„O dzielnym Bondo, mieszkańcach Słodkiej Krainy i Dikobuto, który chciał             
         zostać Butokodi”

Ta historia wydarzyła się bardzo dawno temu.
Bondo  był grzecznym, odważnym i współczującym chłopcem, miał też dar, który otrzymał w dniu narodzin: Potrafił przechodzić do innych krain z taką łatwością, z jaką inni przechodzą przez ulice. To była jego wielka tajemnica a ujawnienie jej groziło utratą daru na zawsze.
Pewnego dnia mały Bondo postanowił poszukać na Cyprysowym Wzgórzu szafirowych kamyków. Już schylał się po wyjątkowy okaz, gdy poczuł jak jego ciało powoli przechodzi do nieznanej krainy pachnącej cynamonowymi ciastkami.
Kiedy rozejrzał się wokół siebie spostrzegł jedynie starego człowieka, który zmierzał w kierunku zamku. Dlaczego miasto jest puste? -  zapytał staruszka z właściwą sobie grzecznością. Staruszek westchnął ciężko i opowiedział chłopcu taką oto historię:
W naszym królestwie, najpiękniejszym na świecie do niedawna panował pokój,  dzisiaj wszyscy czujemy strach, bo z każdą sekundą zbliża się do nas Dikobuto zwany też Butokodi. Dikobuto przysłał do naszego króla tak dobrze nam panującego list, w którym ogłasza, że przemieni wszystkich mieszkańców Słodkiej Krainy w Niewidzialnych i tym sposobem stanie się wszech sobie samo panującym  Butokodi. Spieszę by tak jak inni ukryć się w podziemiach zamku.
Wzruszony Bondo wiedział, że nadchodzi właśnie ten czas, kiedy po raz ostatni użyje swojego daru i przeprowadzi  mieszkańców Słodkiej Krainy pachnącej ciastkami do bezpiecznego miejsca.  
Kiedy chłopiec dotarł na zamek spotkał się z królem, królową i księżniczką, wśród zgromadzonych zauważył również znajomego staruszka.
Serce biło mu głośno, był przecież jeszcze małym chłopcem, gdy przekazywał swój dar.
/ Podobno Bondo wykonał jakiś zwyczajny gest, po którym najpierw zaczynały przechodzić stopy, później nogi i tułów. Ręce były wyciągnięte do góry, przed nimi przechodziła tylko szyja i głowa. /
Tymczasem samolubny i egoistyczny  Dikobuto zbliżał się do bramy zamku. Kiedy ją otworzył zobaczył już tylko setki rąk przygotowujące się do podróży w bezpieczne miejsce. Wściekły Dikobuto zdążył je jednak zatrzymać.
Nowi mieszkańcy Cyprysowej krainy mieli, zatem niewidzialne dłonie, ale nie miało to żadnego znaczenia. Najważniejsze, że byli uratowani, że pokochali Cyprysową Krainę a Cyprysowa Kraina pokochała ich. Wszyscy starzy i nowi mieszkańcy wymieniali się doświadczeniami i mądrościami i żyło im się bardzo dobrze.

Mijały lata, Bondo osiągnął  wiek męski ożenił się z najpiękniejszą księżniczką z niewidzialna dłonią. Na ich weselu bawili się wszyscy mieszkańcy obu krain a w zasadzie już jednej krainy. Niewidzialne ręce, dotykały widzialne a wszystkie serca były przepełnione miłością, radością i spokojem.

                                                                                      

 

następna bajka: "Ogród pełen kwiatów"