"ANIOŁKI"

Pewnego razu, wysoko w niebie, na jednej z chmurek, odbyło się spotkanie aniołków. Spotkania takie odbywały się bardzo rzadko, a w zasadzie to prawie nigdy, bo aniołki są bardzo zapracowane.

Każdy z aniołków ma pod opieką jedno dziecko i musi dbać o nie do czasu aż dorośnie i stanie się samodzielne. Gdy to nastąpi bierze pod opiekę następne dziecko i tak w kółko. Dlatego właśnie aniołki są tak bardzo zapracowane i nie mają czasu na spotkania, bo muszą ciągle kimś się opiekować.

Sprawa była jednak poważna i wymagała spotkania wszystkich aniołków. Do nieba dotarł bowiem list od diabełka Smoluszka, który skarżył się, że ostatnio on i inne diabełki mają bardzo dużo pracy. Aniołki kilkakrotnie odczytały głośno list i zaczęły zastanawiać się nad przyczynami coraz większej ilości źle wychowanych dzieci – bo problem dotyczył właśnie dzieci. Do Smoluszka i jego kolegów trafiają wprawdzie dorośli, którzy źle postępowali w swoim życiu ale prawie zawsze było to wynikiem złego wychowania w dzieciństwie.

- Czy to możliwe, że zaniedbujemy swoje obowiązki? - zastanawiały się aniołki - przecież każdy z nas stara się aby jego podopieczny był szczęśliwy.

List nie pozostawiał jednak żadnych wątpliwości. Smoluszek pisał w nim, że wcześniej trafiali do niego tylko ci, którzy w dzieciństwie nie chcieli być grzeczni, a teraz zaczęły trafiać osoby, które jako dzieci starały się być grzeczne, ale z niewiadomych przyczyn zaczynały postępować źle i właśnie tak później postępowały w swoim dorosłym życiu.

Mijały godziny i żaden z aniołków nie potrafił znaleźć rozwiązania tej trudnej sytuacji. W pewnym momencie zjawił się Smoluszek. Usiadł na jednej z chmurek i powiedział:

- Problem tkwi w tym, że ludzie zaczęli troszczyć się tylko o siebie. Stają się egoistyczni i nieczuli. Nie rozumieją, że ktoś może być inny co nie znaczy, że gorszy, czy lepszy. Rodzice przestali zwracać swoim dzieciom uwagę na problemy innych dzieci i te rosną w przeświadczeniu, że nikt dookoła się nie liczy. Dzieci czerpią radość tylko z gier komputerowych i telewizji często zapominając o zabawach z kolegami i koleżankami. A jeżeli jakieś dziecko nie może z różnych powodów w coś się bawić, to zamiast zmienić zabawę aby wszystkim pasowała, zaczynają się z niego śmiać. Jeżeli nikt tego nie zmienia, to takie dzieci w dorosłym życiu nie umieją innym współczuć ani pomagać, postępują egoistycznie i źle i tego samego uczą swoje dzieci.

Aniołki wysłuchały Smoluszka w wielkim skupieniu.

- Chmm ... - przerwał ciszę aniołek Wojtuś i podrapał się po aureoli – trochę mi wstyd, bo teraz zauważam, że zawsze robiłem wszystko w trosce o swojego podopiecznego i nie zwracałem uwagi na innych, przez co on też sie tym nie interesował.

- Ja robiłem tak samo - powiedział ktoś ze zgromadzonych.

„ I ja”, „i ja”, „i ja też” - zaczęły przyznawać się kolejne aniołki.

Słuchając tych wypowiedzi Aniołek Marcin wstał, zatrzepotał skrzydłami i oświadczył:

- Moja podopieczna urodziła się bardzo chorowita i słabiutka przez co wiele dzieci śmiało się z niej, ale nie wiedziały, że wewnątrz była bardzo miłym dzieckiem i do tego wspaniale śpiewała. Oceniały ją, a wcale jej nie znały. Ale były też dzieci, które ją lubiły i były dla niej miłe.

- Znam twoją podopieczną, to Beatka, z którą koleguje się moja Marysia i uważa ją za swoją najlepszą przyjaciółkę – powiedział aniołek Zenuś.

- A mój Grześ urodził się bez dłoni – powiedział nagle Krzyś. Ale na szczęście w jego otoczeniu znajdowały się mądre dzieci, które wiedziały, że to bez znaczenia, bo Grześ jest wspaniałym chłopcem i kolegą. Jest bardzo lubiany i często razem się bawią. Nie wszystkie dzieci są egoistyczne i nietolerancyjne.

W tym momencie znowu odezwało się wiele głosów popierających Krzysia – bo przecież jest wiele bardzo dobrych i grzecznych dzieci. Rozpoczęła się głośna dyskusja, padały przykłady dzieci dobrych i grzecznych oraz złych i niegrzecznych.

- Co zatem zamierzacie? - przewał dyskusję Smoluszek.

Niestety jesteśmy dla ludzi niewidzialni i nie możemy też z nimi rozmawiać – odpowiedział Piotr. Możemy natomiast wnikać w ich sny i właśnie w snach będziemy starać się pokazywać swoim podopiecznym co jest dla nich dobre a co złe. W ciągu dnia natomiast, jeżeli jakieś dziecko będzie miało zamiar zrobić coś złego, to aniołek, który się nim opiekuje będzie mu podpowiadał aby tego nie robiło.

Wszystkie aniołki zgodziły się z tym pomysłem i szybciutko poleciały do swoich podopiecznych.

Od tamtego spotkania aniołki starają się nie tylko dbać o dobro dzieci, którymi się opiekują ale starają się też podpowiadać im, jak powinny postępować w stosunku do innych. Niestety głos aniołków jest bardzo cichutki i dla ludzi ledwie słyszalny. Czasami jakieś dziecko go wcale nie usłyszy a jeżeli usłyszy lecz nie posłucha i później powie o tym rodzicom, to oni mówią, że był to bardzo ważny głos i należało go posłuchać. Rodzice wprawdzie też nie wiedzą, że to aniołki podpowiadają, jak należy postępować, ale nauczyli się już, że istnieje taki bardzo ważny wewnętrzny głos i nazwali go „sumieniem”. Dorośli często mówią swoim dzieciom, że jeżeli ktoś postępuje zgodnie ze swoim sumieniem, to postępuje dobrze, bo sumienie nigdy się nie myli. Czasem, gdy dziecko posłucha swojego „sumienia” i postąpi słusznie, to rodzice mówią, że czuwał nad nim anioł stróż.

 

następna bajka "Bach"