„Królicza łapka”

 

Słyszeliście zapewne o krainie, gdzie są piękne zielone lasy, łąki pełne kwiatów i strumień tak czysty, że można się w nim przejrzeć. Kraina ta nazywa się Radoland. Jak nie trudno się domyślić, wszyscy jej mieszkańcy są stworzeniami niezwykle pogodnymi. Jest jednak rzecz, która spędza sen
z powiek Radolańczykom. Ponieważ krainę zamieszkują zwierzęta, jest nachodzona przez złych kłusowników, którzy zastawiają pułapki w lesie, czyhając na mieszkańców!

Był ciepły letni poranek, który zmącił wesoły okrzyk.
-Hura! Idziemy na piknik! – wrzasnął szczęśliwy Grabek.
-Obudzisz wszystkich – uciszała go Kitka, choć sama nie potrafiła ukryć radości.
-Nie gadajcie tyle, pakujcie jabłka – zawołał do nich pouczająco Iglaś i z pomocą Szperka pakował owoce do koszyka.
     
Nasza czwórka bohaterów to grupa najlepszych przyjaciół. Szperek to rezolutny szop pracz. To spryciarz, który nie boi się nowych wyzwań. Iglaś jest niewielkim jeżem. To wesołek, jakich mało, ale musicie wiedzieć, że z grupy przyjaciół jest najsilniejszy i najrozsądniejszy. Kitka jest jedyną dziewczynką. Jest ciekawska i bywa mądralińska, ale lepszej przyjaciółki chłopcy nie mogli sobie wymarzyć.
Ostatnim członkiem paczki jest królik Grabek. Jest zwierzątkiem strachliwym, ale ma wielkie serce. Jest jeszcze jedna rzecz, która wyróżnia Grabka. Otóż urodził się on z niezwykłą cechą. Króliczek urodził się z trzema paluszkami w prawej łapce. Nie sprawiało mu to żadnego problemu
i radził sobie doskonale, ale początkowo był to nie lada kłopot. Wszyscy w szkole patrzyli na łapkę Grabka i szeptali coś między sobą. Dostrzegła to pani Puchaczowa, nauczycielka. Wytłumaczyła zwierzątkom, że każde z nich różni się od siebie wieloma cechami, ale nie znaczy to, że są od siebie lepsi lub gorsi. Dzieciaki zrozumiały i z czasem ich ciekawość zniknęła. Ale Grabek nadal czuł się niepewnie, sądząc, że jest gorszy. Choć nikt nigdy więcej nie dał królikowi tego odczuć, on zawsze chował łapkę ze wstydem za siebie. Grabek nie wiedział jednak, że to co uważał za swoją największą wadę, już niebawem okaże się taką zaletą…

-Jestem taki podekscytowany. Znajdziemy jakieś miejsce, rozłożymy koc i zjemy podwieczorek – mówił bez tchu Szperek – Ale będzie zabawa!
-Może nazbieramy jagód – zastanawiała się Kitka.
-Kitko, ty znowu o jedzeniu – roześmiał się Grabek a w jego ślady poszła reszta chłopców. Ale po chwili wszyscy zamilkli.
- Tu jest niesamowicie! – szepnął Iglaś. Ich oczom ukazała się piękna, zielona polana.
-Ja tu zostaję – zawadiacko powiedział Szperek
i pędem rzucił się w kierunku polany.
-Za nim! - rzekła Kitka – chodźmy poszukać jagód!
-Grabku, pójdź w prawo, a ja… – zaczął Iglaś,
ale nie skończył, bo przerwało mu wołanie Kitki.
-Chłopaki, tutaj, mam je!
Wszyscy popędzili w głąb lasu, skąd dochodziło wołanie.
-Chodźmy tam – wskazała Kitka – rośnie ich najwięcej.

I wtedy stała się rzecz straszna! Idąc w grupie
i wesoło podśpiewując Szperek nie zauważył ukrytej w zaroślach liny. Niestety, zaczepił o nią łapką, uruchomiając pułapkę!
-Aaa! – zdążyli krzyknąć, a chwilę później zostali uwięzieni pod metalową klatką.
Zwierzątka wołały o ratunek, ale szanse były znikome. Klatka była zbyt ciężka i zamknięta
na haczyk od zewnątrz.
-To na nic – powiedział Iglaś – nikt nas nie usłyszy. Musimy się stąd wydostać, albo skończymy
w łapach kłusowników.
-Nie chce skończyć w łapach kłusowników – załkała Kitka, próbując wcisnął łapkę między kraty klatki.
-Nikt z nas nie przeciśnie łapy – gorączkowo rozmyślał Szperek.
Grabek stał w kącie klatki, słuchając przerażony. Nie miał pojęcia jak ich uratować. Myślał przez chwilkę drapiąc się łapką w głowę, kiedy z zamyślenia wyrwał go Szperek.
-No jasne, przecież to nasza jedyna szansa! Tylko ty masz prawą łapkę tak małą, by przecisnęła się przez kraty!
-Racja! Że też na to nie wpadłam! Grabku – wyrzuciła jednym tchem Kitka – tylko ty zdołasz
to zrobić.
-Ale… Nie dam rady… - szepnął zawstydzony królik.
-Grabku… - zaczął delikatnie Iglaś – nie ma się czego wstydzić. Dla nas jesteś najlepszym królikiem na świecie. Co z tego, że twoja łapka wygląda inaczej, jest szczególna, tak jak szczególny jesteś ty. Kochamy cię takim, jaki jesteś.
-My też mamy wiele wad, a mimo to nadal się
z nami przyjaźnisz, prawda? – zapytała Kitka.
Grabek uśmiechnął się niepewnie -No dobrze, nie ma na co czekać – w Grabka jakby wstąpiły nowe siły – do roboty!
Podszedł do klatki, przełożył łapkę przez kratę
i sięgnął do haczyka. Podniósł go i… Tak! Drzwi klatki puściły! Gromko radośnie krzyknęli
i wybiegli pośpiesznie z pułapki. Kiedy byli już bezpieczni, Iglaś rzekł:
-Mieliśmy ogromne szczęście…
-Nadal je mamy – rzekła mądrze Kitka – jest z nami Grabek.
Grabek zaczerwienił się i wymamrotał:
- Eee tam, ja tylko…
- Nie bądź taki skromny Grabku – wtrącił się Szperek – Gdyby nie ty, wolę nie myśleć jak skończyłaby się ta przygoda. Uratowałeś nas. Jesteśmy szczęściarzami.
Poleżeli jeszcze chwilkę a potem ruszyli do wioski. Najpierw pożegnali Szperka, potem odprowadzili pod dom Iglasia, aż w końcu doszli do domu Kitki.
- Dziękuję Ci Grabku – powiedziała – możesz być
z siebie dumny. Przytuliła królika i odwróciła się
w stronę domu. Kiedy Grabek szedł w kierunku swojej nory, usłyszał:
- Grabku, to zabawne, ale wiesz, co sobie pomyślałam? Słyszałeś kiedyś o króliczej łapce? Podobno tak mówią ludzie na talizman odstraszający wszystko, co złe. Słyszałam kiedyś, że posiadanie króliczej łapki przynosi wielkie szczęście. Ty masz taką łapkę, wiesz? – powiedziała, uśmiechnęła się szeroko i pobiegła
do domu.
Grabek stał tak jeszcze przez chwilę, myśląc o tym co powiedziała. „Mam króliczą łapkę. Mam szczęście”. A potem uśmiechnął się lekko i wesoło podskakując wrócił do domu.

I tak kończy się nasza opowieść. Od tej pory Grabek nigdy nie chował łapki za siebie. Zawsze
z dumą wszystkim ją prezentował, jakby była jego największym skarbem. Wiedział już, że najważniejsze to zamieniać swoje wady na zalety.



 

następna bajka: "Księżniczka Ada"