O Królewnie Stokrotce.

      Dawno temu, za górami, za lasami w pięknym  królestwie mieszkała mała Królewna. Dziewczynka miała na imię Stokrotka i tak jak polna stokrotka była piękna i urocza. Miała jasne włoski, różowe policzki, małe słodkie usteczka i wielkie, ale smutne oczka. W tych oczkach często ujrzeć można było łzy, a na pięknej buzi rzadko gościł uśmiech.
      Rodzice Król i Królowa bardzo kochali swoją córeczkę Królewnę stokrotkę i martwili się, że była ona tak często smutna i nieszczęśliwa. Próbowali jakoś ją rozweselić, organizowali bale i przyjęcia w zamku, na które zapraszali dzieci z całego królestwa. Prosili też aktorów, aby Ci swoimi zabawnymi przedstawieniami teatralnymi wypędzili smutek z buzi małej Stokrotki. Wszystko jednak na nic. Braciszek królewny, królewicz Poziomek, również martwił się o swoją siostrzyczkę. Często próbował ją czymś rozśmieszyć, lub zainteresować jakąś zabawą, ale stokrotka nigdy nie chciała się z nikim bawić. Siedziała zamknięta w swoim pokoju i spędzała cały czas sama, śpiewając swym delikatnym głosikiem, piękne piosenki.

      Tak naprawdę dziewczynka nie lubiła siedzieć sama w swoim pokoju. Wolałaby biegać razem z innymi dziećmi po pięknych zamkowych ogrodach, śpiewać i tańczyć razem z innymi, ale.... No właśnie Królewna Stokrotka różniła się od innych dzieci. Nie miała jednej rączki, a druga jej ręka nie miała paluszków. I choć wszyscy dookoła: rodzice, braciszek i służba zamkowa bardzo kochali dziewczynkę, ona jednak wstydziła się tego, że wygląda inaczej i że nie może robić niektórych rzeczy tak jak robią to inni.
      Mama Królowa przytulała swoja mała córeczkę i mówiła jej, że nie jest najważniejsze to jak się wygląda, ale jakie ma się serduszko. Tato Król też powtarzał dziewczynce, że kocha ją tak samo jak Królewicza Poziomka i zawsze będzie ja kochał niezależnie od tego jakie ma rączki. Królewna jednak nie mogła się z tym pogodzić i była bardzo nieszczęśliwa.

      Pewnego dnia Stokrotka siedziała jak zwykle w swoim pokoju przy oknie. Patrzyła na  braciszka, który z innymi chłopcami i dziewczynkami bawił się  w ogrodzie. Nagle zobaczyła ona jak od grupy bawiących się dzieci odłączył się mały chłopczyk goniący motylka. Motylek odlatywał coraz dalej i dalej, a maluszek cały czas za nim szedł, aż znikł jej z oczu za olbrzymim starym dębem.
      Królewna wzdychając pomyślała, że też chciałaby gonić motylka i bawić się z innymi dziećmi, ale zaraz przypomniała sobie o swoich rączkach i doszła do wniosku, że  wszyscy by się z niej śmiali. Smutna położyła się na łóżku i zasnęła. Śniło jej się, że trzyma się z innymi dziećmi za ręce, tańczy z nimi, śpiewa i jest tak szczęśliwa jak jeszcze nigdy w życiu.

      Nagle ze snu wyrwały ja okrzyki i nawoływania. Zdziwiona Stokrotka podeszła cichutko do drzwi aby podsłuchać co się dzieje. Okazało się, że wszyscy szukają małego chłopca, który znikł nagle podczas zabawy w ogrodzie. Dziewczynka słyszała zdenerwowane głosy dorosłych, którzy mówili, że przeszukali już cały ogród, a teraz zostało im to czego najbardziej się obawiają – przeszukanie zamkowego stawu. Rodzice małego chłopca bardzo bali się, że mógł on wpaść do stawu i utopić się. Królewna nagle przypomniała sobie małego brzdąca biegnącego za motylkiem i już chciała wybiec na korytarz i powiedzieć, że widziała jak biegł on w stronę starego dębu, ale  zawstydziła się.

      Przeszukiwania stawu nie dały żadnego skutku i zaczęło robić się ciemno. Wszyscy byli bardzo zaniepokojeni. Bali się, że mały chłopiec zmarznie w nocy i zabłądzi gdzieś bardzo daleko tak, że nigdy nie będą mogli go znaleźć.

      Stokrotka myślała o tym co się wydarzyło tego dnia i nie mogła zasnąć. Ubrała się ciepło, cichutko wymknęła się z zamku i pobiegła w stronę starego dębu. Dawno nie była w ogrodzie i poczuła się szczęśliwa, że może biec po nim bez skrępowania. Jeszcze bardziej szczęśliwa poczuła się gdy zobaczyła śpiącego pod ogromnym drzewem chłopca. Szybko obudziła malucha, któremu nóżka utknęła między wystającymi korzeniami drzewa, pomogła mu wstać i razem wrócili do zamku. Kiedy zebrani w zamku zobaczyli chłopca całego i zdrowego, krzyknęli uszczęśliwieni. Radości nie było końca. Rodzice brzdąca ze łzami w oczach ściskali swoje dziecko ciesząc się, że jest z nimi całe i zdrowe. Maluch opowiedział o tym jak gonił motylka i jak nóżka utknęła mu pomiędzy korzeniami drzewa, jak zmęczony płaczem zasnął pod dębem, gdzie znalazła go Królewna i pomogła mu wrócić do rodziców.
      Stokrotka też była bardzo zadowolona, że chłopcu nic się nie stało i chciała cichutko wymknąć się do swojego pokoju. Zebrani w zamku jednak nie pozwolili jej odejść. Wszyscy chcieli podziękować małej bohaterce. Dziewczynka była bardzo speszona, nie chciała żeby ktokolwiek ja oglądał, jednak nikt nie zwracał uwagi na to jak ona wygląda, liczyło się tylko to, że pomogła w poszukiwaniach malca.

      Królewna poczuła się szczęśliwa, wreszcie zrozumiała co od dawna powtarzała jej mama. Nie jest ważne jak się wygląda, ale to jakie ma się serduszko. Bo jeśli jest się dobrym człowiekiem, to nie istotne czy ma się zdrowe rączki, czy nie ma się ich wcale. Najważniejsze to kochać innych pomagać im i być dla nich dobrym, a wtedy cały świat będzie piękniejszy.
      Od tego dnia Królewna Stokrotka postanowiła, że nie będzie zamykać się już więcej sama w pokoju, ale wręcz przeciwnie będzie bawić się i biegać z innymi. Zrozumiała, że ludzie nie widza w niej tylko dziewczynki bez rączek, ale dziewczynkę z która mogą wesoło bawić się i miło spędzać czas. Wiedziała już, że choć nie potrafi robić niektórych rzeczy, to w innych jeśli tylko sama tego zechce, może być naprawdę dobra i pomocna. Rodzice Królewny Stokrotki i jej braciszek Poziomek od tego czasu stali się najszczęśliwszymi ludźmi na ziemi. Mogli wreszcie patrzeć jak ich ukochane dziecko uśmiecha się, bawi się i uczy nowe koleżanki śpiewać piękne i wesołe piosenki, a co najważniejsze, że nareszcie potrafi cieszyć się życiem.
1

 

 

następna bajka: "O małym skrzydełku Bronka Skowronka"