To był znak, że na ziemi zjawiła się Wróżka Wiosna. Dzieci spotkały ją, kiedy bawiły się w berka
w lesie. Niosła pod pachą budki lęgowe dla ptaszków.
- Dzień dobry! Nie widziałyśmy Pani od tego dnia kiedy byliśmy na kuligu – krzyknęły radośnie dzieci
Wiosna tajemniczo uśmiechnęła się i rzekła:
- To nie byłam ja, tylko moja siostra. Czy chcecie mi pomóc porozwieszać budki dla ptaszków, aby miały gdzie wysiadywać swoje potomstwo ?
Dzieci bardzo się ucieszyły i z największą ochotą wzięły się do wspólnej pracy. Kiedy skończyły, Wróżka rozpaliła ognisko za lasem. Poczym  wszyscy wokół niego tańczyli oraz śpiewali różne piosenki. We wspólnej zabawie nikt nie czuł się gorszy. A to,
że Staś i Ania mieli inne rączki niż pozostałe dzieci, było zupełnie nieważne.
Za kilka miesięcy dzieci spotkały trzecią wróżkę. Ola i Ania bawiły się wtedy lalkami nad brzegiem rzeki, zaś chłopcy pluskali się w wodzie. Wróżka Lato usiadła nieopodal dziewczynek
i rzekła:
- Witajcie moje drogie. Może macie wszyscy ochotę na rejs rowerkiem wodnym po rzece ?
I tak czwórka przyjaciół wraz z Wróżką popłynęli rowerkiem po rzeczce. W inne letnie dni dzieci urządzały na podwórku konkursy dla innych maluchów na temat znajomości różnych gatunków ptaków. Dalej chodziły też bardzo często do lasu, gdzie na drzewkach mieszkali ich leśni przyjaciele. Któregoś dnia przyszła też tam czwarta siostra - Wróżka Jesień. Rozsypywała ona dookoła piękne kolorowe liście. Jednak ta Wróżka nie namawiała dzieci do żadnych zabaw, bo wiedziała że same już doskonale umieją wspólnie się bawić. Zresztą dzieci nawet jej nie zauważyły, tak były bardzo zajęte skakaniem w sterty liści. Szeleściły one przyjemnie pod ich małymi nóżkami. 

I tak nastał znowu czas Zimy, która  zaprosiła po raz kolejny wszystkie Wróżki Pór Roku. Razem cieszyły się tym czego wspólnie dokonały. Dzięki nim bowiem Ola i Adaś zrozumieli,
że brak paluszków u innych dzieci wcale nie przeszkadza
we wspaniałej wspólnej zabawie i pracy.

 

 

 

następna bajka: "Opowieść o zającu chybciku"