Historia niezwykłego chłopca

 

Ta historia zaczyna się tak: w pewien mroźny, grudniowy poranek na  świecie pojawił się chłopiec , niezwykły chłopiec. Niemowlak ten urodził się z jedną ręką o połowę krótszą od drugiej. Lekarze powiedzieli, że taki przypadek jest rzadkością i  że jest szansa na rehabilitację i protezę na rękę, ale tylko wtedy gdy chłopiec dorośnie. Rodzice jego byli szczęśliwi, że mają pięknego syna na którego tak długo czekali. Nazwali go Tomek i od tej pory stał on się najważniejszą osobą w ich życiu.
   Lata mijały i Tomek w grudniu obchodził swoje siódme urodziny. Jako prezent urodzinowy rodzice podarowali mu , puszystego szczeniaka rasy Labrador, który był malutki i sierści koloru czekolady. Gdy tylko zobaczył chłopca, zaczął merdać ogonem i domagać się jego uwagi.
- Dziękuję, jest cudowny, zawsze o takim marzyłem- odpowiedział. Nazwę go Lucky- to znaczy szczęście.
- Cieszymy się, że Ci się podoba- powiedziała mama, ale pamiętaj, że od dzisiaj po części Ty także jesteś za niego odpowiedzialny: spacery, karmienie, tresura- to tylko niektóre obowiązki nowych właścicieli-dodała w pośpiechu.
- Nie martw się mamo- zaopiekuję się nim.
Od tej chwili Tomek i Lucky stali się niezastąpionymi przyjaciółmi. Chłopiec swój cały wolny czas spędzał na długich spacerach z pieskiem. Nie był on już taki samotny. Szczerze mówiąc  Tomek nie miał wielu przyjaciół. Dzieci w przedszkolu nie chciały się z nim bawić, wytykały go palcami, przezywały i zaczepiały. Wszystko to z powodu ręki, która, w stosunku do drugiej, była po prostu za krótka. Chłopiec spędzał wiele wieczorów płacząc w poduszkę i obiecując sobie, że już nigdy więcej nie pojawi się  w tym okropnym miejscu, lecz następnego ranka mama budziła go i odprowadzała pod bramy przedszkola.
Dzięki futrzanemu przyjacielowi Tomek choć na chwilę mógł zapomnieć o problemach. Lucky zawsze cieszył się na jego widok i potrafił go rozweselić. Uwielbiał, gdy chłopiec biegał z nim w pobliskim parku a był on bardzo szybki i zwinny, że niejeden rówieśnik miałby problemy z jego dogonieniem.
W tym roku Tomek miał zacząć chodzić do szkoły. Bez wątpienia było to wielkie wydarzenie w życiu chłopca: nowe otoczenie, koledzy i koleżanki. Myśl o szkole powodowała w nim mieszane uczucia: był on ciekawy i nie mógł się doczekać pierwszych zajęć, ale obawiał też, czy zostanie zaakceptowany w nowym środowisku. W końcu nadszedł pierwszy września i Tomek przekroczył mury budynku Szkoły Podstawowej w Warszawie. W budynku tym zobaczył nowe, nieznajome twarze i poczuł wzrok innych dzieci wpatrujących się w jego rękę . Nie było to miłe uczucie, chłopiec często spotykał się z tą sytuacją, gdy wszyscy patrzą się na niego, szeptają do swoich kolegów i śmieją się pod nosem. Jednak fakt, że ma on wiernego przyjaciela na którego może liczyć- Lucky’iego i kochających rodziców dodawał mu sił. Do nowej klasy zaprowadziła go Pani nauczycielka, która przedstawiła go uczniom i oznajmiła, że tak jak pozostali wychowankowie jest on młodym człowiekiem, który chce zdobyć wiedzę, poznać nowych przyjaciół i krótsza ręka nie może być tego przeszkodą. Nie liczy się to jak wyglądamy,  tylko to co mamy w sercu, dopowiedziała i poprosiła go, aby zajął miejsce obok blondyna siedzącego w drugiej ławce. Lekcja minęła tak szybko, tylko dzwonek poinformował wszystkich, że czas iść do domu.
Tygodnie mijały i Tomek spędzał czas albo w szkole, lub na zabiegach, polegających na ćwiczeniu ręki, aby zapobiec zanikowi mięśni. Chłopiec był bardzo wytrwały i dokładny, gdyż wiedział, że rehabilitacje są bardzo ważną czynnością i nie powinien ich zaniedbywać. Tak przynajmniej mówili rodzice, w trakcie drogi do przychodni, gdzie zabiegi te miały miejsce.
Największą jego pasją była piłka nożna. Już od najmłodszych lat z zapartym tchem oglądał on mecze i kibicował drużynom piłkarskim z Polski. Marzył, aby w przyszłości też być rozpoznawalnym na całym świecie piłkarzem. Jak wiadomo, że marzenia mogą się spełnić, tylko trzeba mocno w nie wierzyć i być wytrwałym w dążeniu do swoich celów, pewnego dnia podglądając z ukrycia dodatkowe zajęcia w WF-u w trakcie których chłopcy grali w piłkę nożną, został on zauważony przez trenera. Mężczyzna ten zwrócił się do niego:
- Hej mały, widziałem jak spędzasz całe godziny przyglądając się jak inny grają, czemu i ty nie pokażesz na co cię stać. Może przyjmę cię do drużyny, gdyż potrzebujemy nowych zawodników.
- Ale ja, ja się nie nadaję- wydukał przerażony.
-Pozwól, że ja to ocenię. Czekam na ciebie jutro po twoich  zajęciach.
Następnego dnia chłopiec pojawił się o wyznaczonej porze. Pomimo zdenerwowania, pozytywnie przeszedł on testy sprawnościowe, i trener oznajmił, że od jutra może przychodzić na zajęcia nie jako widz, ale jako zawodnik. Tomek był ogromnie szczęśliwy, że będzie grał w szkolnej drużynie piłkarskiej, co na pierwszoklasistę jest dużym wyróżnieniem i zaszczytem. W domu mama przygotowała uroczysty obiad, aby uczcić to wydarzenie. 
Następnego ranka Tomek obudził się wczesnym rankiem i po raz pierwszy pobiegł z ochotą do szkoły. Po zajęciach trener przedstawił go drużynie i powiedział:
- Jak każdy zawodnik wie, piłka nożna jest grą drużynową, tu liczy się współpraca. Dlatego od dziś Tomek jest nowym zawodnikiem tak samo dobrym jak wy.
Chłopcy nie byli szczęśliwi, że drobny chłopiec z krótką ręką dołączy do ich drużyny, ale gdy zobaczyli jak świetnym jest on zawodnikiem, jak szybko biega i celnie trafia do bramki, zaakceptowali go i polubili. Dzięki niezwykłym zdolnościom  Tomka drużyna ta wygrała większość meczy i z czasem stała się niepokonana. Tomek został kapitanem drużyny i był znany jako znakomity zawodnik i kolega, już nikt nie śmiał się z jego krótszej ręki.



następna bajka: "Historia ta wydarzyła się..."