Masz ręce, miej serce
W pewnym kraju żyła sobie para – królowa Ewa i król Wit . Mieli pałac, przyjaciół i uznanie ludu, ale nie byli szczęśliwi. Brakowało im potomka. Ewa często płakała. Wit nie tracił nadziei - wierzył, że jeżeli będą żyli uczciwie, Bóg da im dziecko.
Nadszedł dzieo, w którym prośby się spełniły. Ewa urodziła dziewczynkę, która nie miała palców. Kiedy usłyszał o tym Król, wzrok skierował do góry i zrozpaczonym głosem pytał:
-Czy na palce próśb mych nie wystarczyło? Boże, dlaczego nas każesz?
Wit wołał, że nie ma Boga. Niebo zagrzmiało, a Król usłyszał głos:
-Nie bluźnij. Pan dał ci wiele. Iga nie ma palców, ale ma serce. Wracaj do żony i wesel się z nią.
Wit powrócił do pałacu. Wydał wielką ucztę, bo przyszła na świat Iga, która nie ma rąk, ale ma wielkie serce. 2
Królowa była pewna, że Król pokochał dziecko. Lubiła kiedy Wit czytał baśnie. Ewa myślała, że ich świat jest piękną baśnią o stronach wypełnionych miłością.
Sen ten zniknął gdy przyjechała rodzina Jeży. Ale wcześniej królewna poszła do szkoły. Nawet w bajkach istnieją instytucje, w których dzieci mogą się uczyd i bawid. Tam Iga poznała, że ludzie na nią dziwnie patrzą. Widziała, że dzieci miały zdrowe ręce, ale nie wierzyła, to przez brak palców. Królewna miała przecież ładny uśmiech, białe zęby, różowe policzki i dwa kucyki. Szybko pokonała strach i pierwsza zaczynała rozmowę.
Dzieci grały z nią w klasy i bawiły się w dom. Lubiły gdy opowiadała baśnie. Iga miała talent do wymyślania własnych. Kiedy kooczyła bajkę dzieci pytały o to czy ją znała, czy sama stworzyła. 3
Kiedy ród Jeży przyjechał, Wit urządził ucztę. Taki był bowiem zwyczaj witania gości. Rodzina złożona była z pani Izy, jej męża piekarza i Iwa– urwisa, drwiącego z Igi. Było jej przykro, ale po obiedzie zgodnie z propozycją pani Izy dzieci poszły bawid się w chowanego.
Iga pomyślała, że ta gra jest setnym sposobem na zażegnanie drwin.
Zdarzyło się tak, że Iga długo nie mogła znaleźd Iwa. Wydawało jej się, że była już wszędzie. Chodziła po pałacu i zastanawiała się, gdzie może byd jej towarzysz. Po policzkach płynęły jej łzy. Bała się o chłopca. 4
Iwo schował się w podziemiach, gdzie stała maszyna zła. Była to złożona konstrukcja, której dotknięcie niosło wiele szkód.
Kiedyś na ziemię przybył zły anioł. Skonstruował on ogromną maszynę do produkcji nienawiści zdobioną w motyle ze szczerego złota, które po dotknięciu ożywały i roznosiły między ludzi zło i obłudę.
Aby wszystko naprawid trzeba było przekręcid pewną śrubę, ale znalezienie człowieka, który by to zrobił było zadaniem naprawdę trudnym. Ludzie pogrążyli się w agresji i egoizmie, który nie pozwalał działad. Szatan przestraszył się zła, jakie spowodował i uciekł. Chciał maszynę zniszczyd, ale ludzie mu na to nie pozwolili. Nie nawrócił się, ale wolał trzymad się z dala od takiego świata. Złotych motyli dotknął człowiek, on też się nawrócił i dlatego udało się naprawid szkody. Odtąd wynalazek stanął w podziemiach, aby nikt nie uległ żądzy bogactwa i nie dotknął złotych motyli.

Nadeszły złe dla Igi czasy. Tylko jej serca nie opanował jad. Ludzie zamykali przed nią drzwi. Wit przeklinał datę jej urodzin. Iga nie wiedziała, co stało się z miłością, przyjaźnią i radością.
Chciała zmienid ten świat. Myślała, że gdyby miała zdrowe ręce byłoby lepiej.
To wszystko widział Bóg i zafrasował się bardzo, bo chciał dziewczynce pomóc. Wiedział jednak o śrubie, którą dla naprawy swojej duszy ma przekręcid Iwo. Mógł Bóg jednym tchnieniem zmienid świat, ale wiedział, że szatan wróci i będzie z tego więcej szkód niż pożytku. Zesłał więc anioła, który we śnie oznajmił królewnie o śrubie. Iga oświetlona blaskiem białego kompana udała się do podziemi i zobaczyła, że może przekręcid śruby.
Rozpłakała się. Z jej łez powstała kałuża o kształcie chleba. Syn piekarza, pomyślała dziewczynka. Przypomniała sobie słowa, które od niego usłyszała. Chciała pójśd do chłopca i poprosid o pomoc, ale bała się reakcji. Pomyślała o baśniach i poszła do Iwa. 6
Chłopiec siedział przed lustrem i próżnie patrzył na odbicie. Wyśmiał prośbę Igi. Mówił o tym, czego nie mogła zrobid. W pewnej chwili Iga zawołała:
-Nie umiem piec chleba, otworzyd klamki i bawid się kostką Rubika, ale myślę, że między nami jest inna różnica. Ty masz ręce, ale chyba nie masz serca.
Zapadła cisza. Iwo przewrócił lusterko, które stało przed nim.
-Nie mam serca?– zapytał. Lustro rozbiło się na tysiąc kawałków. Iwo zobaczył rozbite odbicie. Zrozumiał, że to przez egoizm drwił z Igi i że to brak serca jest chorobą.
Iwo wstał. Iga myślała, że śni. Jej kolega przekręcił śrubę. Wszyscy byli szczęśliwi. Iga cieszyła się z serca i nadal kształtowała w ludziach wdzięcznośd za to, co mają.

 

 

 

następna bajka: "Marzenie"