BAJKA O ŚWIERCZKU, CO WYRÓSŁ W LIŚCIASTYM ZAGAJNIKU

 

W pewnym zagajniku rosły różne drzewa liściaste: dwa dęby - stary i młody, kilka wesołych brzózek, co najmniej dwa młode klony i trzy leszczyny. Któregoś dnia z ziemi zaczął wyrastać nieznany im osobnik. Drzewa nie bywają tu i tam, więc te z zagajnika nigdy nie miały okazji widzieć żadnego świerku. Nie wiedziały, że to właśnie mały świerczek pnie się pośród nich do góry. Widać wiatr przywiał jego nasionko z najbliższego lasu i upuścił w tym miejscu.

Mały świerczek rósł, słuchał, patrzył. Uwielbiał szept liści, szum ich pieśni. Były to dla niego cudowne odgłosy, a czasem prawdziwe koncerty.

Gdy świerczek podrósł i nauczył się mówić, zapytały go dęby kiedy i on przyłączy się do ich szelestów. Brzozy zapytały kiedy i on zacznie tak poruszać liśćmi jak one - słońce wtedy tak cudownie migocze wśród falującej zieleni. Świerczek jednak nie posiadał liści. Leszczyny pytały kiedy i on podniesie ramiona do góry tak jak one – jego gałęzie jednak zawsze były pochylone w stronę ziemi, choć próbował je unieść.

- Co ty maszszszszsz na tych swoich ramionach? – wypytywały klony. A świerczek wzruszał ramionami, bo cóż miał powiedzieć. Był jaki był. Czuł się inny i zazdrościł liściastym drzewom z zagajnika tego wszystkiego, co potrafią i z jaką lekkością im to przychodzi. Tęsknił za swoimi liściastymi sąsiadami zimą, gdy zasypiały snem zimowym. W korzenie za to było mu ciepło, bo przed zaśnięciem zasypywały go ciepłą kołdrą liści. Nastawała cisza.

Gdy świerczek był już nieco większy, taki powiedzmy duży jak lampa podłogowa na wysokiej nóżce, pewnej zimy do zagajnika wbiegły dzieci w kolorowych czapkach.

- Zobaczcie jaki cudny świerk tu stoi! Sam jeden zielony! Jaki piękny! Jaki pięknie zielony!

Świerk zdziwił się. Nikt nigdy nie mówił mu takich pochwał. Co ich tak zachwyca? Nie ma pięknych liści. Jeszcze bardziej zdziwił się następnego dnia, gdy dzieci w kolorowych czapkach przyszły do zagajnika wraz z rodzicami i ozdobiły go srebrnymi nitkami i kolorowymi kulami (nie wiedział, co to bombki).

- Ależ mamy piękne drzewko bożonarodzeniowe! – śmiały się dzieci – nie było doskonalszego w okolicy! Niech zwierzęta i ptaki też wiedzą, że mamy święta.

W dzień ozdoby połyskiwały w słońcu, a włos anielski szumiał niczym liście. Gdy powiał silniejszy wiatr przebudziły się śpiące drzewa i spojrzały zdumione.

- Czy to sen? Czy jawa? – zachrobotały bezlistne.

- Już wiem kim jestem! Jestem świerkiem! – zawołał świerczek. – Dzieci mnie ozdobiły, czy to nie piękne?

- Och, nie to nas zachwyca – zaskrzypiały cicho brzózki.

- Nie to nas zadziwia! – wyznał dąb głębokim, trzeszczącym pomrukiem.

- Zadziwia nas jak bardzo jesteś zielony! Że też tego wcześniej nie widzieliśmy! Jesteś tak samo pięknie zielony jak my latem. A teraz gdyby nie ty - wokół byłoby tylko biało i szaro. Czy ty nie śpisz gdy my śpimy?

- Nie śpię. Jestem drzewem iglastym. A igły to też rodzaj liści. Słyszałem jak to tłumaczył tata dzieciom w kolorowych czapkach. Trochę się od was różnię, może nawet bardzo w niektórych sprawach, ale jestem drzewem, jestem zielony i szczęśliwy jako świerk. Żyję, mam was wokół siebie. Dziękuję za ciepłą kołdrę, którą przykrywacie mi co roku marznące korzenie i że mogę słuchać waszych liściastych pieśni i patrzeć jak bawicie się latem ze słońcem. Teraz, skoro się w końcu przebudziłyście, to i ja mogę coś dla was zrobić. Będę waszym drzewkiem bożonarodzeniowym pełnym darów. Rozweselę was.

I tej zimy drzewa liściaste w zagajniku już nie zasnęły. Patrzyły na najzieleńszego spośród siebie, choć wcześniej nie zauważały jego zieloności. I wszystkie drzewa w zagajniku stały się sobie bardzo, bardzo bliskie.


następna bajka "Baśń o Tęczowym Chłopcu"