Czerwony Kapturek

Dawno temu, za dolinami, na skraju lasu mieszkała mała dziewczynka nazywana Czerwonym Kapturkiem. Była szczęśliwym dzieckiem. Miała dużo przyjaciół i wspaniałą Babcię.

Inaczej rzecz się miała z Wilkiem, mieszkającym w najciemniejszej części lasu. Jego domem była nora pod starym dębem. Wilk wiódł życie pełne hulaszczych zabaw.

Ani Czerwony Kapturek, ani Wilk nigdy nie przypuszczali, że ich życie może się tak zmienić. Rzecz dziwna stała się podczas snu obojga bohaterów.

Kapturek, jak co wieczór, położył się wcześnie spać. Budził się, przewracał z boku na bok. Zaczęła go boleć głowa. Na szczęście udało mu się wreszcie zasnąć. Dziewczynkę obudził nad ranem straszny dźwięk. Otworzyła oczy i zamiast swojego drobnego ciałka zobaczyła wielkie cielsko porośnięte gęstą sierścią. Znajdowała się w ciemnym pokoju. Przerażona próbowała zejść z łóżka i stanąć na własnych nogach, których aktualnie miała cztery. Niestety spadła. Szybko podniosła się i ruszyła ku drzwiom, potykając się o własne łapy. Na zewnątrz zobaczyła gęstą mgłę otulającą drzewa. Z tej mgły wyłoniła się ciemna sylwetka. Kapturek ujrzał dużego wilka. Skulił się. Zwierzę pomachało przyjaźnie łapą i krzyknęło:

-Hej Wielki Wilku! Nieźle się wczoraj zabawiliśmy, co?

Kapturek nie wiedział, co odpowiedzieć. Głośno przełknął ślinę i jęknął:

- Ehe…

Wilk podszedł bliżej i zaczął przyglądać się Kapturkowi.

- Coś niemrawo wyglądasz. Nurtuje cię ta sprawa z lisem? No, może ogon mu nie odrośnie, ale na pewno nie umrze.

- O czym ty mówisz? – zapytał w końcu Kapturek.

- No… o wczorajszej bójce. Po tym, jak pokonałeś Lisa, była impreza u ciebie.

Kapturek nie wiedział co mówić.

- Czy ty dobrze się czujesz? – zapytał wilk.

- Ja nic nie pamiętam – wykrztusił Kapturek.

- Z tobą jest naprawdę źle. Chodź do nory.

W tym samym czasie, gdy Czerwony Kapturek próbował zasnąć, Wilk wyprawił imprezę z okazji wygranej bójki z Lisem. Nad ranem runął na ziemię i zasnął. Obudził się po wielu godzinach z okropnym bólem głowy. Ból powoli ustępował. Wilk jednak stwierdził, że zapach pokoju jest dziwny. Nagle rozległ się przeraźliwy krzyk:

- Kapturku! Śniadanie!

Wilk natychmiast otworzył oczy. Przeraziła go jasność. Próbował wstać, ale spadł na podłogę. Dopiero teraz zauważył, że jego ciało nie ma sierści i ma dziwny układ nóg i łap. Chciał zawyć, ale wydał z siebie dziwny dźwięk. W następnej chwili drzwi do pokoju otworzyła Babcia.

- Dziecko drogie! Tyle razy ci powtarzałam, że jesteś za młoda na leżenie krzyżem na ziemi. Choć na śniadanie.

Drzwi zamknęły się. Wilk ruszył na czworakach. Wszedł tak do babcinej izdebki. Babcia załamała ręce:

- Dziecko, a ty znowu testujesz techniki ascezy! Usiądź i zjedz jajecznicę ze szczypiorkiem.

Babcia zaciągnęła Wilka do stołu, postawiła mu talerz pod nosem i wcisnęła w rękę widelec, który już po chwili wylądował na podłodze. Babcia tłumaczyła:

- Ależ nie możesz się wiecznie umartwiać. Jedz!

Powtórnie wcisnęła widelec w dłoń Wilka. Ten, nie potrafiąc go utrzymać, zaczął jeść bezpośrednio zębami, aby ta kobieta dała mu święty spokój. Gdy zjadł, Babcia wręczyła mu szkolny tornister. I tak, Wilk z teczką na plecach i Babcią pod rękę, ruszył do szkoły. Otoczenie było jasne, pogodne, frustrowało go. Co to za tradycja chodzenia do szkoły? „Wilki trzymajcie mnie, bo nie wytrzymam” – pomyślał. Na horyzoncie pojawił się budynek szkoły. Babcia pożegnała się. Wilk chciał czmychnąć, ale wokół niego pojawiło się mnóstwo małych dziewczynek, które wołały:

- Kapturku! Jak dobrze, że jesteś!

Dziewczynki złapały Wilka za ręce. Wnet wszyscy znaleźli się w klasie. Wilk usiadł w ostatniej ławce. Jakaś dziewczynka zapytała:

- Dlaczego tu usiadłeś, Czerwony Kapturku? Przecież zawsze dostajesz szóstki ze sprawdzianów. Choć na pierwszą ławkę.

I pociągnęła Wilka za rękę. Pani nauczycielka wręczyła Wilkowi kartkę z zadaniami, ale ta mu wypadła. Wymykała się za każdym razem, gdy Wilk chciał ją podnieść. Ostatecznie ukucnął na podłodze, przed swoją kartką, i począł się w nią wpatrywać. Nauczycielka załamała ręce:

-Kapturku, co się dzieje? Jesteś chory?

- Nie. Nie umiem tego – odburknął.

- Nie szkodzi. Postawię ci plusa za dobre chęci.

Wilk zaczął się zastanawiać. Dostał plusa za nic. Może świat tego Kapturka nie jest taki zły. Tylko jak nauczyć się trzymać cokolwiek w dłoniach?

Tymczasem Kapturek siedział w norze. Obok niego znajdował się drugi wilk. Opowiadał mu o jakiejś akcji, chyba napadzie na kurnik. „Jak można okradać kogoś z jego mienia?– myślała dziewczynka.

Wieczorem ruszyła wraz z innymi wilkami, nie było rady. Akcja poszła gładko. Kapturek, traktowany jak chory, czekał na czatach. Sukces wyprawy uczczono kolejną imprezą.

Tymczasem Wilk siedział w swojej izbie i uczył się trzymania przedmiotów. Zresztą nie zamierzał się przejmować. Może nigdy nie będzie sprawny, ale będzie szczęśliwy. Nie będzie musiał robić takich strasznych rzeczy, jak dotychczas.

Kapturek też radził sobie nieźle. Rano wziął w zęby jajko, rozgryzł je i zjadł zawartość. Trochę tęsknił za Babcią, jednak stwierdził, że może zostać jeszcze kilka dni Wilkiem. Do życia wystarczą mu łapy i zęby, jakoś sobie poradzi.

Zarówno Kapturek, jak i Wilk, mimo problemów ze sprawnością dłoni, odnaleźli szczęście w nowych rolach. Zrozumieli, iż nie sprawność jest najważniejsza, a realizacja marzeń.

A tak na zakończenie, wiecie jak to się skończyło? Po kilku dniach wilk i dziewczynka wrócili do swoich ciał. Od tej pory byli bardzo mądrzy, z nikogo się nie wyśmiewali. Uważali, że ze wszystkiego można być zadowolonym i we wszystkich sytuacjach znajdować rozwiązanie.



następna bajka: "Dar Drzewa "