Mała Koniczynka

Był ciepły, słoneczny poranek. Krople rosy błyszczały w pierwszych promieniach wschodzącego słońca. Źdźbła traw lekko kołysały się na wiosennym wietrze. Wesołe skowronki fruwały wysoko na niebie i śpiewając swoje  piosenki, zapraszały do zabawy. W trawie budziło się życie. Gruby żuk szedł właśnie ze swoją żoną napić się rosy z kielicha kwiatu. Slalomem pomiędzy wysokimi trawami,  szybko dreptały maleńkie mróweczki, niosąc na grzbietach jedzenie dla swoich dzieci. Tak - było pięknie… Pośród tej wrzawy spod ziemi, powoli, jakby niepewnie, zaczęły podnosić swoje główki jakieś maleńkie, zielone istotki. Nie wiadomo, czy to maleńkie trawy, bylice, wrzosy, a może stokrotki. Ciepłe słonko ogrzewało ziemię i zapraszało skromne roślinki, aby pokazały swoje buźki. Zachęcone maleństwa obsypały resztki ziemi z główek i pokazały się światu…Były to…koniczynki!….małe, śliczne, koniczynki…! Z radością rozejrzały się dookoła i nie mogły się nadziwić, jaki świat jest piękny. Patrzyły na słoneczko, na żuka, na fruwające w górze skowronki. Słuchały tupotu maszerujących mrówek i szumu wiatru pomiedzy źdźbłami traw. Podobał im się ten wielki świat. Popatrzyły na siebie nawzajem i stwierdziły, że wszystkie wyglądają tak samo – mają po trzy listki i łodyżkę. Były małe i zgrabne. Ale…co to…? jedna z nich wcale nie miała trzech listków…! Jak to? Wszystkie one mają trzy listki, a tamta jedna nie ma?
- Hej, mała! Dlaczego masz aż cztery listki, a nie trzy, jak my wszystkie? – zapytała jedna z nich.
Mała Koniczynka przejrzała się w kropli rosy i ….cała radość, z jaką przyszła na świat, prysła w jednej chwili…Ojej! – pomyślała – ja mam aż cztery listki, a nie trzy, jak moje koleżanki i koledzy! Dlaczego? Nie wiem, dlaczego! Sama nie wiem, dlaczego! Skąd mam wiedzieć, dlaczego? Dopóki nie przejrzałam się w kropli rosy, myślałam, że jestem taka, jak wszyscy!
Inne koniczynki zaczęły się przyglądać z ciekawością Małej Koniczynce. Jedne się śmiały, inne liczyły z niepokojem jej listki. Nie wiedziały, czy mogą się z nią bawić….
Dni mijały, a koniczynki zaczęły się powoli odsuwać od naszej Małej. Puszczały korzonki w przeciwną stroną niż ona, bo przecież była INNA. Może lepiej ją omijać z daleka?
Zaczęło się lato. Wraz z nim dni stawały się coraz bardziej upalne i skwarne. Słońce wschodziło wcześnie rano, a zachodziło późnym wieczorem. Było bardzo gorąco. Koniczynkom bardzo chciało się pić, ale od wielu dni nie spadła ani jedna kropla deszczu. Roślinki zaczęły zwieszać główki, bo nawet rano nie było już rosy.
Pewnego przedpołudnia na łące pojawił się mały chłopiec. Biegał, skakał, aż zmęczony usiadł na trawie, bardzo blisko Małej Koniczynki. Nagle zauważył ją. Listki zaczęły się jej opuszczać ku ziemi z braku wody, ale chłopiec nie to zauważył najpierw.
-Mamo, mamo! Zobacz, tu rośnie czterolistna koniczynka! Będę miał szczęście! Hurra! Znalazłem czterolistną koniczynkę!
Mama chłopca podeszła do roślinki.
- Zobacz, ona więdnie.. musisz o nią zadbać, żeby przyniosła Ci szczęście. Nabierz wody w wiaderko i podlej ją.
Chłopiec zrobił, jak poleciła mu mama. Zachęcony znaleziskiem zaczął szukać innych czterolistnych koniczynek. Po chwili zawołał:
- Mamo, mam nastepną czterolistną koniczynkę!
Tamtą drugą też podlał. Okazał się, że na łące było wiecej czterolistnych koniczynek, które też potrzebowały wody. Z tamtymi koniczynkami też nie wszystkie roślinki chciały się bawić, bo się zastanawiali, dlaczego są inne. Teraz jednak, gdy chłopiec je podlewał, każda roślinka chciała się znaleźć jak najbliżej jakiejś czterolistnej koniczynki, żeby też napić się wody. Zaczęły rozmawiać, śmiać się, żartować także z Małą Koniczynką. Okazało się, że jest ona tak samo fajna, jak inne koniczynki. Potrafi się uśmiechać, odwracać główkę w stronę słońca i zna nawet kilka sztuczek! Nawet jej dodatkowy listek jest potrzebny! Raz na przykład pomógł małej biedronce, która dopiero uczyła się fruwać i spadła akurat na niego, jak na miękkie łóżeczko. Niektóre koniczynki zaczęły nawet zazdrościć Małej, że ma aż cztery listki, bo to nawet całkiem fajnie jest mieć dodatkowy listek.
Ale najmilsze było to, że wszyscy mieli jeszcze jedną koleżankę, a Mała Koniczynka dowiedziała się, że na świecie są jeszcze inne czterolistne koniczyny. Zrozumiała też, że każdy jest inny i dlatego świat jest piękny.

 

następna bajka: "Mała niedźwiedzica"