KOGUCIK I WRÓBELEK

 

Był piękny letni dzień. Wszystkie zwierzęta w gospodarstwie już od rana zajęte były swoimi sprawami. Owieczki biegały po pełnej kwiatów łące, krowy wylegiwały się na zielonym pastwisku, gęsi i kaczki taplały w błotnistym bajorku, a kury grzebały w ziemi na podwórku. Tylko mama kwoka cierpliwie siedziała na swoim gnieździe. Całą sobą czuła, że to właśnie dziś jest ten wielki dzień, dzień w którym z wysiadywanych przez nią jajek wyklują się tak długo oczekiwane kurczaczki.
-Jeszcze trochę, jeszcze trochę cierpliwości – pogdakiwała do siebie.
I rzeczywiście, około południa , kiedy słońce mocno grzało jajeczka – jedno po drugim – zaczęły pękać. I po kolei, ze wszystkich szesnastu jaj wykluły się śliczne, żółte kurczątka. Mama z dumą przyjrzała się swojej rodzince.
- No, mam piętnaście córeczek i jednego synka – stwierdziła zadowolona.
Wkrótce zaczęła uczyć swoje dzieci zachowania na podwórku, grzeczności wobec innych tu mieszkających zwierząt, ale też grzebania w ziemi w poszukiwaniu czegoś dobrego do zjedzenia. Przyglądając się kurczątkom zauważyła, że wszystkie były posłuszne i z uwagą słuchały tego co do nich mówiła. Wydawało się jej jednak ,że mały kogucik częściej niż jej córki spoglądał w niebo i nad czymś się zastanawiał. Pewnego dnia zapytał:
-Mamo, co to za stworzenia, które unoszą się tam w górze, a czasem siadają na drzewach w ogrodzie i tak pięknie śpiewają?
- To ptaki tak jak my – odpowiedziała kura.
-Tak jak my? – zdziwił się kogucik.
- Oczywiście, maja skrzydła, pióra, dzioby, wiec to ptaki.
- Mamo, jeśli ja też jestem ptakiem to czemu nie mogę latać tak wysoko jak one, albo chociaż polecieć do ogrodu na drzewo i zaśpiewać? – zapytał kogucik.
- Synku, mimo że wszyscy jesteśmy ptakami to każdy jest sobą, każdy umie robić coś innego i nie musi być inny niż jest – zagdakała mądra kura i zajęła się swoimi sprawami.
- Ale co ja umiem robić? Nie umiem latać, nie umiem śpiewać, nigdy nie będę jak prawdziwy ptak – pomyślał kogucik.
Całe lato, a później i jesień minęły kogutkowi na obserwacji ptaków i smutnych rozmyślaniach. Bardzo chciał poznać jakiego śpiewającego ptaka z ogrodu, ale nie wiedział jak to zrobić.
W końcu nadeszła sroga zima. Mieszkańcy kurnika większość czasu spędzali w swoim domu, a mały kogucik rzadko wychodził zobaczyć mroźny, zimowy świat. Któregoś dnia, po wyjściu na zasypane śniegiem podwórko, spotkał tam zmarzniętego, szarego wróbelka szukającego czegoś dziobkiem  w śniegu. Przyjrzał mu się uważnie, a potem zebrał się na odwagę i zapytał:
-Witaj, czego szukasz na naszym podwórku?
-Jest taki śnieg, trudno znaleźć coś do jedzenia, a jestem strasznie głodny. Myślałem, że znajdę tu jakieś resztki – zaćwierkał wróbelek.
-Głodny? – zdziwił się kogucik, który zwykle miał pod dostatkiem jedzenia.
Ale nie zastanawiając  się długo pobiegł do kurnika i przyniósł wróbelkowi w dziobku garstkę ziarenek.
Tak zaczęły się ich codzienne zimowe spotkania. Gdy wróbelek przylatywał, kogucik przynosił mu ziarenka kurnika. Rozmawiali o wszystkim. Wróbelek opowiadał o skutym lodem świecie za płotem podwórka, o dzieciach zjeżdżających na sankach, o życiu jakiego kogucik nie znał. Za to kogucik tłumaczył wróbelkowi dlaczego ludzie tak chętnie karmią kury i jak wygląda życie w kurniku.
Kiedy nadeszła wiosna ich spotkania wcale się nie skończyły. Teraz wróbelek przynosił kogucikowi z łąki różne dziwy, których nie spotyka się na podwórku, piękną ważkę, żółte kaczeńce i błękitne niezapominajki. Koguci wygrzebywał dla wróbelka długie dżdżownice, a także podarował niektóre swoje kolorowe piórka do ozdoby gniazdka zbudowanego na drzewie w ogrodzie. Mięli też swoje wspólne sekrety, tylko oni wiedzieli gdzie zakopali śliczne, błyszczące szkiełko, albo pod którym kamieniem jest ogromne mrowisko. Bawili się chętnie razem w chowanego , a że kogucik nie mógł szukać wróbelka na wysokich drzewach to wróbelek ukrywał się w trawie lub na niewielkich krzakach. A kiedy wróbelek nie mógł znaleźć tylu świeżych piórek do wyścielenia gniazda  ile kazała mu mama , kogucik szybko potrafił znaleźć w kurniku wszystko co było potrzebne. I tak pewnego dnia zdali sobie sprawę, że mimo iż się od siebie jako ptaki różnią to łączy ich naprawdę WIELKA PRZYJAŹŃ.



 

następna bajka: "Kolin i stary dąb"