Magiczne Źródełko
               

W niewielkiej wiosce, tuż obok lasu stał drewniany domek z kolorowym płotem dookoła. Mieszkała w nim miła rodzina. Tata był leśniczym, a mama zajmowała się domem. Najmłodszym członkiem rodziny był jedenastoletni Filip. Chłopiec urodził się z wadą jednej rączki. Była krótsza od drugiej i nie miała paluszków. Mimo tej przeszkody starał się większość czynności robić samodzielnie. Nie zawsze było to jednak możliwe i choć rodzice powtarzali mu, że musi nabrać wprawy, bał się, że jak dorośnie to nie da sobie sam rady.
            Filip bardzo lubił czytać. Godzinami siedział nad książkami czytając baśnie i legendy. Pewnego dnia szperając pośród zapomnianych książek, natrafił na zakurzoną, pożółkłą książeczkę. Była to "Baśń o magicznym źródełku". Opowiadała ona historię młynarza, który nie bacząc na niebezpieczeństwo, bohatersko rzucił się do rwącej rzeki by uratować przed utonięciem córkę Króla Lasu. W podzięce za ten czyn Król obiecał spełnić jego życzenie. Młynarz poprosił, aby Król wysuszył złowieszczą rzekę, która co roku wylewała na pola i niszczyła uprawy. Tak też się stało. Król zamienił rzekę w niewielkie magiczne źródełko, dzięki któremu każdy potrzebujący, który się z niego napije, otrzyma niezbędną pomoc.
            Czytając te słowa chłopcu zaczęło mocniej bić serce:
            - A może gdybym i ja napił się z takiego źródełka to moja ręka byłaby zdrowa? Wtedy nie musiałbym się już martwić, że sobie z czymś nie poradzę. Miałbym dwie sprawne ręce i mógłbym robić wszystko co chcę - wykrzyknął pełen nadziei. - No tak, tylko gdzie ono może być?
            Według legendy to magiczne źródełko wypływało z pomiędzy dwóch białych głazów, nad którymi rosło wielkie drzewo o równie białej korze.
            - Ale ja przecież wiem gdzie to jest - zawołał. - To po drugiej stronie lasu. Raz już tam byłem. Tata pokazał mi wtedy białe drzewo, ponoć największe w całym lesie. To na pewno musi być tam - Filip poderwał się podekscytowany. - Muszę tam dotrzeć jak najprędzej. Im szybciej napiję się z tego źródełka, tym szybciej będę w pełni sprawny.
            Nie oglądając się zatem na nic, chłopiec narzucił na siebie kurtkę i wybiegł z domu. Dotarł do dróżki, która prowadziła prosto do lasu, a następnie kierując się na północ, szedł w poszukiwaniu białego drzewa. Jednak z każdym kolejnym krokiem robił się coraz bardziej głodny. Nie tracą zapału, Filip zaczął rozglądać się za czymś do jedzenia. Wiedział, że maliny, jeżyny i jagody na pewno dodadzą mu krzepy i zaspokoją głód. Na szczęście długo nie musiał szukać. Po chwili znalazł pierwszy krzaczek, potem kolejne więc posiłek miał już w zasadzie gotowy.
            Zajęty zrywaniem leśnych owoców Filip nie zauważył jak słońce zaczęło zachodzić. Kiedy najadł się już do syta dookoła panował zmrok. Chłopiec zebrał więc w pośpiechu kilka większych gałęzi, oparł je o wielki złamany konar i przykrył wszystko liśćmi. W ten sposób zbudował sobie szałas, aby w nim przenocować.
            Noc minęła szybko i spokojnie. Jednak kiedy chłopiec wyszedł rankiem z leśnego domku usłyszał jakiś niepokojący szelest. Spojrzał przed siebie i nagle z zarośli wyskoczył zły wilk. Ostre kły i pazury to nie to po co Filip przyszedł do lasu. Nie myśląc o strachu chłopiec obrócił się i natychmiast ze wszystkich sił zaczął biec w kierunku pobliskich skał. Wiedział, że gdy wdrapie się wysoko wilk go tam nie złapie. Z wielkim trudem, zsuwając się co chwila po śliskich głazach, udało mu się wreszcie dotrzeć na szczyt. Napastnik warknął tylko i spuściwszy głowę wrócił do lasu.
            Chłopiec odetchnął z ulgą, choć serce wciąż waliło mu jak oszalałe. Rozejrzał się dookoła. Z jednej strony był las, z którego przyszedł, z drugiej pasmo jeszcze większych skał, niż te na które się wdrapał. Zasmucił się. Wyciągnął z kieszeni książeczkę, spojrzał na nią i powiedział do siebie:
            - Chyba nie znajdę tego źródełka sam. A może go w ogóle nie ma. Chyba lepiej będzie jak wrócę do domu.
            I kiedy miał już schodzi zauważył, że nieopodal małą strużką płynie woda. Zbiegł czym prędzej w jej kierunku i zobaczył niewielkie źródełko wypływające z pomiędzy dwóch białych głazów.
            - To tu! A jednak jest! Tylko zaraz, a gdzie jest drzewo? - Chłopiec odwrócił głowę i zobaczył piękną rozłożystą brzozę o białej korze. - Jest tu! Hura! To naprawdę to miejsce. Zaraz będę miał zdrową rękę. Muszę się tylko napić.
            Chłopiec nabrał na dłoń nieco wody i jednym haustem wypił ją. Poczekał chwilę, ale nic się nie stało.
            - Może trzeba wypić więcej - pomyślał i pochylając się pił prosto ze źródełka. Niestety, nadal nic szczególnego się nie działo.
            Chłopiec spuścił głowę zrezygnowany i płaczącym głosem powiedział:
            - Przeszedłem taki szmat drogi, musiałem szukać jedzenia, musiałem zbudować sobie szałas, a potem jeszcze ten wilk i to wszystko na nic. To źródełko to zwykła woda. Moja ręka nadal nie jest sprawna - i gdy tak klęczał ocierając łzy, nagle usłyszał:
            - Hej chłopcze - Filip odwrócił się zdziwiony, bo był pewien, że jeszcze przed chwilą nikogo tu nie było. - Jestem Królem Lasu - usłyszał ponownie, po czym dostrzegł brodatego starca, który stał oparty o białe drzewo. - Boisz się, że jak dorośniesz to nie dasz sobie sam rady, że kiedyś twoi bliscy odejdą i nie będzie miał się kto tobą zaopiekować, że zostaniesz sam i z jedną dłonią nic nie zrobisz.
            - No właśnie. Dlatego tu przyszedłem, aby mieć zdrową rękę, ale to źródełko nie jest prawdziwe.
            - Mój mały zapomniałeś o jednej ważnej rzeczy. To źródełko naprawdę pomaga, ale tylko potrzebującym. A ty sam powiedziałeś, że przeszedłeś szmat drogi gęstym, ciemnym lasem, że poradziłeś sobie z głodem, że zbudowałeś szałas aby mieć gdzie przenocować. Stanąłeś oko w oko z groźnym wilkiem i wyszedłeś z tego bez szwanku. Stawiłeś zatem czoła wielkim wyzwaniom i odniosłeś zwycięstwo. Skoro potrafiłeś sprostać takim zadaniom, na pewno poradzisz sobie ze wszystkim co cię jeszcze w życiu spotka. Nie jesteś kaleką i potrzebującym. Pokazałeś, że mimo swojej chorej ręki jesteś w stanie dać sobie świetnie radę ze wszystkim.

następna bajka: "Mała myszka Gryzelka"