Kubuś w krainie szeryfów


Kubuś miał 6 lat i był ciekawskim chłopcem. Zadawał rodzicom mnóstwo pytań:
-Mamo, dlaczego trawa jest zielona?
-Tato, dlaczego woda jest mokra?
-A dlaczego ja jestem inny niż reszta dzieci?
Rodzice nie zawsze znali odpowiedź. Lecz na to ostatnie pytanie niezmiennie odpowiadali: Kubusiu, nie jesteś wcale inny.
-Ale dlaczego ja nie mam paluszków w prawej rączce, a inne dzieci mają?
Wydawał się przy tym smutny. Mama martwiła się, że jej synek ma mało pewności siebie
i nie lubi się bawić z dziećmi.
Pewnego dnia rodzice oznajmili: Są wakacje, a ty jesteś już duży. Pojedziesz do dziadka, spędzicie razem kilka dni. Ucieszył się: Hurra! Jadę na wieś! Dom dziadka był bardzo stary. Wokół rozciągał się ogród, a dalej sad porośnięty chwastami. Jednak dziadek zabronił mu wychodzić tam bez opieki.
-Trawa nieskoszona, chwasty niewyplewione, nie wiem, co się w nich kryje. Jeszcze w jaką dziurę wpadniesz, albo co! Lepiej pobaw się z dziećmi z sąsiedztwa!
Wcale nie miał ochoty na zabawę z dziećmi, bo trochę się wstydził. Za to pomyślał przekornie: Mama powiedziała, że jestem duży. Pobawię się sam w ogrodzie. Kiedy dziadek zajął się robieniem obiadu, cicho się wymknął.
Buszując po ogrodzie, Kubuś znalazł wśród krzaków starą furtkę. Hm... Kiedy ostatnio był u dziadka, furtki nie było. Postanowił sprawdzić, dokąd ona prowadzi. Trudno było ją otworzyć, zwłaszcza dla kogoś tak małego, kto w dodatku nie ma paluszków w prawej rączce. Po chwili klamka drgnęła i furtka otworzyła się. Oczom Kubusia ukazał się dziwny widok. Było tam tak samo upalnie, lecz krajobraz zmienił się zupełnie. Pełen chwastów sad zastąpiły skały i kaktusy. Co u licha? To nie ogród dziadka! Gdzie ja jestem? Widziałem coś takiego w filmie o kowbojach. To chyba Dziki Zachód! Raptem ciszę zmącił huk: Pif-paf! Tuż obok przegalopował obłok kurzu. Kubuś dostrzegł jeźdźców strzelających z rewolwerów. Nie widzieli go na szczęście. Nagle zbliżyła się kolejna chmura kurzu.
-Mam jednego! Tu się schował! krzyknął jeździec zarzucając lasso.
-Już nam się nie wywiniesz! Chłopiec się wystraszył i nie zdążył nic powiedzieć.
-Zostaw go, jest za mały! Nie należy do gangu oprychów!
-Gang oprychów?- wyjąkał Kubuś.
-Nic nie wiesz?– zdziwili się. Napadli na bank, ukradli pieniądze i porwali córkę burmistrza. Właśnie ich ścigamy!
-A kim wy jesteście?– zapytał Kubuś.
-Jesteśmy szeryfami! To chyba widać! Pilnujemy porządku!– odparł dowódca. Faktycznie. Mieli złote gwiazdy przy kamizelkach.. Ale teraz nie ma czasu! Szybko, pomóż nam!
-Ale ja nie dam rady. Mam dopiero sześć lat. No i spójrzcie: moja prawa rączka nie jest…– zaczął nieśmiało.
-Nie ma czasu na rozmyślania!– przerwał szeryf. Córka burmistrza jest w niebezpieczeństwie! Im nas więcej, tym lepiej! Pomożesz?
- A co z moim dziadkiem? Będzie się martwił!
- Odwieziemy cię. Dziadek nie zauważy twego zniknięcia. Wrócisz na obiad.
- Skoro tak, to jadę z wami! Wskoczył na konia i pogalopowali.
Wkrótce dotarli do obozowiska w wąwozie. Bandyci zachowywali się głośno, wcale nie próbując się ukryć. Przeliczali skradzione pieniądze. Do uschniętego drzewa przywiązana była dziewczynka, którą porwali.
- Moglibyśmy ich otoczyć i schwytać z zaskoczenia. Ale mają dziewczynę! Nie może jej się stać krzywda. Co robić?– zafrasował się dowódca szeryfów. Nieoczekiwanie Kubuś usłyszał własne ciche słowa: Ja to zrobię.
-Co mówisz?
-Powiedziałem, że to zrobię. Uwolnię ją.- powiedział głośniej. Jestem najmniejszy. Podkradnę się między skałami, nie zauważą mnie. Nawet nie myślał o strachu. Podkradał się bezszelestnie. Nie zauważyli go. Zaraz cię uwolnię–szepnął. Ale węzły były mocne, chłopiec nie mógł ich rozwiązać, jak wiecie, nie miał paluszków w prawej rączce.
-Chyba nie dam rady.

-Proszę, nie zostawiaj mnie. Na pewno coś wymyślisz! Kubuś rozejrzał się. I wziął ostry odłamek skały, który mógł posłużyć jako nóż. Zaczął przecinać linę i po chwili dziewczynka była wolna. Dzieci cicho wymknęły się, a kiedy były już bezpieczne, dowódca szeryfów krzyknął: Wkraczamy do akcji!
Pif -paf!- rozległy się strzały. Jesteście otoczeni! Poddajcie się! Bandyci tylko się roześmiali:
- Ha, ha! Nie przeszkodzicie nam! Zmiatajcie stąd, bo zrobimy dziewczynie krzywdę!- krzyknął najgroźniejszy i odwrócił się do drzewa, ze śmiechem, który nagle zamarł mu na twarzy. Dziewczyna znikła! Spojrzał w górę. Dzieci stały na szczycie skały i ze śmiechem machały oprychom, a później pokazały języki.
Zaskoczeni bandyci zostali pojmani. Wszyscy wrócili do miasta, gdzie burmistrz niepokoił się o córkę, a dyrektor banku o skradzioną gotówkę. Gang od razu wylądował w więzieniu, a mieszkańcy wiwatowali na cześć bohaterów. Córka burmistrza miała na imię Amanda i była w wieku Kubusia. Miała złote loki i piękny uśmiech. Mój bohaterze! zawołała i dała mu słodkiego buziaka, że aż poczerwieniał. Burmistrz dziękował mu za uratowanie Amandy, a dowódca szeryfów wręczył odznakę – złotą gwiazdę.
-Jesteś bohaterem. Pomogłeś nam.– powiedział, a potem odwiózł go pod tajemniczą furtkę, by wrócił do dziadka. Amanda krzyknęła na pożegnanie: Mam nadzieję, że jeszcze się spotkamy!
Pobyt na wsi dobiegł końca, rodzice przyjechali po chłopca. Kubuś chodź do nas! Ale on akurat grał w piłkę z dziećmi z sąsiedztwa. -Czekajcie, tylko zdobędę następnego gola! Mama zauważyła, że coś się zmieniło-jej syn był dzielniejszy i bardziej pewny siebie. Zobaczyła gwiazdę przypiętą do koszuli: Skąd ją masz? Kubuś uśmiechnął się tajemniczo.
Nikt by mu nie uwierzył. A wy wierzycie? Tak naprawdę nie trzeba trafić na Dziki Zachód, by zostać bohaterem. Bohaterem jest każdy, kto pomaga innym. Nieważne czy jesteś mały, czy duży, gruby czy chudy, ile masz lat, a nawet ile masz rąk. Nie trzeba przechodzić przez tajemnicze furtki; wystarczy rozejrzeć się wokół siebie. Kubuś wkrótce poszedł do szkoły, poznał nowych przyjaciół. A choć nadal był ciekawski, to już nigdy nie pytał mamy, dlaczego jest inny, bo wcale inny nie był. Przecież zawsze był tak samo wesoły, odważny, sprytny i przyjacielski jak koledzy i koleżanki.

następna bajka: "Kwiatuszek z wielkiego ogrodu"