Bajka o niemiłym Kajtku i mądrym elfie


Żył sobie raz chłopiec imieniem Kajtek, który urodził się bez dłoni. Robił on wszystkim złośliwe żarty i z każdego się naśmiewał. Był bardzo niegrzecznym i niemiłym dzieckiem, dlatego nie miał przyjaciół i nikt go nie lubił. Jednak tak naprawdę Kajtek chciał być dobrym i miłym chłopcem. Myślał jednak, że dobroć mieszka w dłoniach, bo dzięki nim można nieść pomoc innym. On dłoni nie posiadał i dlatego był pewien, że już zawsze będzie złym dzieckiem.

Pewnego dnia Kajtek dowiedział się od babci, że za sosnowym lasem mieszka dobry elf, który spełnia życzenia wszystkich dzieci. Kajtek postanowił pójść do niego i poprosić
o dłonie, aby wreszcie mógł być dobrym chłopcem. Z torbą kanapek na ramieniu przygotowaną przez babcię wyruszył skoro świt na spotkanie z elfem. Las był bardzo duży, dlatego czekała go długa wędrówka. Po godzinie marszu Kajtek nagle usłyszał płacz jakiegoś dziecka. Zobaczył, że pod jedną z sosen siedzi Alicja - jego koleżanka ze szkoły. Chłopcu bardzo żal zrobiło się dziewczynki.

- Co się stało Alicjo? – zapytał.

- Ach, całą noc szukaliśmy naszego pieska Ciapka. Wczoraj zgubiliśmy go w lesie i nigdzie nie możemy znaleźć.

- Nie martw się. Na pewno się znajdzie. Pomogę Wam.

- Ty nam pomożesz? - zdziwiła się Alicja

Dzieci pomaszerowały przez las. Kajtek oddał dziewczynce część swoich kanapek, bo Ala nie jadła nic od wczorajszego popołudnia. Wtem zza drzew dzieci usłyszały ciche skomlenie.

- Tam! - krzyknął Kajtek - On wpadł chyba do jakiegoś dołu! Dzieci wspólnie wydostały przestraszonego pieska. Alicja była bardzo szczęśliwa i podziękowała Kajtkowi za pomoc. Chłopiec zaś pomaszerował dalej. Dotarł do niewielkiej polany gdzie mieszkała wdowa z trójką dzieci.

- Dzień dobry Pani - powiedział uprzejmie Kajtek - Co słychać?

- Ach Kajtku, mam taki kłopot. Chciałam pójść do lasu nazbierać grzybów. Ale nie mogę gdyż moje maluchy chcą iść ze mną.
A ja zbierając grzyby nie będę mogła ich pilnować.

Kajtek powiedział, że z chęcią zajmie się nimi podczas gdy wdowa będzie zbierała grzyby.

I tak całe popołudnie chłopiec i dzieci wdowy urządzały zawody w skakanie i grały w piłkę nożną. Kajtek zaproponował też zabawy w podchody. Kazał Maluchom zamknąć się w domu
i poczekać na sygnał od niego. Na ziemi nóżką narysował strzałki do swojej kryjówki w gęstych sosnach nieopodal domu wdowy. Kiedy zagwizdał dzieci miały go odnaleźć właśnie po tych strzałkach. Potem tak samo i one schowały się a on ich szukał. Wszystkim bardzo podobała się ta zabawa. Kiedy wdowa wróciła z lasu Kajtek pożegnał się z dziećmi i ruszył w dalszą wędrówkę.

W końcu dotarł do skraju lasu gdzie pod niewielkimi skałkami mieszkał elf.

- Witaj elfie! Przyszedłem cię prosić o to, abyś dał mi dłonie,
bo chcę być od dziś dobrym chłopcem. A dobro mieszka przecież w dłoniach! - zawołał chłopiec.

Elf westchnął i rzekł:

- Kajtku, nie mogę ci dać tego o co prosisz. Nie umiem spełnić życzeń dzieci w taki sposób jak myślisz. Wiedz jednak, że dobro nie mieszka w dłoniach tylko w sercu. A każdy z nas posiada serce. Spójrz, dzisiaj pomogłeś odszukać pieska Alicji, podzieliłeś się z nią swoim jedzeniem, a potem ładnie bawiłeś się z dziećmi wdowy. Pokazałeś, że także i w twoim serduszku mieszka dobro.

Chłopiec wrócił do domu bardzo szczęśliwy i od tej pory był miłym i dobrym dla wszystkich. Zrozumiał bowiem, że chociaż nie posiada dłoni, to dobro mieszka również i w nim.



następna bajka: "Bajka o niezwykłej dzieczynce"