BAJKA "W NASZYCH RĘKACH"


Pewnej mroźnej zimy, w maleńkim szpitalu

gdzieś w rodzimej Polsce-chyba na Podhalu,

przyszedł na świat chłopiec o imieniu Janek.

Był dla swej mamy niczym słoneczny ranek.


Wymodlony żarliwie u Dobrego Boga .

Oczekiwana niecierpliwie istotka droga,

urodziła się niestety bez prawej rączki.

Mama na wieść o tym dostała gorączki !


Serce jej pękało z ogromnej rozpaczy.

Czy ktoś z Was wie co to dla niej znaczy?

Pytań ogromna lawina tłoczy się w jej głowie,

Czy jest ktoś, kto na pytania te odpowie?


Czy jestem winna kalectwu jego?

Dlaczego nie spotkało to kogoś innego?

Czy synek ukochany w życiu poradzi sobie?

Czy znajdzie szczęście i miłość w innej osobie?


Na szczęście jak wiadomo leczy rany czas,

rośnie Janek jak za oknem smrekowy las.

I choć serce matki nieustannie krwawi,

ona wierzy,że rozwiązanie wkrótce się pojawi.


Są sposoby na świecie na różne bolączki,

wykonano dla Jasia protezę prawej rączki.

Zgrabną , lekką na początek kosmetyczną,

gdy trochę podrośnie-będzie nosił mechaniczną.


Nadszedł czas do przedszkola pójść Jasiowi,

jak tam będzie? chłopiec się codziennie głowi.

Kupiła mu mama tornister, zeszyty i książki.

Martwi się czy poradzi sobie bez jednej rączki?


Czy polubią go dzieci i będą się z nim bawiły?

Tak, bo Janek to chłopiec uczynny i miły.

W klasie jest już pani, dziewczynki i chłopcy.

Wszyscy zawstydzeni,przestraszeni,obcy.


Jeden drugiemu z ciekawością się przygląda.

Wtem wchodzi Jasio, dookoła się rozgląda.

Podchodzi do niego pani i klasie przedstawia,

Mówi:"Wszystko będzie dobrze",niech się nie obawia.


Dzieci patrzą na chłopca z dużym zaciekawieniem,

potem przedstawiają się kolejno swoim imieniem.

Nauczycielka o braku ręki Jasia opowiada,

jak ktoś nie rozumie,niech pytanie zada.


Chociaż na początku skrępowane są dzieci,

potem pytanie za pytaniem błyskawicznie leci.

Czy miejsce,w którym ręka się kończy go boli?

Czy potrzymać protezę każdemu pozwoli?


Czy jest ona ciężka, czy mu nie przeszkadza?

Czy sam bez pomocy ją sobie zakłada?

Odpowiada Jasio na wszystkie pytania,

szczerze,wyczerpująco i bez skrępowania.


Kikut ręki go nie boli,z takim się urodził.

Choć nie było mu łatwo, już się z tym pogodził.

Potrzymać protezę każdemu pozwolił,

Nie jest wcale ciężka,już się przyzwyczaił.


Sam ją sobie zakłada-to przecież łatwizna,

ma protezę długo,więc to nie pierwszyzna.

Zaspokoiły w końcu swą ciekawość dzieci,

zdziwiła się pani,że czas tak szybko leci.


Pora kończyć małych uczniów spotkanie,

czekają już rodzice na ich odebranie.

Jutro znowu wszyscy w klasie się spotkają

weseli, uśmiechnięci z Jasiem się pobawią.


następna bajka "Bajka - Niezwykłe rękawiczki"