Kolin i Stary Dąb
         
    Jest na świecie gdzieś kraina, o której nikt nie wie.
Chcecie ze mną się tam wybrać? Jestem tego pewien!
Las to bardzo tajemniczy, obok niego rzeka,
Miejsce piękne, niedostępne nigdy dla człowieka.
Kto tam żyje? – zapytacie. Elfy tam mieszkają;
To stworzenia dobre,  mądre, co o drzewa dbają.
Opiekują się szczególnie pewnym Dębem Starym,
To najstarsze w lesie drzewo, które czyni czary –
Siłę, mądrość wszystkim daje, pomaga im stale,
Wszystkie Elfy pielęgnują je za to wytrwale.

Golan wodzem jest plemienia – on rządzi Elfami.
Sprawiedliwy, zawsze zgodny z prawa zasadami.
Jego żoną jest zaś Mira – swego męża wspiera,
Służy często dobrą radą i jest zawsze szczera.
Mają oni jedno dziecko – Kolin jego imię.
Przede wszystkim z swego sprytu w całej wiosce słynie;
Bardzo bystry i wesoły, wielką ma fantazję.
Nie słyszałeś jeszcze o nim? Teraz masz okazję!
I polubisz też Kolina – bo ma wielki wdzięk i...
Nie przeszkadza tu nikomu, że on nie ma ręki.

     Znaleźliśmy się nad rzeką – Elfy spotykamy,
Kolin razem z kolegami, zaraz ich poznamy:
Falin, Taris – oto oni, schować się próbują,
Nowe miejsce do ukrycia zawsze wyszukują.
Kolin już zaczyna szukać: „Wyjdź stamtąd Tarisie,
Wszedłeś na sam czubek drzewa – nie udało ci się!
Ty Falinie jesteś w grocie – ślady widzę twoje,
Znów wygrałem w chowanego! Zwycięstwo jest moje!”
A koledzy gratulują: „Ty zawsze wygrywasz,
Nie dość, że nas odnajdujesz, to się świetnie skrywasz”.
          

      I wracają już do wioski nasi przyjaciele,
Wokół nich biegają sarny i piękne daniele.
„Po obiedzie – pyta Falin – znowu się spotkamy?
Znów udamy się nad rzekę – może popływamy?”
Kolin na to: „Pewnie, że tak! Idę! Nie ma sprawy!
Z najlepszymi przyjaciółmi nigdy dość zabawy!”
       Wszyscy już się rozdzielają, chodźmy za Kolinem,
Posłuchajmy o czym Golan, chce rozmawiać z synem.
Wódz plemienia jakiś smutny, bardzo zamyślony.
Co się stało, że jest taki? Czym on jest zmartwiony?

       Mira wita swego syna: „Obiad już podaję,
Porozmawiaj potem z tatą – smutny być się zdaje”.
Kolin mówi: „Pewnie ma to jakiś związek z deszczem,
Długo wszyscy już czekają, a on nie spadł jeszcze...”
Najedzony, z pełnym brzuchem idzie więc do taty.
Golan syna mocno tuli, mówi: „Wielkie straty!
Wielkie straty mamy w wiosce, a wszystko przez suszę!
Stary Dąb nam uschnąć może, radę znaleźć muszę.
Jutro zbiorę wszystkie Elfy, może ktoś podpowie,
Od tygodnia myślę o tym i mam pustkę w głowie!”

       Wyszedł Kolin już od taty, myśli: „Ciężka sprawa,
Mamy problem bardzo duży – to żadna zabawa!”
I szybciutko do kolegów, bo już jest spóźniony.
Wtem krzyk słyszy gdzieś z oddali – „To od rzeki strony!
      To na pewno głos Falina – on po pomoc woła!”
      Biegnie szybko więc nasz Kolin – jak najszybciej zdoła.
       Już nad brzegiem się znajduje, kolegów dostrzega,
       „Oni toną! Co mam robić? Działać szybko trzeba!
Gdybym miał ja obie ręce, bym do nich dopłynął,
Muszę szybko coś wymyślić, oni zaraz zginą!”

       Szuka czegoś nasz Kolinek. Cóż jest mu potrzebne?
Znalazł, chwyta długą gałąź: „To wystarczy pewnie!
Muszę ją im szybko podać”. I wchodzi do wody.
Jaki on już jest odważny, choć jeszcze tak młody.
Już po chwili przyjaciele  wszyscy są na brzegu.
Wielkie szczęście – mówi Taris – mieć takich kolegów.
My na drugą stronę rzeki dopłynąć chcieliśmy,
Nie mieliśmy dosyć siły, no i zasłabliśmy”.
I dodaje jeszcze Falin: „Dzięki ci, Kolinie!
Twoje imię prędko w wiosce z odwagi zasłynie!”

           Znajdujemy się już w wiosce, dziś wielkie zebranie,
Golan wezwał wszystkie Elfy, mówi pierwsze zdanie:
„Na początku moi drodzy, składam wielkie dzięki!
Znacie wszyscy mego syna – Kolina bez ręki...
On to wczoraj swych kolegów dzielnie uratował,
On więc będzie mym następcą – on będzie panował!”
Wszystkie Elfy tę nowinę z radością przyjęły,
Imię głośno wykrzykiwać Kolina zaczęły.
„Mam ja jednak złe nowiny – Golan mówi dalej –
Związek ma to z wielką suszą w wiosce naszej starej.

           Deszcz już dawno tu nie padał, studnie wysychają”.
Mówi Golan do swych Elfów, a one słuchają.
„I magiczny nasz Dąb Stary uschnąć także może,
On nam daje siłę, mądrość... Czy ktoś nam pomoże?”
Z tłumu Elfów się odzywa teraz pierwszy głos:
„Trzeba wezwać Czarodzieja, on nasz zmieni los!
On to sprawi, że deszcz spadnie i nas uratuje”.
Golan na to odpowiada: „Czasu nam brakuje!
Miesiąc cały jest potrzebny, by go tu sprowadzić...
Długa droga, niebezpieczna, proszę dalej radzić”.
          

           „Drogi ojcze, drogie Elfy! Ja mam rozwiązanie!”
           Kto powiedział owe słowa? Cóż to za pytanie?
           To Kolinek – nasz bohater – słowa takie głosi:
            „Po cóż mamy czarodzieja, z wysokich gór prosić?
            Rzekę trzeba wykorzystać i wykopać kanał,
           Sam zrobiłem pewien projekt – wykonać go... Banał!
           Nawodnimy naszą ziemię, nie uschnie Dąb Stary!
            Kanał szybko wykopiemy, niepotrzebne czary”.
            Golan dumny, zaskoczony: „Rozwiązanie mamy!
            Wykopiemy zatem kanał – jutro zaczynamy”.

     Dni następne wypełnione bardzo ciężką pracą,
Wszystkie Elfy się starają i czasu nie tracą.
Wszyscy kopią bez ustanku, Kolin nadzoruje,
Choć łopaty wziąć nie może, to także pracuje:
Daje rady, podpowiada, plan udoskonala.
Mira widząc swego syna, ciągle go wychwala:
„Jestem dumna z ciebie wielce, mój kochany synu!
Nigdy nikt ci nie zapomni twoich wielkich czynów”.
Dajmy skończyć Elfom pracę – za trzy dni wrócimy.
  Czy się powiódł plan Kolina? Zaraz zobaczymy!

      I wracamy, już gotowe – kanał wykopany,
 Już zieleni się Dąb Stary – już jest podlewany!
 Wszystkie studnie pełne wody, Elfy się radują,
 I mądremu Kolinowi za wszystko dziękują!
 To już koniec drogie dzieci mojej opowieści,
       Chcę by każdy zapamiętał morał takiej treści:
       Zawsze można mieć przyjaciół, mając inne ręce,
 Trzeba myśleć pozytywnie, kierować się sercem,
 Trzeba wierzyć w moc przyjaźni, trzeba w siebie wierzyć,
 Stawiać sobie nowe cele i wysoko mierzyć!

 

 



 

następna bajka: "Konkurs talentów"