Czaruś szybkonogi.


Jest takie miejsce na ziemi, gdzie mieszkają ptaki i niektóre zwierzęta. Są to ptaki różnej barwy, różnych kształtów i różnej wielkości. W tym miejscu są wielkie drzewa z milionami gniazd. Jednym z ptaków, które tam mieszkają jest Czaruś. Czaruś jest mały i ma zielono- żółte piórka. Ma też malutkie skrzydełka. Urodził się z wadą skrzydeł. Nie to, że ich nie miał, tylko były one bardzo słabe i nie był w stanie nimi poruszać. Inne małe ptaszki wyśmiewały się z Czarusia, a jemu było bardzo przykro, ale na szczęście były jeszcze inne, które traktowały go normalnie. Ze smutkiem patrzył na kolegów, którzy zataczali piękne koła w powietrzu i z wesołym piskiem lądowali na ziemi. Czaruś jednak miał bardzo silne nogi. Inne ptaki zazdrościły mu tego. On codziennie musiał na nich chodzić i nimi sobie pomagać i dzięki temu miał je bardzo wyćwiczone. Koledzy swoich nóg potrzebowali tylko od czasu do czasu, więc mieli je chude i słabe. Drugą rzeczą, którą miał Czaruś było to, że spędzał na ziemi cały czas, więc miał takich przyjaciół, których inne ptaki nie miały. Była to wiewiórka Mela, kaczka Dosia, ropucha Ala i pająk Jurek. Oni spędzali z nim dużo czasu i nigdy nie wyśmiewali się z Czarusia. Oni właśnie pomogli odnaleźć jego dwa talenty. Powiedziały, że każdy ma jakiś talent, tylko trzeba pomóc mu wydostać się na powierzchnię. Pierwszym z nich było, że świetnie i daleko odbija piłkę, a drugi talent to, że jest bardzo spostrzegawczy i czuje, kiedy gdzieś dzieje się coś złego. Pewnego dnia Czaruś postanowił wybrać się na spacer na skwerek. Inne ptaki bawiły się w wyścigi w lataniu, a mama gotowała obiad i nie miała dla Czarusia czasu. Ptaszek najpierw wykąpał się w kałuży na skwerku, a później usiadł na ławeczce i wystawił do słońca dzióbek. Rozmyślał o tym, że nie ma się też tak źle, ponieważ mimo, że nie mógł latać to mógł grać w piłkę, spotykać się z przyjaciółmi i mógł normalnie się bawić. W jednym z gniazd leży stary, zmęczony drozd Gucio. Musi on całe dnie leżeć w łóżku i nic więcej nie może robić. On jest naprawdę biedny.

Kilka minut, później mama głośnym „obiaaaad!” wyrwała Czarusia z rozmyślań. Szybko pobiegł do domu. Na obiad było spaghetti z malutkimi, różowymi dżdżownicami i na drugie danie kilka dużych ślimaków. Po obfitym obiedzie zmęczony ptaszek znów poszedł na skwerek. Kilka minut później usłyszał nad głową głośne świergotanie ptaków, które były bardzo wesołe, ponieważ miały polecieć na długą wycieczkę nad jezioro. Aż tu nagle nadleciało stado czarnych jastrzębi. Jastrzębie były wiecznymi wrogami innych ptaków i bardzo często atakowały je, co dla mniejszych ptaków zawsze kończyło się tragicznie. Teraz rzuciły się na młode ptaki. Przerażony Czaruś tylko na chwilę stracił zimną krew. Natychmiast na swoich szybkich nogach rzucił się po pomoc. Nawet dobrze wyćwiczone skrzydła nie mogły równać się z szybkością jego nóg. Czaruś pobiegł po kaczkę Dosię, pająka Jurka, wiewiórkę Melę i ropuchę Alę. Mniejsze zwierzątka wsiadły mu na grzbiet i Czaruś z Dosią z powrotem pognali na skwerek. Po drodze pająk Jurek uplótł gęstą pajęczą sieć. Rzucił nią w jastrzębie i zmylone ptaki zaczęły latać w kółko. Czaruś kopnął w ich stronę piłkę, która trafiła jastrzębie. Ptaki spadły na ziemię. Wiewiórka Mela swoimi ostrymi pazurkami rozdarła sieć i razem z kaczką Dosią trzymały mocno jastrzębie, które przerażone szamotały się i wyrywały. Ropucha Ala swoim językiem polizała małe ptaszki, które miały rany po dziobach jastrzębi. Rany natychmiast zniknęły. Zwierzęta puściły jastrzębie, które przerażone nawet nie próbowały więcej atakować, tylko szybko odleciały w swoją stronę. Kaczka, ropucha, pająk, wiewiórka i Czaruś były bardzo zadowolone. Inne ptaki zaczęły podrzucać do góry Czarusia i głośno krzyczały, że jest bohaterem. Od tego czasu zostali z Czarusiem przyjaciółmi, spędzali razem dużo czasu, nie wyśmiewali się z niego i doceniali go bardzo, a dzięki temu Czaruś nie czuł się samotny i inny niż wszyscy, ponieważ ptaki zrozumiały, że jego słabość jest jego siłą.



następna bajka: "Czerwony kapturek "