Jaś o czterech paluszkach.

 

Pewnego majowego dnia
Mały Jaś
przyszedł na świat.
Jak wszystkie maluszki,
miał dwie rączki,
miał dwie nóżki.
Miał też główkę
i dłonie malutkie.
Lecz tak się złożyło,
że u Jasia
paluszków za mało było.
Los tak chciał,
zamiast pięciu
po cztery miał.
Póki dzidzią był
nie wiedział o tym
spokojnie sobie żył.
Gdy podrósł odrobinkę
zauważył różnicę
i miał smutną minkę.
Choć rodzice zapewniali,
że od razu go kochali,
że dzieci na świecie są różne,
tłumaczenia były próżne.
Nic to nie dawało.
Jemu płakać się chciało.
Do zabawy ochoty nie miał.
Siedział w kącie całkiem sam.
Razem z nim do przedszkola
chodziła też mała Ola.
Pomóc mu bardzo chciała tak.
Lecz jak to zrobić? Jak?
Na ratunek przybyły dzieciaki.
I obmyśliły plan taki.
Pewnego dnia po śniadanku.
Przy herbatki dzbanku.
Posadzili w środku Jasia.
Pierwsza przemówiła Basia:
My się chcemy bawić z tobą.
Bardzo cię lubimy.
Jesteś fajną osobą.
Cztery paluszki masz.
To nic takiego.
Bawić się radę dasz.
Jesteś naszym kolegą.
Wszyscy jesteśmy inni.
To w niczym nie przeszkadza.
Ja mam takie oczy
jakby mnie pobrudziła sadza.
Ferdkowi uszy odstają.
Bliźniaki paznokcie obgryzają.
Zuza po swojej mamie
ma na policzku znamię.
Ala ma piegi na nosie.
Tomek chrumka jak prosię.
Bartuś mlaska przy jedzeniu.
Płacze ciągle mały Heniu.
To w ogóle nic nie szkodzi.
Bo nie o to wcale chodzi.
Ma być wesoło.
Wtedy jest zabawa w koło.
Jasio słuchał i weselał.
Jakoś wreszcie się pozbierał.
I zrozumiał w końcu to,
że nie o to wcale szło.
Jakie rączki ma.
Od tej pory, był wesoły.
I z ochotą szedł do szkoły.
Szybko uczył się pisania.
I liczenia i czytania.
Oraz sztuki malowania.
Cztery palce radę dały.
I tak pięknie malowały,
że konkursy wnet wygrywał.
I nagrody otrzymywał.
Więc już teraz dobrze wiecie.
Mnóstwo ludzi jest na świecie.
Każdy człowiek jest wspaniały.
W czymś jest każdy doskonały.

 


następna bajka: "Jaśka pierwszy dzień nowej szkoły"