Jola, Koparka Berta i inni znajomi

 

Początek znajomości 

Koparka Berta stała w parku maszynowym. Miała duuuuużo czasu, bo jak na razie nikt nie chciał skorzystać z jej usług.
- Co jest?! – myślała – tyle potrafię zrobić. Mogę moją łychą nabrać ziemię i wykopać fundamenty pod dom, mogę załadować ciężarówkę węglem, albo gruzem, mogę…
I pewnie długo by jeszcze wyliczała, ale do parku maszynowego przyszła smutna dziewczynka – Jola.
Zjawiła się, ponieważ przyniosła dziadkowi, który był tu dozorcą obiad. Babcia przygotowała pyszny kapuśniak.
Jola poważnie i długo przyglądała się Bercie.
Ta nie wytrzymała: mrugnęła wesoło reflektorem – raz jednym, raz drugim.
- Jola drgnęła. Przestraszyła się nieco, bo nigdy nie widziała mrugającej koparki.
Cześć! – powiedziała Berta.
- Czeeeeść – odpowiedziała Jola, a jej oczy zrobiły się okrągłe, jak złotówki, no bo mrugającej koparki nie widziała, a co dopiero, gadającej.
- Dlaczego jesteś taka smutna? – zapytała Berta i pomachała przyjaźnie łychą.
Dziewczynka odruchowo skuliła się, chowając lewą rękę za siebie.
Berta domyślała się czegoś, ale z grzeczności nie drążyła tematu.
- Wiesz co? – powiedziała – pobawmy się. Wejdź na moją łychę, a ja pohuśtam cię.
Jola poddała się miarowemu bujaniu, z przyjemnością rozmarzyła się, przyglądając się różnym kształtom chmur.
- A teraz pobawimy się inaczej, dobrze? – zaproponowała Berta. – Ja    wykopię     dołek, a potem będziemy do niego celować żołędziami. I nie czekając na zgodę, Berta wykopała dołek, a potem pokazała Joli, że trafienie w niego żołędziami wcale nie jest trudne.
- Jola wzięła w prawą rękę orzech i rzuciła z rozmachem.
- Ojej!!! Trafiłam! – niedowierzając krzyknęła.
- Mówiłam, że to nie takie trudne! – krzyknęła Berta – a potem sama wrzuciła w dołek kilka żołędzi.
- A teraz – powiedziała – zakopiemy je, a za parę miesięcy wyrosną tu piękne siewki dębów.
- A za kilkaset lat będą tak wielkie, jak te pod lasem – stwierdziła Jola.
- No!!! – i to będzie nasza zasługa – odrzekła koparka.
- Nie nasza, a twoja – powiedziała z naciskiem Jola – Czy naprawdę nie widzisz, że jestem… trochę inna?
- Tak! Zauważyłam, że jesteś wyjątkowa: miła, sympatyczna, rozumiesz żarty – z taką zwyczajną dziewczynką nie przyjaźniłabym się.
- Nic nie rozumiesz! – krzyknęła Jola.
- Oczywiście, że rozumiem. Nie jestem ślepa. Widzę, że jesteś podobna do mnie. I przyjaźnie pomachała łyżką.
Jola zastanowiła się chwilę, uśmiechnęła się, przytuliła do łyżki i szepnęła: pohuśtaj mnie chwilkę.
Po chwili, zeskoczyła i odwróciła do Berty:
- Przyjdę tu jutro! – powiedziała.

Nazajutrz…

      - Cześć Berto!!! – przyprowadziłam do ciebie Prawka i Lewka. To bliźniacy, bardzo się kochają, chociaż cały czas kłócą się o to, który z nich jest lepszy. Rozsądź proszę! Jesteś taka mądra!
Berta najpierw chwilę się zastanawiała, a potem zapytała:
- Co potraficie robić razem?
- Klaskać! – i zgodnie wyklaskali rytm ognistej rumby.
- Pięknie! – podziwiała ich Berta.
- A co jeszcze? – zapytała.
- Serwować piłkę, o tak!!! – i złożyli ręce do serwu.
- Na pewno skuteczny jest ten serw – stwierdziła koparka. Potem chwilkę się zastanowiła i zwróciła do jednego z bliźniaków:
- Powiedz mi Lewku, gdyby nie było Prawka w pobliżu, jak podziękowałbyś za piękny występ np. cyrkowy?
No… - zastanowił się chwilę – Wiem! – uderzyłbym dłonią o kolano, albo krzyknąłbym: Brawo!!!
- A ty, Prawku, gdyby nie było w pobliżu Lewka, to jak zaserwowałbyś piłkę?
- No… - zastanowił się chwilkę – Wiem! – podrzuciłbym piłkę, a potem wziąłbym zamach i pchnąłbym piłą tak, że  przefrunęłaby nad siatką.
- No widzicie! – można wiele rzeczy robić razem, ale i wiele można robić w pojedynkę. Obaj jesteście jednakowo dobrzy. Wystarczy tylko chcieć!!!

- Pójdziemy już – powiedziała Jola – Pożegnajcie się  z moją przyjaciółką Bertą.
- Do widzenia!!! – krzyknęła cała trójka…

Kiedy indziej…

    Jola przyszła ponownie odwiedzić Bertę. Zdawało się jej, że są same. Tymczasem przez dziurę w płocie przeszła kurka – Czarnopiórka. Zerknęła w stronę Berty, po czym oznajmiła.
- Już wcześniej chciałam porozmawiać z wami.
Berta i Jola z zaciekawieniem popatrzyły na Czarnopiórkę.
- Widzicie, niechcący słyszałam wasze poprzednie rozmowy i tak sobie pomyślałam, że może chcecie posłuchać moich rozważań?
- Ja jestem ciekawa, a Ty? – powiedziała dziewczynka.
- Ja też – przytaknęła Berta.
- Widzisz Jolu, ja mam dwa skrzydełka, ale nie pozwalają mi one fruwać tak, jak innym ptakom. Kiedyś chciałam bardzo sprawdzić, jak wygląda świat z wysoka. Weszłam po schodkach na tę wieżę, co stoi w parku, spojrzałam w dół i…. zakręciło mi się w głowie. Dowiedziałam się, że wysokość to nie dla mnie, ale też przekonałam się, że trzeba próbować. Stwierdziłam, że świat wygląda jeszcze piękniej z wysokości tego płotka.

- Chcecie, nauczę was piosenkę? – zaproponowała Czarnopiórka
- Super! – ożywiła się Jola.
- Wspaniale! – wykrzyknęła Berta.
- Posłuchajcie:
Kiedy tylko bardzo chcesz,
Wszystko może zdarzyć się.
Nie smuć się więc z byle czego,
I uśmiechnij się kolego.

- Zaśpiewaj jeszcze raz, a my postaramy się zapamiętać – poprosiły Jola i Berta.
Już za chwilę cała trójka śpiewała piosenkę,  żeby było słychać  akompaniament, Berta włączyła silnik.
Potem Jola, Berta i Czarnopiórka pożegnały się.


następna bajka: "Julia"