Miś

                W fabryce zabawek dzieją się rzeczy przedziwne. Maszyny mrugają światełkami, taśmociągi jeżdżą w prawo, w lewo, w górę i w dół. Wszystko szumi, piszczy, stuka.
Powstają tam lalki, samochody, klocki, misie, gry. Ładne, czyste i równiutkie umilają dzieciom czas.
Zdarza się jednak, że maszyna popełnia błąd. Wtedy zabawka wychodzi inna niż reszta: lalki nie mają włosów, auta kółek a klocki do siebie nie pasują. Trafiają one do specjalnego pokoju, gdzie pracuje Pan Zygmunt. Opiekuje się on tymi zabawkami, pociesza, czyta im bajki.
W owym pokoju mieszkał od dawna pewien pluszowy miś. Maszyna przyszyła mu za krótkie łapki. Pyzatym miś był śliczny: miał jasnobrązowe, mięciutkie futerko, błękitne oczka i śmieszny, czarny nosek. Nosił też białoróżową kamizelkę.  Niestety z powodu swych chorych łapek musiał trafić pod opiekę Pana Zygmunta. Stał się szybko ulubieńcem wszystkich zabawek, a i Pan Zygmunt traktował go w sposób szczególny. Uczył misia czytać, opowiadał różne ciekawe historie o dalekich podróżach, magicznych miejscach, opuszczonych zamczyskach...
Pewnego dnia Pan Zygmunt opowiedział misiowi legendę o pewnej bardzo mądrej maszynie, która umie naprawiać błędy innych maszyn. Nazywała się Wszystkonaprawiarka.
- A czy umiałaby naprawić moje łapki? – zapytał z wielkim zainteresowaniem miś.
- Może i umiałaby... ale nikt nie wie, gdzie jej szukać – odpowiedział Pan Zygmunt.
Tej nocy miś już nie zasnął.
Gdy rano Pan Zygmunt przyszedł do pracy nigdzie nie mógł znaleźć swojego ulubieńca. Bardzo się tym zmartwił. Pytał pozostałych zabawek, ale one spały całą noc i niczego nie słyszały.
Miś tymczasem wymknął się z fabryki. Pierwszy raz znalazł się sam na ulicy. Wszystko było zarówno straszne i fascynujące: kolorowe neony mrugały, przejeżdżały samochody, ale noc była zimna i ciemna, kręciło się wiele dziwnych stworzeń. Jedno z nich podeszło do misia; było małe, rude i trzęsło się ze strachu i zimna.
                - Pomórz mi – rzekło.
                - Kim jesteś? – zapytał miś.
                - Jestem chomikiem – odpowiedział ze smutkiem. – Uciekłem z domu.
                - Dlaczego? – zapytał zdziwiony miś.
                - Mieszkałem sobie w akwarium u chłopca imieniem Eryk. Często zapominał mnie dokarmiać, nie sprzątał mi legowiska, ale najgorsze jest to, że wyciągał mnie w środku dnia, bawił się ze mną dusił i męczył... ja wtedy właśnie bardzo chciałem spać, bo jestem zwierzątkiem aktywnym w nocy. Wciąż byłem zmęczony i niewyspany. Uciekłem, bo miałem wszystkiego dosyć.
                - Bardzo ci współczuję – odrzekł miś. – Nie bardzo jednak mogę ci pomóc. Mam chore łapki i niewiele mogę nimi zrobić.
                - Chciałbym znaleźć szczęśliwy dom – powiedział chomik przez łzy.
- Cóż, mam pewien pomysł – miś mocno przytulił do siebie zmarzniętego chomika by go ogrzać . – Niedługo wigilia i będziesz mógł przemówić ludzkim głosem. Powiedz wtedy Erykowi to, co mnie. Myślę, że cię zrozumie. Jeśli nie, przy najbliższej okazji ugryź go palec. Wtedy na pewno coś do niego dotrze.
Roześmiali się serdecznie.
                - Misiu, a właściwie, to co ty robisz w nocy sam na ulicy? – zapytał chomik.
- Szukam pewnej maszyny. Nazywa się Wszystkonaprawiarka. Ponoć może ona naprawić także moje łapki. Ale nikt nie wie, gdzie jej szukać.
- Chyba wiem, o czym mówisz – powiedział z uśmiechem chomik. – Słyszałem o niej. Przylatuje do mnie czasem pewna mucha. Mieszka ona w środku tej maszyny. To całkiem blisko domu Eryka. Idziemy więc w tym samym kierunku.
Przyjaciele ruszyli zatem w drogę. Śmiali się i żartowali, opowiadali sobie nawzajem swoje przygody.
W pewnym momencie dotarli do wielkiego, starego  budynku.
- Dobrze, chomiku – odpowiedział z uśmiechem miś. – Dalej sobie poradzę. Dziękuję, że mnie tu przyprowadziłeś.
- Nie, misiu. To ja tobie dziękuje. Teraz wiem, że nie można się załamywać, że zawsze znajdzie się ktoś, kto pomoże. Obiecuję ci też, ze będę cię odwiedzał.
- W takim razie do zobaczenia wkrótce.
Miś stanął przed zardzewiałymi drzwiami i zadrżał. Zobaczył, że są lekko uchylone, wiec wszedł niepewnie. Było ciemno, cicho, z dachu kapała woda. Misiu bał się coraz bardziej. Przypomniał sobie jak Pan Zygmunt powiedział mu kiedyś, że odwagą zdobywa się świat. Och, jakże chciałby, aby pan Zygmunt był tu teraz. Ale miś wiedział, że musi poradzić sobie sam... poczuł nagle w sobie dziwną siłę i nabrał pewności, ze sobie poradzi. Szedł więc dalej. Znalazł się w wielkiej hali. Tam, na samym środku stała olbrzymia maszyna. Podłączono do miej najgrubsze rury i kable, jakie miś kiedykolwiek widział. Migotała milionami światełek we wszystkich kolorach tęczy. Do jej wnętrza prowadziły także setki różnych taśm, łańcuchów i dźwigni.
- Zbliż się misiu, nie obawiaj się – odezwała się nagle maszyna, a dźwięk dochodził jakby z wielkiego tunelu. Na misia padł strumień światła.
Miś strasznie się bał, ale podszedł bliżej.
                - Czego chciałbyś ode mnie – zapytał maszyna głosem metalicznym ale miłym.
- Słyszałem, że umiesz wszystko naprawić. Popatrz, mam chore łapki. Proszę, spraw, aby były zdrowe.
- Ale po co? – zapytała maszyna.
- Jak to po co? – zdziwił się miś. – Chcę być piękny, jak inne zabawki, mieć dużo przyjaciół, bawić się z nimi...
- Misiu, zrozum, że „być pięknym” nie oznacza zawsze wyglądu. Piękno jest w tobie, w twoim sercu. Widziałam, jak zaopiekowałeś się chomikiem. To było piękne. Nie potrzebowałeś do tego łapek. Jesteś mądrym i dobrym misiem. To wystarczy, aby mieć wielu przyjaciół.
Wtedy z maszyny wysunęła się szufladka.
                - Wsiadaj misiu. Wkrótce wszystko zrozumiesz.
Miś się już nie bał. Pewnie wszedł do szufladki i zniknął wewnątrz maszyny. Czuł, że jedzie na jakimś taśmociągu długim tunelem. Po pewnym czasie dotarł do jego końca i... nie posiadał się z radości. Okazało się bowiem, że prowadzi on do pokoju Pana Zygmunta.
Wszyscy ucieszyli się na widok misia. Radości nie było końca.
Miałaś rację, maszyno –pomyślał miś. Nie ważne jak wyglądamy. Jeśli jesteśmy dobrzy dla innych, oni będą dobrzy dla nas. Przyjaciele zawsze sobie pomogą.

 

 

następna bajka: "Miś na trzech łapkach"