"Historia małego Malusia ''

 

            W nieznanej krainie, żyły istotki zwane Malutkami. Zamieszkiwały przepiękną okolicę – Malutkolandię, gdzie wszystko było tak piękne, że nigdy nie nazwano wszystkich barw i odcieni. Wśród ogromnych roślin stały ledwo widoczne domki Malutków. Jeden z nich zdecydowanie wyróżniał się wśród innych. Jego ściany pomalowane były tysiącami farb, które Malutki wyrabiały z pyłku czarodziejskich kwiatów. Domek ten przypominał tęczę, a wszystko dlatego, że Malutki mają wyjątkowe zwyczaje. Prastara legenda Malutków mówi, że jeżeli oczekujący dziecka rodzice pomalują domek, ich dziecko będzie szczęśliwe. Im więcej barw użyje tata, tym więcej szczęścia zazna dziecko w swym życiu. Dlatego pan Malutek, odkąd dowiedział się że zostanie tatą, całe dnie spędzał wyrabiając nowe farby.
            Nastało przedwiośnie. Każdego ranka Malutkolandię budziły ciepłe promienie słońca i śpiew zaczarowanych ptaków. Jednak pewnego dnia całą Malutkolandię obudził głośny płacz. Po chwili do domku państwa Malutków zapukała sąsiadka:

  • Gratuluję Malutko! - z uśmiechem na twarzy powiedziała pani Odrobinka .

Jednak pani Malutkowa nic nie odpowiedziała.

  • Czemu płaczesz? - zapytała pani Odrobinka, gdy zobaczyła zapłakane oczy pani Malutkowej.
  • Spójrz Odrobinko – szlochała pani Malutkowa  - nasz synek ma dziwne dłonie...
  • Rzeczywiście, on ma tylko cztery paluszki – ze smutkiem odparła pani Odrobinka i mocno przytulila sąsiadkę.
  • Postanowiłam, że damy mu na imię Maluś – odparła pani Malutkowa całując synka.

Wkrótce pani Odrobinka również urodziła synka, któremu dała na imię Okruszek.
            Od tego czasu w domku państwa Malutków panował gwar i głośny śmiech. Maluś nigdy nie sprawiał problemów i niczym nie różnił się od swoich rówieśników, a dzięki swej uprzejmości  miał wielu przyjaciół.
            Zbliżała się jesień. Państwo Malutkowie postanowili, że Maluś powinien iść do przedszkola . Jednak rodzice bardzo martwili się o synka. Pani Malutkowa siadała wieczorami w swoim kwiatowym fotelu i rozmyślała. Maluś w głębi serduszka, obawiał sie tak samo jak rodzice. Mimo obaw okazało się, że wszyscy w przedszkolu są bardzo mili. Maluś miał wielu kolegów, ale najbardziej lubił bawić się ze swoim przyjacielem – Okruszkiem.
            Nadszedł czas gdy przedszkolaki były na tyle duże, aby rozpocząć naukę w szkole. Wszystkie mamy wybrały się do szkoły, aby wpisać swoje dzieci na listę maluczniów. Podczas rozmowy z panią maluczycielką okazało się, że nie jest ona pewna, czy Maluś poradzi sobie z nauką pisania, i nie zgodziła się zapisać go do szkoły. Pani Malutkowa wróciła do domku.

  • Nie mam pojęcia, jak powiedzieć o tym Malusiowi - żaliła się.
  • Już dobrze – pocieszał żonę pan Malutek.

Rodzice opowiedzieli Malusiowi o wszystkim. Maluś był dzielny i mocno przytulił rodziców:

  • Kocham was mamo i tato! - powiedział i poszedł odwiedzić Okruszka.

Okruszek bardzo się zmartwił wiadomością, że nie będą siedzieli w jednej ławce. Pewnego dnia Maluś postanowił, że nauczy się pisać. Poprosił mamę, żeby pokazała mu jak pisze się różne litery. Pani Malutkowa z radością uczyła synka. Po jakimś czasie Maluś umiał płynnie czytać, jednak z pisaniem nie szło mu tak dobrze. Z trudnością trzymał długopis w ręku i potrafił jedynie namalować kilka kresek. Mimo to Maluś udał się do pani maluczycielki. Okazało się, że opanowanie czytania nie wystarczy aby rozpocząć naukę. Maluś był załamany. Codziennie rano wychodził z domu, przyglądał się maluczniom idącym do szkoły i marzył.
            Pewnego dnia, w czasie tych rozmyślań zauważył grupkę maluczniów na podwórku szkolnym. Malutki malowały na ogromnych liściach coś niezwykle kolorowego. Maluś nie wiedział co robią, dlatego  podszedł bliżej. Po chwili zauważyła go pani maluczycielka i zaprosiła do obejrzenia prac.
Rysunki maluczniów były przepiękne, Maluś był zachwycony. Pomyślał, że też mógłby malować. Lecz szybko przypomniał sobie jak to było z nauką pisania. Przez kilka dni Maluś podglądał malujących maluczniów. Gdy wracał do domu, wyjmował swój notes i próbował kreślić w nim rysunki.
            Pewnego ranka pani Malutkowa robiła generalne porządki. Gdy sprzątała pokój Malusia, z pod poduszki wypadł jego notes. Pani Malutkowa obejrzała go i zachwyciła się rysunkami synka. Po rozmowie z mężem postanowili, że zapiszą Malusia na lekcję rysunku. Pani maluczycielka z chęcią przyjeła go do swojej grupy. Maluś w końcu był szczęśliwy. Szybko okazało się, że dzięki nauce pisania dłonie malusia stały się bardzo sprawne. Trzymanie pędzla nie sprawiało mu żadnej trudności. Rysunki Malusia swoją starannością wyróżniały się wśród inncyh. Rodzice byli z niego bardzo dumni.
            Pod koniec roku pani maluczycielka zorganizowała wystawę dla całej Malutkolandii. Przejęci maluczniowie wybierali swoje najlepsze prace. Mały Maluś bardzo się cieszył, że jego rysunki są równie piękne jak prace kolegów.
Nadszedł dzień wystawy. Wszyscy maluczniowie przynieśli swoje rysunki, a pani maluczycielka rozwiesiła je w ogrodzie. Przybyła cała Malutkolandia. Po pokazie ogłoszono konkurs na najlepszy rysunek. Każdy Malutek na płatku róży zapisał numer ulubionego rysunku. Po przeliczeniu głosów, pani maluczycielka miała ogłosić zwycięzcę:

  • Gościom najbardziej spodobał się rysunek należący do ... Malusia! - krzyknęła pani maluczycielka.

Maluś rzucił się w ramiona rodzicom, a pozostali maluczniowie gratulowali koledze. Na końcu podeszła do niego pani maluczycielka :

  • Gratuluję Malusiu. Jesteś bardzo dzielny, dlatego postanowiłam, że po wakacjach rozpoczniesz naukę w szkole - powiedziała z uśmiechem i przytuliła go.
  • Huraaa! - krzykną Maluś -  to najszczęśliwszy dzień w moim życiu!

            I tak właśnie mały Maluś udowodnił, że jeżeli czegoś sie pragnie, i ciężko się nad tym pracuje, to takie marzenie zawsze się spełni. Niezależnie od tego jak wyglądamy i czym się różnimy, należy sobie pomagać i tak jak Maluś dążyć do celu.

 



następna bajka: "Historia niezwykłego chłopca"