Historia ta wydarzyła się jakiś czas temu,
A przydarzyła pewnemu chłopcu niegrzecznemu.
Miał ten malec na imię Janek,
I lubił łobuzować przez calutki ranek.
Wyśmiewał się z ludzi i powiem Wam szczerze,
Że w jego przemianę już dawno nie wierzę.
Nie miał nikogo i nikt go nie lubił,
Bo bardzo się w swoich wadach pogubił.
Chciał się zmienić, ale nie potrafił,
Dlatego dnia pewnego do szpitala trafił.
Pobił się z kolegą, uderzył go w brzuch,
Stwierdził, że mu odda i wykonał swój ruch.
Pamiętam ten dzień jak za oknem lała,
I zaraz wam opowiem co się dalej działo.
Był piękny poranek, gdy się wnet obudził,
Jak zwykle od rana trochę pomarudził.
Że źle spał, że był hałas i wszystko go boli,
Myślał, że sobie na wiele znów pozwoli.
Wnet zobaczył, że nie jest w sali sam,
Trochę się przestraszył mówię prawdę wam.
Bo w sali leżała dziewczynka malutka,
Mizerna, słaba i blada calutka.
Na łóżeczku swoim jemu usiąść dała,
Nie mógł oderwać od niej wzroku, bo paluszków nie miała.
Zrobił się sztywny, bardzo go zamurowało,
Przetarł więc oczy, myślał, że mu się przewidziało.
Lecz Amelka, bo tak na imię miała,
Swoich małych rączek wcale nie chowała.
Szeroko do kolegi się uśmiechnęła,
I tak się ta cała historia zaczęła.
Spędzali razem czas i wspólnie się uczyli,
Wcale się z tym faktem przed nikim nie kryli.
Amelka choć mała uczyła go życia,
Ułożonego, grzecznego i miłego sobą bycia.
A Janek wcale w tyle nie zostawał,
Równie dużo przyjaciółce swej dawał.
I powiem to w końcu, lecz to jest między nami,
Że wszyscy jesteśmy przecież tacy sami.
Bawiła się jak wszyscy, razem z nim tańczyła,
Mieli teraz siebie, więc szczęśliwa była.
I mimo, iż paluszków u rączek nie miała,
Przytulić, objąć Janka jak wszyscy umiała,
I robiła wszystko to co zdrowe dzieci,
Bo nie tylko dla nich przecież słoneczko świeci.
Nie jest to istotne, że jej rączki różniły się od jego,
Bardzo ją polubił i nic nie zmieni tego.
Dziewczynka jest szczęśliwa to jest tu istotne,
I wcale to szczęście nie było ulotne.
Bo razem z nimi tę historię przeżyłam,
Wiec teraz wiecie, że i ja tam byłam.
A morał z tej historii jest właśnie taki,
Nie patrzcie na to, czy ktoś jest taki, czy owaki.
Człowiek jest człowiekiem, a serce jest jedno,
I to jest tej sprawy najważniejsze sedno!



następna bajka: "Jak to z Robisiem było "