JULKA KULKA


W pewnym mieście, niezbyt dużym,
Jest plac zabaw na podwórzu.
W dzień deszczowy nie ma dzieci,
Bawią się gdy słonko świeci.
Mały Antoś, duża Ola,
Rudy Michaś, sprytna Jola.
Mądry Tomek oraz Julka,
Znana tutaj jako Kulka.
Okrąglutka? Za nic w świecie!
Gra w piłkę najlepiej w powiecie.
Jak to możliwe? Więc czemu Kulka?
Takie paluszki ma właśnie Julka.
Trzy kuleczki, drobne, małe,
Lecz do grania doskonałe.
Czy zabawa, czy zawody,
To dla niej nie przeszkody.
Lecz niestety są dzieciaki,
Z naszej szkoły rozrabiaki.
I przychodzą co niedzielę,
Zaczepiają: „Ty, rudzielec!”
Dokuczają naszej paczce,
Przewracają kosz sprzątaczce.
Co tu zrobić z gałganami,
Kto ich wreszcie dobrze zgani?
Julka pomysł ma dziś nowy,
Zorganizujmy mecz sportowy!
A chłopaki się zaśmiały:
Małe dzieci zagrać miały?
Julka sobie nie poradzi,
Ręką pewnie gdzie zawadzi!
Lecz skończyło się gadanie,
Czas rozpocząć już zagranie.
Piłka w górę, piłka bokiem,
Tylko nie wybijcie okien...
Czas upłynął nam tak miło,
Bo się wcale nie nudziło.
A na koniec rozrabiaki,
Przeprosiły- nie dla draki.
Już nie będą dokuczali,
Bo ten mecz z nami przegrali!
Morał z bajki płynie taki,
Że niestraszne zawadiaki,
Inna rączka lub paluszek,

Jeśli wiesz co robić umiesz


następna bajka: "Julka spotyka Hipolita"