Niezwykłe rękawiczki


Mała Madzia, od urodzenia miała niesprawne dłonie. Była noc, leżała w łóżku, nie mogąc zasnąć, rozmyślała jakie będzie jutro. Niedawno zaprzyjaźniła się z dziećmi sąsiadów 10-letnim Sławkiem i 5-letnią Gosią jej rówieśnicą. Poznała ich na placu zabaw. Sławek zgubił w piaskownicy klucz do mieszkania i Madzia go odnalazła. Jutro dzieci przychodzą do niej w odwiedziny. Żeby się tylko nie rozmyślili zamartwiała się Madzia. Jestem trochę inna, czy polubią mnie taką jaka jestem ?

  • Ach, gdyby tak nagle zjawiła się Dobra Wróżka i spełniła moje jedno życzenie - westchnęła Madzia.

Nagle w pokoju zrobiło się nieco jaśniej, coś zaszeleściło i obok łóżka zjawiła się tajemniczo uśmiechnięta, piękna postać.

- Jestem Dobrą Wróżką, wzywałaś mnie?

- Tak - odpowiedziała zachwycona Madzia - Dobra Wróżko, czy mogłabyś sprawić, żebym na jeden dzień miała sprawne dłonie ?

- O, to nic trudnego Madziu, mogę to uczynić ale nie wiem czy będziesz z tego taka zadowolona – jest jeden warunek.

Dar dłoni będzie służył wyłącznie tobie. Nie możesz tymi rękami zrobić nic dla innych – ani dobrego ani złego. Zgadzasz się ?

- Tak - odpowiedziała Madzia - przyrzekam dotrzymać słowa.

- Dostaniesz niezwykłe rękawiczki, gdy je założysz będą niewidzialne, a twoje dłonie staną się sprawne. Pamiętaj, że należą do ciebie przez jeden dzień, ale możesz je zdjąć w każdej chwili, jeśli poczujesz taką potrzebę. Z chwilą kiedy zdejmiesz rękawiczki, czar minie. Jesteś gotowa?

- Tak - odrzekła Madzia.

- W takim razie - do zobaczenia.

Wróżka znikła, na łóżku pojawiły się śliczne, białe rękawiczki. Madzia z trudem założyła je na ręce i zaraz poczuła dziwne ciepło. Patrzyła na ręce, poruszała palcami, były sprawne ! Co za cudowne uczucie, nareszcie mogę jak inni robić wszystko sama. Jestem taka szczęśliwa ! Naraz usłyszała za oknem rozpaczliwe szczekanie i skomlenie Azora, psa sąsiadów. Jakiś chłopak okładał go kijem i krzyczał:

- A masz, a masz ty zapchlony kundlu !

Madzia bardzo lubiła Azora, wybiegła na dwór krzycząc :

- Co robisz łobuzie ! - ale chłopak nie zwracał na nią uwagi i nie przestawał bić psa.

- Ostrzegałam cię ! - wrzasnęła wściekła Madzia i rzuciła się w stronę chłopaka aby go uderzyć, gdy nagle przypomniała sobie co powiedziała Wróżka.

Bardzo posmutniała i ze spuszczoną głową wracała do domu. Właśnie minęła głęboki dół, gdy usłyszała wołanie zapłakanej dziewczynki :

- Pomóż mi proszę, podaj rękę, wpadłam do dołu chyba skręciłam nogę, nie mogę sobie sama poradzić !

Madzia nachyliła się, ale natychmiast cofnęła rękę, przypomniała sobie obietnicę złożoną Wróżce. Było jej bardzo wstyd, uciekła żeby nie widzieć zapłakanej twarzy dziewczynki. Wpadła na schody i biegła na oślep do swojego pokoju, omal nie przewróciła mamy.

- Dobrze że jesteś Madziu, weź ode mnie koszyk z zakupami, muszę odebrać telefon.

- Mamo ale ja… jąkała się Madzia, ja… przepraszam ale teraz nie mogę ... i pobiegła do swojego pokoju.

- Tak mi wstyd, co ja zrobiłam - płakała zrywając rękawiczki jakby ją parzyły - nie chcę tych okropnych rękawiczek - nakryła się kołdrą i rozszlochała na dobre.

Kiedy się uspokoiła zobaczyła leżące rękawiczki.

- Dobra Wróżko - szepnęła - przyjdź, jeśli mnie słyszysz.

- Jestem Madziu - wołałaś mnie?

- Tak kochana Wróżko, dziękuję za rękawiczki ale nie chcę z nich dłużej korzystać. To było okropne przeżycie, nie mogłam nic zrobić dla innych, więc po co mi właściwie takie bezużyteczne dłonie ? Wolę, żeby zostało tak jak jest. Chyba bez nich lepiej sobie radzę.

- Wiedziałam moje dziecko, że masz dobre i wrażliwe serce i nie potrafisz być obojętna na potrzeby innych. Czasem ludzie mają zdrowe ręce a nie umieją ich właściwie używać. Problemem nie jest niepełnosprawność ale brak uczuć i wrażliwości. Niektórzy mogliby się dużo od ciebie nauczyć. Żegnaj Madziu, jak sama widzisz, do czynienia dobra niekoniecznie potrzebne są dłonie.

Wróżka znikła, a Madzia zmęczona przeżyciami zasnęła.

Kiedy się obudziła za oknem świeciło słońce. Zadowolona dla pewności przetarła oczy, na łóżku nie było śladu rękawiczek. Madzia odetchnęła z ulgą, mam nadzieję, że to wszystko mi się tylko przyśniło. Do pokoju weszła mama.

- Dzień dobry - powiedziała trochę zawstydzona Madzia - Mamusiu czy ty się na mnie nie gniewasz i nadal mnie kochasz?

- Oczywiście skarbie, co za pytanie, kocham cię i nic tego nie zmieni.

- Jak myślisz mamusiu, czy uda mi się zaprzyjaźnić ze Sławkiem i Gosią ?

- Myślę że tak - rzekła mama - to grzeczne i mądre dzieci. Posłuchaj Madziu - rzekła mama przysiadając na brzegu łóżka - wiem czego się obawiasz, ale zupełnie niesłusznie. Człowiek niepełnosprawny nie jest gorszy od innych. Myśli, czuje, ma takie same marzenia i potrzeby jak inni. Mądrzy ludzie nie zwracają uwagi na drobne szczegóły, bo to co najważniejsze w człowieku kryje się w środku, dobre serce i rozum. Ogólnie mówi się o ludziach, że są dobrzy lub źli.

Nie wszyscy są doskonali, dlatego musisz być gotowa na różne sytuacje w życiu. Jeśli ktoś pogardza niepełnosprawnym nie obrażaj się. Każdy ma prawo do własnego myślenia i zachowania, ty też. Nie możesz jednak powiedzieć „ on jest głupi, zły, nie będę się z nim bawiła i rozmawiała” ponieważ zrobiłabyś dokładnie to samo co on. Pogardziłabyś drugim człowiekiem a to jest bardzo złe. Trzeba starać się być dobrym, bo dobro ... jest kluczem do szczęścia. A teraz wstawaj śpiochu, szkoda dnia.

- Tak, mamusiu masz rację, szkoda każdej chwili zwłaszcza źle wykorzystanej. Dziękuję ci mamusiu jesteś najmądrzejsza na świecie i bardzo cię kocham. Spójrz mamusiu jaki śliczny poranek, zaczyna mi się podobać ten nowy dzień.

Madzia szczęśliwa rozpostarła ręce i udając jaskółkę pofrunęła prosto do łazienki śpiewając :

- Jaskółeczko leć do nieba ... i podziękuj komu trzeba ...

W oczach mamy – zabłysły łzy szczęścia .

następna bajka "Ballada o braciach syjamskich"