Nowy kolega

        Trzy małe misie, Tod, Ed i Ted, jak co dzień bawiły się w ogrodzie. Uwielbiali wspólne zabawy piłką. Gdy Tod zdobywał kolejny punkt za celny rzut dzieci usłyszały, jak ktoś bije brawa. Nadstawiły uszka i intensywnie nasłuchiwały. Po cichutku podeszły do miejsca, z którego dobiegały brawa. Za płotem, między rożnymi krzewami stały dwa małe króliczki i szeroko się uśmiechały. 
        -Cześć- powiedział Tod.- Skąd się tu wzięliście?
        -Wczoraj wprowadziliśmy się- odpowiedział jeden z króliczków.- Ja jestem Emil, a to jest Filip. Możemy się z wami pobawić?- spytał.
        -Jasne, będzie weselej- ucieszyły się misie i wszystkie razem poszły do ogrodu i zaczęły kopać piłkę w stronę ustawionej bramki. Gdy Tod podawał piłkę Filipowi, zauważył, że królik nie ma jednej rączki.
        -Hej, a tobie co się stało?- spytał Tod.- Dlaczego nie masz łapki?
        -Nie mam jej od zawsze i jakoś nie przeszkadza mi to- odpowiedział królik.
        -Ale nie możesz bawić się we wszystkie gry- zauważył Ed bardzo ciekawy odpowiedzi.
        -Ależ mogę, tylko w niektóre po prostu gram gorzej od innych i nikt z tego powodu nie chce mnie w swojej drużynie.
        -Dzieci! Emil! Filip!- dzieci usłyszały, jak mama ich nawołuje.- Chodźcie na kolację!
        -Musimy już iść- powiedział jeden z króliczków.- Możemy przyjść jutro pograć?
        -Jasne- odpowiedział Tod, ale bez większego entuzjazmu.
        Gdy króliki wróciły do domu, misie też poszły na kolację.
        -Cześć mamo, jest już kolacja?- zawołał Ted.
        -Tak, myjcie łapki i siadajcie- odpowiedziała mama misiów.
Dzieci pobiegły do łazienki i szybciutko umyły rączki. Zasiadły do stołu i czekały na pyszne grzanki z miodem, które przygotowała im mama. Jadły w milczeniu nie odzywając się do siebie nawzajem.
        -A wy dlaczego tak cicho siedzicie?- spytała mama.- W co dziś bawiliście się?
        -Graliśmy w piłkę- odpowiedział Tod.
        -A wiesz mamo, że obok zamieszkały króliki?- zapytał Ed.- Bawiliśmy się dziś razem. Są nawet fajni.
        -Tak wiem- powiedziała im mama.- Poznałam już mamę Królik.
       
        Zamyśliła się na chwilę po czym dodała.
        -Jest bardzo sympatyczna, ponoć ma dwoje dzieci w waszym wieku. Może zostaniecie przyjaciółmi?
        -Nie wiem, czy będziemy się przyjaźnić- powiedział Tod.
        -Dlaczego?- zdziwiła się mama.
        -Bo jeden z królików nie ma rączki i nie może bawić się we wszystkie gry.
        -Ależ to bzdura!- oburzyła się mama misiów.- To, że wasz nowy kolega nie ma jednej łapki nie oznacza, że jest od was gorszy, albo mniej fajny. Pomyślcie, jak wy byście się czuli, gdyby dzieci nie chciały się z wami bawić, bo brakowało by wam rączki, albo paluszka.
        Dzieci nic nie odpowiedziały. Grzecznie skończyły kolację i poszły spać. Rano, jak zwykle wstały i umyły buzie oraz ząbki i poszły do kuchni na śniadanie. Zjadły płatki z mlekiem i pełne entuzjazmu szykowały się do zabawy na podwórku.
        -Wiesz co mamo?- zaczął Tod.
        -Słucham?- zapytała mama trzech małych misiów.
        -Postanowiłem, że będę się bawił z królikami, bo mnie byłoby bardzo smutno, gdyby dzieci nie chciały się ze mną bawić, a te króliki są całkiem fajne.
       

       
        -My też będziemy się z nimi bawić- powiedzieli razem.
        - Będziemy grac w takie gry, w których nie trzeba używać rąk, aby wszyscy mięli równe szanse.
Mama misiów bardzo się ucieszyła i przytuliła swoje dzieci.
        -Mam bardzo mądre dzieci- powiedziała zadowolona.- A teraz idźcie się bawić i nie zapomnijcie zawołać waszych nowych kolegów.
        Od tamtej pory misie zrozumiały, że nawet te dzieci, które mają wady rąk są naprawdę miłe i mogą być wspaniałymi kolegami z podwórka. Już codziennie bawiły się razem w różne gry, a najczęściej w kopanie piłki i w chowanego. Okazało się, że Filip jest bardzo dobry w te zabawy i każdy chciał mieć go w swojej drużynie, pomimo braku jednej łapki.

 

 

 

 

następna bajka: "O czarnej pustce i rybaku "