„Bach”

 

Pewien człowiek miał najlepszą w okolicy hodowlę psów. Wszystkie jego psy były nie tylko piękne, ale również bardzo silne i sprawne. Zawsze zajmowały pierwsze miejsca w psich konkursach piękności i wygrywały wszelkie konkurencje sprawnościowe na wystawach psów.

Pewnego dnia, w hodowli przyszedł na świat piesek bez przedniej łapki. Pieskowi trudno było utrzymać równowagę na trzech łapach i co chwilę wywracał się do tyłu, dlatego mama dała mu imię Bach. Wszystkie dorosłe psy przyglądały mu się z oddali z niechęcią, pokazywały go sobie nawzajem i coś między sobą szeptały. Małe pieski też omijały go z daleka. Mimo że podbiegał do nich na swoich trzech łapkach i wesoło merdał ogonkiem, nikt nie chciał się z nim bawić, a jeden jamnik nawet przeniósł swoje posłanie w inne miejsce, żeby nie spać blisko Bacha. Pieskowi było bardzo przykro, nie rozumiał, dlaczego nikt go nie lubi, czuł się inny i bardzo samotny. Tylko mama wspierała go, powtarzając codziennie:

- Pamiętaj, że będę Cię zawsze kochać i zawsze będziesz dla mnie najpiękniejszym, najmądrzejszym i najlepszym synkiem, nieważne czy z jedną czy z pięcioma łapkami.

Mama tłumaczyła Bachowi, że wszyscy boją się tego, co inne, nieznane, czego nie rozumieją i dlatego go odtrącają. Przekonywała, że jak tylko inne psy lepiej go poznają, to od razu go polubią. Mama była przekonana, że niedługo wszyscy odkryją zalety jej synka i nie będą zwracać uwagi na brak łapki.

Wszystkie szczeniaki z hodowli całymi dniami bawiły się razem w berka między drzewami, organizowały wyścigi i zawody pływackie w jeziorze. Bach stał już stabilniej na trzech łapkach, ale biegał nadal dużo wolniej niż inne pieski i miał trudności z łapaniem piłki. Dlatego czuł się gorszy i zazdrościł innym psom sprawności.

Pewnego dnia trener ogłosił, że w sobotę zostanie rozegrany ważny mecz, a zwycięska drużyna otrzyma w nagrodę sznur serdelków. Kapitanowie mieli wybrać zawodników do drużyn. Bach marzył o tym, by zostać częścią grupy, by w końcu mieć przyjaciół. Piesek tak długo zgłaszał się podnosząc swoją jedyną przednią łapkę, aż opadł z sił, ale nikt nie chciał go w swojej drużynie. Bokser Ali powiedział:

- Ja jestem świetnym bramkarzem, jamnik Długi najlepiej drybluje. A ty, co potrafisz, niezdaro? - zapytał.

W pewnym momencie okazało się, że brakuje jednego zawodnika. W Bacha wstąpiła nadzieja, ale kapitan drużyny Reksio oświadczył, że woli, żeby grała z nimi jego młodsza siostra niż taka ciamajda jak Bach. Wszystkie psy zaczęły się śmiać. Bach znowu poczuł się nic nie warty i nikomu niepotrzebny. Wtedy podszedł do niego trener i powiedział, żeby się nie martwił, bo żaden pies nie jest doskonały, każdy ma mocne i słabe strony, coś robi lepiej a coś wychodzi mu gorzej:

- Owczarek Szarik ma bardzo dobry węch, ale musiał zrezygnować z pracy w policji jako pies tropiący, bo strasznie bał się ciemności i za żadne skarby nie chciał uczestniczyć w nocnych akcjach. Wyżeł Rolf jest bardzo szybki, ale nie może jeździć na polowania, bo zupełnie nie ma orientacji w terenie i zawsze gubił się w lesie. Husky Nord jest naprawdę silnym psem, ale nie potrafi pracować w zespole, więc zawsze ciągnął sanie w przeciwnym kierunku niż reszta psów wywracając pasażerów. Pudlica Saba jest piękna, ale taka wstydliwa, że na każdej wystawie chowa za innymi psami, więc nigdy nie dostała medalu. Bernardyn Baca ze względu na swój lęk wysokości nie mógł szukać w górach zasypanych w śniegu turystów, a Labrador Tobik przestał być psem przewodnikiem, bo ma straszną alergię na spaliny i tak okropnie kichał, że nie mógł przeprowadzać swojej pani przez ulicę. Bach nie mógł w to wszystko uwierzyć! Nigdy by nie przypuszczał, że kapitan drużyny Reksio boi się pająków! Trener powiedział też:

- Nie każdy musi być królem bramkarzy, ale to nie znaczy, że nigdy nie będziesz mógł biegać i grać w piłkę. Musisz tylko wytrwale i cierpliwie trenować.

Bach wziął sobie do serca słowa trenera i zaczął codziennie ćwiczyć, żeby trener i mama byli z niego dumni.

Pewnego wieczora, w hodowli pojawił się klient, żeby kupić psa do pilnowania domu. Hodowca wpadł na pomysł, że sprzeda mu Bacha, który i tak nie nadaje się na żadną wystawę i poszli omówić szczegóły. Nagle Bach poczuł obcy zapach. Rozejrzał się zaniepokojony wokół, ale widocznie nikt inny go nie poczuł, bo wszyscy układali się spokojnie do snu przed jutrzejszym meczem. Bach usłyszał jakieś kroki, a potem stłumiony krzyk. Strasznie się bał, bo już było ciemno, ale mimo wszystko pobiegł w stronę studni, skąd dobiegały hałasy. Zajrzał do środka i zobaczył córeczkę hodowcy, która z trudem trzymała się brzegu studni. Bach szczeknął, żeby dodać jej otuchy, ale sam nie wiedział, jak jej pomóc. Nagle przypomniał sobie, że rano na polanie psy bawiły się w przeciąganie liny. Zanim dziewczynka zauważyła jego nieobecność, był już z powrotem. Sam się zdziwił, że umie tak szybko biegać! Rzucił dziewczynce jeden koniec liny, a drugi złapał zębami.

Zaparł się swoimi trzema łapami i ciągnął z całych sił! Trwało to bardzo długo, ale w końcu udało mu się wyciągnąć dziewczynkę! Nagle zbiegły się inne psy. Wszyscy zaczęli gratulować Bachowi sprawności i odwagi. Bach był tak zmęczony, że ledwo doczołgał się do swojego legowiska i od razu zasnął.

W nocy znowu obudziły go jakieś hałasy. To Bokser Ali i jamnik Długi kłócili się, kto będzie spał koło Bacha. Za chwilę podszedł chart Gem, wyciągnął coś błyszczącego i podał Bachowi:

- To mój medal z ostatniej wystawy – powiedział. – Należy się Tobie! Masz wspaniały węch i słuch, jesteś bardzo silny i biegasz tak szybko jak ja, choć kosztowało Cię to znacznie więcej wysiłku. Jesteś bardzo dzielny i gotowy do pomocy. Jesteś prawdziwym bohaterem! A Reksio prosił, żeby ci przekazać, że... będzie zaszczycony, jeżeli zgodzisz się zagrać jutro w jego drużynie - dodał.

Bach pomyślał, że wcale nie musi mieć czterech łapek, żeby mógł być lubiany, potrzebny i szczęśliwy, i zasnął smacznie.



następna bajka: "Bajka"