LIST DO PRZYJACIELA

Najdroższa przyjaciółko,
            Dziękuję Ci za to, że jesteś przy mnie w najtrudniejszych momentach mojego życia. Wiem, że kiedy dzieje się coś złego to mogę napisać do Ciebie, a Ty mnie wysłuchasz i pocieszysz.
            Chciałabym opisać Ci wydarzenie, które miało miejsce trzy dni temu na moim osiedlu. Jak wiesz moją najbliższą sąsiadką jest sympatyczna uczennica trzeciej klasy. Chętnie pomagam jej w odrabianiu lekcji, szczególnie z matematyki. Bardzo ją lubię i często bawimy się razem. Jest jedną z niewielu osób, którym nie przeszkadza to, że nie mam rąk. Spędzamy czas tak jak każde inne dziecko z naszego bloku.
            W ostatnią sobotę wybrałyśmy się na nowe lodowisko niedaleko naszej podstawówki. Od kilku dni o niczym innym nie rozmawiałyśmy! Byłyśmy takie podekscytowane tym wyjściem! Ja nie mogłam zasnąć a rano wstałam jeszcze zanim zadzwonił budzik. Szybko zjadłam śniadanie i udałyśmy się na miejsce. Było już tam sporo osób ale udało nam się kupić ostatnie bilety i zaczęła się genialna zabawa... Jeździłyśmy do przodu i tyłu. Tańczyłyśmy też w takt muzyki. Zrobiłyśmy tyle piruetów, aż nam się w głowie zakręciło...
Podczas kolejnego wariackiego obrotu ktoś mocno mnie potrącił tak, że przewróciłam się na lód. Nie przejęłam się tym tak mocno, gdyż na lodowisku czasem takie sytuacje się zdarzają. Wystarczy przeprosić i można spokojnie bawić się dalej. Ale nie tym razem... Kiedy koleżanka pomagała mi wstać usłyszałyśmy obraźliwe słowa i groźby: „Patrzcie jaka kaleka! Ona nie powinna tu wchodzić! Niech siedzi w domu i nie denerwuje normalnych ludzi!”… Zazwyczaj nie zwracamy uwagi na takie zaczepki. W tym dniu jednak czułyśmy jakby wszyscy zmówili się przeciwko nam… Ktoś obok powiedział, niby do siebie ale wystarczająco głośno by inni też to usłyszeli: „ Oni mają rację. Nie chcę aby moje dziecko zaraziło się od niej.”... Byłam przerażona. Nagle dorośli i ich dzieci zaczęli pokazywać palcami na nas i coś szeptać między sobą. Nie wiedziałam jak się zachować! Co Ty byś zrobiła na moim miejscu?...
Kochana Przyjaciółko, chciałabym powiedzieć Ci, że moja koleżanka jest opanowaną i kulturalną osobą ale nie mogła spokojnie tego słuchać. „Jak nie odpowiada Wam nasze towarzystwo to możecie pójść na inne lodowisko. My kupiłyśmy bilety i zamierzamy dobrze się bawić do samego końca. A moja koleżanka jest wartościowszym człowiekiem od was” – wykrzyczała im prosto w twarz.
Byłam jej za to niezmiernie wdzięczna. Po chwili wszyscy odwrócili się od nas i wrócili do zabawy. I tylko gdzie niegdzie słychać było nieprzyjazne pomruki, które z czasem również ustały. Koleżanka pomogła mi wstać i wrócić do szatni. Po zdjęciu łyżew okazało się jednak, że moja noga jest spuchnięta. Bardzo też mnie bolała. Dlatego od razu zadzwoniłam do rodziców i pojechaliśmy do szpitala.
Teraz jestem już z powrotem w domu ale mam założony na nogę gips i przez trzy tygodnie nie będę mogła nigdzie wychodzić. To nieistotne… Noga trochę poboli i po jakimś czasie przestanie a te obraźliwe słowa będę jeszcze długo pamiętała. Czy myślisz, że można zapobiec takim zachowaniom? W jaki sposób?
Droga Przyjaciółko, jak dobrze, że jest ktoś taki jak Ty albo moja sąsiadka. Dla Was nie jest ważne to, jak ktoś wygląda ale jakim jest człowiekiem. Jesteście dla mnie takimi cudownymi aniołkami. Kocham Was za to!
Trochę się rozpisałam ale chciałam opisać Ci dokładnie co mnie spotkało. Mam nadzieję, że mój kolejny list będzie bardziej optymistyczny.
Ściskam Cię mocno.
Twoja najwierniejsza przyjaciółka

następna bajka: "Leśni przyjaciele"