KAROLINA

W pewnym miasteczku na Podlasiu, na skraju lasu, stał maleńki domek. Na pierwszy rzut oka niczym nie różnił się od innych domków stojących w tym miasteczku. Jednak było w nim coś niezwykłego, jakaś magia, która ogarniała to miejsce. Jeśli przyjrzymy się bliżej, łatwo zauważyć mały, czerwony płotek. Złożony jest, jak wiele płotów z regularnie ustawionych desek. Ma piękny kolor, obiega całe podwórko. Posiada jednak mały ubytek, który nie odbiera mu uroku - brakuje jednej deski, co tworzy małą dziurkę. Gdy popatrzymy na drzwi naszego domku, nic nas w nich nie dziwi, nic nie zachwyca. Mają brązowy kolor, są całkiem zwyczajne. Jednak gdy staniemy naprzeciwko, nie trudno jest zauważyć, że brakuje klamki. Nie przeszkadza to jednak mieszkańcom, wchodząc lekko popychają drzwi, które same posłusznie otwierają się.
    Wnętrze tego domu jest też niezwykłe, choć na pozór klasyczne. Mała kuchnia, w szafkach brakuje drzwiczek, salonik z lampą bez klosza, pokój z pięknymi starymi meblami,       

w którym tu i ówdzie brakuje firanki, a fotele nie mają oparcia. Nie odbiera to jednak uroku temu miejscu.
    Właśnie na jednym z tych starych foteli, przy cieple płonącego ognia w kominku spał mały kotek bez uszka. Stracił je w pewnej potyczce ze szczurem. Mimo to nadal wyglądał słodko, co jest bardzo popularne wśród kotów. Obok niego, na krześle siedziała mała dziewczynka, Karolina. Miała piękne, jasne oczy, bladą cerę i długie, kasztanowe warkocze. Niestety, te warkocze musiała zaplatać jej babcia. Dziewczynka nie miała rączek. Siedziała przy kominku czytając książkę. Była bardzo mądra i mimo braku rąk bardzo dobrze radziła sobie w życiu.   
    Lata mijały, Karolina skończyła szkołę i postanowiła wyjechać na studia do Krakowa. Miasto to znajdowało się bardzo daleko od jej domu. Karolina, jako młoda dama, zakochała się w koledze z uczelni. Wzdychała i cierpiała każdego dnia. W końcu… odważyła się wyznać mu swoje uczucia. Chłopak jednak okazał się bezdusznym człowiekiem.             
Nie dostrzegł ani inteligencji, ani urody dziewczyny. Stwierdził, że nie może nic do niej czuć, bo brakuje jej rąk, jest kaleką.     
    Zrozpaczona Karolina wróciła do domu. Płakała wiele dni. Pewnego wieczoru, gdy siedziała z babcią przy kominku, opowiedziała jej historię swojej miłości. Pełna żalu krzyknęła:                                      
-Przez to, ze brakuje mi rąk, nikt mnie nie pokocha! Moje życie pozbawione jest sensu!  Babcia na to ze spokojem zapytała:
-Czy kochasz nasz dom?         
Karolina bez zastanowienia krzyknęła, że bardzo.                                 
-A kochasz swojego kotka?
-Oczywiście!
-Karolino, czy kochasz mnie, pomimo że jestem chora?                   
-Babciu! Ależ tak!                             
-Więc spójrz na wszystko co Cię otacza.     Kochasz dom, który ma dziurę w płocie, drzwi bez klamki, szafki w kuchni nie mają  drzwiczek, fotele są bez oparcia i kota,  który nie ma ucha. Także mnie, która nie mam zdrowia. We wszystkim co kochasz czegoś brakuje. I czy nadal myślisz, że Ciebie, pomimo braku rąk nikt nie jest w stanie pokochać?
    Po tych słowach życie Karoliny na zawsze się odmieniło.

 

następna bajka: "Karpiowa sprawa"