Krasnoludki żyją w nas

Za górami, za lasami,
Jak to zwykle bywa w bajkach,
Snuła się opowieść dziwna,
Zwać ją możesz … samograjka.
Na polance z mchu, paproci,
Obok gąszczu malin, czernic,
Wielki, mądry dąb staruszek
Pilnie strzeże swych tajemnic.
Macha mocno konarami,
Liści pełnymi w zieleni,
I tylko jedna gałązka
Suchymi myślami się mieni.
I na tej innej gałązce
Siadał cudowny szpak,
Wybrał ją jedną wśród wielu,
I szeptał jej zawsze tak …
Że mimo, iż nie ma listeczków,
Jest inna niż pozostałe,
Dla niego od wszystkich gałązek
Nie różni się wcale a wcale.
I właśnie na niej, cudownej,
Choć pustej, bez liścia, bez pąka,
Siadł szary, wrażliwy ptak,
I snuł swą opowieść tak …
Na skraju boru gęstego,
W paprociach giętkich, zielonych,
Gromada krasnali wesołych
Od rana w zabawie swawoli.
Weselą, radują się malcy,
Oddają uciechom niesfornym,
I tylko jeden krasnalek
Na grzybku usiadł cicho, pokorny.
Nie pędzi w zabawy z innymi,
W zawody też boi się stawać,
Cichutko nuci piosneczkę,
Z braćmi się nie chce zadawać.
Ach, cóż jest tego przyczyną,
Spytacie, powiedz maluszku ?
„Nie chcę się bawić z innymi,
Bo rączka ma nie ma paluszków.
Przyglądał się Miłek z oddali,
Zazdrościł śmiechu, zabawy,
I czekał, aż wierny przyjaciel
Wyłoni się z gęstej trawy.
I zawsze przychodził, a raczej
Przyskakał wielkimi susami,
Kumpel Miłka, konik polnym,
Od lat byli swymi kompanami.
A chłopcy z krasnalej rodzinki,
Bratu wciąż nie skąpili
Słów smutnych, kpili z inności,
Z rączki niegrzecznie drwili.
Na próżno krasnal tata,
Co synka kochał nad życie
Wciąż napominał łobuzów
I groził paluszkiem skrycie.
Na próżno kochana mama
Prawiła morały sumiennie,
Krasnalki były uparte,
Kpiły z braciszka codziennie.
A on miał cudowne marzenia,
Radosnej zabawy z braćmi,
Serduszko układał z kamienia
I czuł, że marzenie się sprawdzi.
Czasem nie wiedział po pracy
Samotnej, tworzonej powoli,
Czy rączka to spracowana,
Czy bardziej serce go boli.
Przyjaciel konik pocieszał,
Zabierał na długie spacery,
Był zawsze tam, gdzie powinien,
Dobry, serdeczny i szczery.

 

W wędrówkach swych przyjaciele,
Dalekie zwiedzali dąbrowy,
Aż razu pewnego zmęczeni,
Dotarli do domku sowy.
Ona przywiodła swych gości
Do dziupli przytulnej i miłej …
Na sympatycznej rozmowie,
Miło płynęły im chwile.
W słowach swych mądry ptak,
Powtarzał tak krasnalkowi :
„Słuchaj serduszka swego,
Nie tego, co złośnik ci powie”.
.Ujął konik delikatnie krasnalka
Za rączkę tę bez paluszków,
Przytulił do serca główkę
I szepnął : ”Kochany maluszku,
Choć by ci kiedyś smutno,
A może samotnie było,
Ciesz się, serce masz dobre,
A głowę mądrą aż miło”.
Dzionek miarowo spieszył,
Zabawy na leśnej polanie,
Trochę nauki pod grzybkiem,
Rodzicom pomaganie…
Aż podczas kolejnej zabawy
Gromada krasnali niesfornych
Wpadła na pomysł, by w lesie
Zakątek odwiedzić upiorny.
Planom tym się przysłuchał
Bohater nasz – krasnal Miłek,
Zadrżał na to, co słyszał,
Ciemne przewidział chwile.
Odwagę zebrał w swym głosie
I woła : „zawróćcie kochani,
Tam ciemno i niebezpiecznie,
Zwierz straszny może was zranić !”

 

Uśmiechem potraktowały
Przestrogi brata swego,
Ruszyły, udając odważnych,
Czy spotka ich tam coś złego ?
A Miłek prędko popędził
Do domku konika polnego,
Ogłosił mu straszną nowinę,
„Co teraz zrobimy ? – radź że to.
„Biegnijmy – rzekł konik – do sowy,
Ona mądrością zaradzi,
Powie, co czynić należy,
Pomoc na pewno sprowadzi”.
Nasze krasnale tymczasem,
Zwierzątka gonili, straszyli,
Aż w nieuwadze swojej
W sieć straszną się zakleili.
Ogromny pająk – krwiożerca,
Co lubił młode stworzenia,
Sieć utkał lepką, trującą
W jaskini na mokrych kamieniach.
Krasnale wzywają pomocy,
Lecz nikt ich nie słyszy wcale,
A Miłek z konikiem polnym
Do sowy pędzą wytrwale.
Dopadli dziupli, wołają :
„Ratuj że mądra sowo,
Powiedz, co teraz uczynić ?”
Sowa ruszyła głową
 „Biegnijmy, nie traćmy czasu,
Tam jest pieczara pająka”
-krzyknęła głośno w przestrachu,
Aż konik  zaczął się jąkać.
Tylko odważny Miłek,
Zachował zimną krew,
Ruszył ratować braci,
Przy szumie potężnych drzew.

 

A wystraszone krasnalki
Truchleją w lepkiej sieci,
Bo pająk się zbliża z daleka,
Oczami w ciemności świeci.
Wpada Miłek z konikiem,
Tak prowadzeni przez sowę,
Krasnalom ze zdziwienia
Zwyczajnie odjęło mowę.
Miłek zaczął rozrywać,
Sieć srogą tuż przy kamieniach,
I potem szarpał ją całą
Gałązką z ostrego ciernia.
Bardzo poranił rączki,
Bo nie miał chwytnych paluszków,
Lecz braci wybawił z opresji,
Ocalił łobuzów – maluszków.
Uciekli ! …na skraju polany,
Usiedli i patrzą na Miłka,
„Braciszku nasz ukochany,
Jakże cudowna ta chwilka.
Uratowałeś nam życie
I nauczyłeś jednego,
Sercem i wolą moc zdziałasz,
Choć bez paluszka żadnego.
Że rączki masz inne jak my,
To nieistotne teraz,
Każdy z nas Ciebie Miłku,
Za bohatera wybiera !”.
Odtąd już żadna zabawa,
Żadna wesoła chwilka,
Na leśnej, zielonej polanie,
Nie brzmiała bez zucha Miłka.
On zaś radość ma w sercu,
Spełniło się jego marzenie,
Zyskał przyjaźń swych braci,
Szkoda, że przez smutne zdarzenie.

 

Lecz wierny pozostał do końca
Przyjaźni z kochanym konikiem,
Miłował go za to, że był przy nim,
Gdy inni zwali go nikim.
Sowa znad lasu sfrunęła,
Serdecznie zerknęła na Miłka,
I mądrym głosem westchnęła :
„Szczęśliwa teraz ta chwilka.
Brat wam pokazał odwagę,
Ze szczęścia ktoś łzę uroni,
Czy zobaczyliście wszyscy,
Że Miłek ma serce na dłoni.
A wasza lekkość, złośliwość,
Może niewiedza po prostu,
Nie pozwoliła zbudować
Miłością do Miłka pomostu.
Mosteczka z czynów dobroci,
I tolerancji zwyczajnej,
Pomyślcie o tym wstydliwie,
I żyjcie odtąd „fajnie”.
Tuliły krasnale braciszka,
Pomne na słowa sowy,
I nigdy by to nikomu,
Nie przyszło nawet do głowy,
Że takie polanki istnieją
W świecie realnym, dzisiaj,
I że niejeden dzieciaczek
Tulić musi misia …
Bo brak mu przyjaciół szczerych,
I wrażliwości też czasem,
Podsuń im więc tę bajeczkę,
O historyjce pod lasem,
Co się toczyła wśród mchów,
Malin i dzikich jabłoni,
I nauczyła, że serce
Bije też czasem …na dłoni.

 

    



 

następna bajka: "Królestwo króla Migona"