Dzieci drwala: Mateusz i Ala

Żył sobie kiedyś pewien drwal. Mieszkał w leśnej chatce razem z żoną i dwojgiem wesołych jak iskierki dzieci. Synek miał na imię Mateusz, a córeczka- Ala.

Pewnego razu dzieci wybrały się do lasu na grzyby. Już nieraz przeczesywały leśne gąszcze w poszukiwaniu maślaków, podgrzybków i prawdziwków. Nigdy dotąd nie zabłądziły. A kiedy wracały z całymi koszami leśnych skarbów, mama była bardzo zadowolona. Mogła sprzedać grzyby na targu i zarobić w ten sposób trochę pieniędzy na domowe wydatki.

Tak było i tym razem. Mateusz i Ala biegali od krzaczka do krzaczka co chwila radośnie wykrzykując. Oddalali się przy tym coraz bardziej od domu.

W pewnym momencie ciemne chmury zasłoniły słońce.

- Lepiej wracajmy, bo może padać deszcz - powiedział Mateusz do Ali. Nie byli jednak pewni, w którym kierunku należy iść. Mateusz wziął siostrę za rękę i tak przedzierali się przez coraz gęstsze krzaki. Po godzinie błądzenia wyszli wreszcie na jakąś polankę i ujrzeli małą chatkę.

-Wygląda, jak chatka Baby Jagi - powiedziała Ala niepewnym głosem.

- Bo to jest moja chatka! - wrzasnęła im nagle za plecami Baba Jaga i chwyciła swoimi kościstymi łapskami za kołnierze.

- Kto wam pozwolił tu przychodzić? Zaraz was tak urządzę, że odechce się wam zakłócać mi spokój!

I zanim dzieci zdążyły cokolwiek zrobić lub powiedzieć starucha wrzuciła ich do ciemnej komórki. Jakby tego było mało, wzięła dwa ciężkie łańcuchy z kłódkami i zakuła w nie dzieci. Mateuszowi spętała kajdanami ręce, a Ali- nogi. Zostawiła oszołomione rodzeństwo w komórce i poszła sobie.

Ala zaczęła płakać:

- Mateusz, pamiętasz, jak to było z Jasiem i Małgosią? Baba Jaga chciała ich zjeść!

- Nie becz, siostrzyczko. Jaś i Małgosia sobie poradzili, to my też jakoś damy sobie radę.

Kiedy ich oczy przywykły do ciemności rozejrzeli się po wnętrzu. Na gwoździu koło drzwi wisiał pęk kluczy. To tymi kluczami Baba Jaga zamknęła kłódki przytrzymujące ich łańcuchy.

- Och, gdyby tylko tam dosięgnąć!

Dzieci spróbowały się poruszać. Niestety, Mateusz miał ręce skute z tyłu na plecach. Nie mógł wyciągnąć ich do góry, aby zdjąć klucze. Ala zaś nie mogła nawet stanąć- tak przemyślnie starucha związała jej nogi.

Po kilku godzinach, które dłużyły się dzieciom jak całe tygodnie, Baba Jaga zajrzała do komórki. Postawiła dzbanek wody i kilka kromek suchego chleba.

- No, macie. Jedzcie, bo coś chudzi jesteście. A ja idę po cebulkę.

To mówiąc Baba Jaga zakręciła się na pięcie i zniknęła za drzwiami. Mateusz podbiegł do dziurki od klucza i wyjrzał przez szparę na zewnątrz.

- Poszła w las. Mamy trochę czasu.

- Chce nas zjeść z cebulką! - zawołała przerażona Ala.

- Nie martw się, mam pomysł - szepnął Mateusz. - Zobacz, ja mogę chodzić, a ty masz wolne ręce. Jeśli połączymy siły, przechytrzymy staruchę. Spróbuj wdrapać mi się na ramiona. Ja będę twoimi nogami, a ty będziesz moimi rękoma!

Mateusz przysunął się do Ali, a ona z trudem wgramoliła mu się na plecy. Chłopiec chwiejnie stanął na nogach, uginając się pod ciężarem siostry. Podszedł do miejsca, gdzie wysoko na gwoździu wisiał pęk kluczy.

- Teraz twoja kolej! - wysapał do siostry.

Ala jedną ręką chwyciła głowę brata, a drugą wyciągnęła w kierunku kluczy. Udało się je chwycić! Hurra!

Za pomocą kluczy dzieci otworzyły sobie nawzajem kłódki i w parę chwil uwolniły się z ciężkich kajdan. Mateusz natarł z rozpędu na drzwi zamknięte od zewnątrz na skobel. Zamknięcie puściło i drzwi stanęły otworem. Rodzeństwo pędem ruszyło w las.

Biegli tak bez tchu wprost przed siebie już spory kawał, kiedy usłyszeli nawoływanie:

- Hop, hop!

To tatuś Mateusza i Ali zostawił pracę przy wyrębie lasu i poszedł szukać swoich pociech, gdy już zbyt długo nie wracały.

Kiedy wszyscy bezpiecznie znaleźli się w domu i dzieci opowiedziały swoją przygodę, rodzice pochwalili je, że tak dobrze sobie poradziły w sytuacji - zdawałoby się - bez wyjścia. Mądry drwal tak powiedział swoim dzieciom:

- Zapamiętajcie sobie, kochani, ten morał na całe życie. Każdy człowiek ma swoje silne i słabe strony. Dlatego, jeśli ludzie połączą siły, to więcej mogą zdziałać, niż każdy z nich w pojedynkę. Współpraca zawsze popłaca!



następna bajka: "Edziowe mądrości "